Artykuł na gazeta.pl o lekarzach konsultujących się za pomocą Gadu-Gadu ze sobą natchnął mnie do napisania tego krótkiego posta.

Czym dla mnie jest społeczeństwo informacyjne?

Z utęsknieniem czekam na chwilę, gdy zakupy online i bankowość internetowa zamiast być dodatkiem, będą podstawą funkcjonowania konsumenta XXI wieku. Czekam na chwilę, gdy wszystkie kolejki zostaną zastąpione stroną www. Czekam na chwilę, gdy poczta zostanie zastąpiona przez e-pocztę, telefon przez VoIP a notebook będzie podstawowym wyposażeniem każdego studenta.
Chciałbym też by wszystkie środki komunikacji były dla nas ułatwieniem – tak jak dla lekarzy jest GG, dla mnie VoIP kiedy dzwonię do domu, a nie przeszkodą. Każdy rząd każdego kraju powinien nam pomóc ten cel osiągnąć.
Mieszkam w kraju, gdzie egzamin na prawo jazdy mogę zamówić przez Internet, a podatki opłacam kartą płatniczą przez stronę tutejszego ministerstwa finansów (Revenue). Tesco za drobną opłatą przywozi zakupy pod moje drzwi.
Dzięki temu mam czas dla siebie i bliskich mi osób.

Po co to wszystko? Dopasuj sobie odpowiedź do własnych potrzeb.

Społeczeństwo informacyjne korzysta ze środków wymiany informacji po to, by lepiej funkcjonować. Tak jak było kiedyś z kołem, żelazem, maszyną parową, telewizją. I liczę, że będzie tak samo z Internetem.

5 Responses to “Społeczeństwo informacyjne – mój komentarz”

  1. pit Says:

    Przykład takiej paranoi to wniosek paszportowy. Zanosic go nie trzeba, mozna go wyslac poczta. Ale …. po czysty nalezy sie zglosic osobiscie i stac w kolejce. I po co ? Jakby nie mozna bylo go umiescic na stronie internetowej …


  2. Australijska wiza – mozna to juz zalatwic przez Internet. Nie da sie?! Da! Wystarczy tylko chciec.

  3. Riddle Says:

    Dobrze prawisz, Michale. Też bym sobie tego życzył.

  4. frob Says:

    Musze do tego jeszcze dodac ze Motor Tax Office na Zielonej Wyspie tez funcjonuje znakomicie online… :]

  5. fascik Says:

    Pozostaje mi się z tym zgodzić. Złapałem się już na tym, że do banku zaglądam tylko po to by załatwić jakieś sprawy formalne (legitymacje studencką chcą ode mnie – już jej nie mam), resztę robię w Internecie. Książki, drobny sprzęt komputerowy, nawet ostatnio t-shirty kupuję online… czy mi to odpowiada? Oczywiście, że tak: nie stoję w kolejkach, nie przeciskam się pomiędzy ludźmi w sklepie, nikt mi nie depcze po butach, spokojnie mogę przemyśleć zakup, poznać opinie ludzi itp. Jeśli mam wybrać opcję: normalny sklep a sklep online (oba z tym samym towarem) to wolę ten drugi…kawka, ciepło w domu, muzyczka sączy się z głośników. Jeszcze poczta – tu jest problem – bo kiedy nie pójdę to zawsze jest kolejka, a panie w okienkach mają miny panie z filmu “Miś” – “Jem przecież…” ;-)

    Szkoda tylko, że w mojej mieścinie jedynym możliwym towarem do zamówienia; i to tylko telefonicznie; jest pizza ;-D


Comments are closed.