DRM

11 Luty 2007

Diabeł jest straszny, wiedzą o tym dzieci małe i te nieco większe. Ale to nie jest powodem, by wskazywać, że DRM zabije nasze prawa konsumenckie, będzie dyktatem narzuconym przez korporacje, etc. A przede wszystkim, nie jest powodem, by wprowadzać w błąd i siać panikę. Zacytuję coś, co niektórzy używają jako źródła wiedzy, czyli Wikipedię:

Digital Rights Management (DRM, zwany też Digital Restrictions Management) – oparty o mechanizmy kryptograficzne lub inne metody ukrywania treści system zabezpieczeń mający przeciwdziałać używaniu danych cyfrowych w sposób sprzeczny z wolą ich wydawcy. W założeniu mechanizm taki ma służyć ochronie praw autorskich twórców, ale może być też wykorzystany do ograniczenia praw użytkowników do legalnego korzystania z danych w systemach komputerowych.

A teraz spróbujmy tak napisać, np. o samochodzie:

Samochód to pojazd mechaniczny z własnym napędem (silnik) i źródłem energii (paliwo, bateria, gaz ropa), dwu- lub trzyśladowy, na 3 (np. cyklonetka), lub więcej kołach (najczęściej 4), w założeniu przeznaczony do przewozu osób, ładunków itp. i mający zdolność poruszania się w dowolnym kierunku, [...] ale może być wykorzystywany także do zabijania ludzi i środowiska.

Brzmi podobnie? Słowa “może być” w tym artykule powodują, że ten artukuł przestaje być rzetelnym źródłem informacji, a staje się polem do popisu dla przeciwników idei. Encyklopedia (do miana której wikipedia aspiruje) nie jest polem snucia domysłów czy bycia polem do stawiania tez w jakiejkolwiek dziedzinie, nawet w obronie dobrych i szczytnych idei. Przeczytajcie to jeszcze raz: “mechanizm [...] ma służyć” (znaczy, że nie służy, a będzie służył?) i “może być wykorzystywany” (przypuszczenie).

Angielska Wikipedia podchodzi do tematu trochę inaczej:

Digital Rights Management (generally abbreviated to DRM) is an umbrella term that refers to any of several technologies used by publishers or copyright owners to control access to and usage of digital data or hardware, and to restrictions associated with a specific instance of a digital work or device. The term is often confused with copy protection and technical protection measures; these two terms refer to technologies that control or restrict the use and access of digital content on electronic devices with such technologies installed, acting as components of a DRM design.

Oba artykuły – polski i angielski – mają część zatytuowaną “Kontrowersje” (ang. odpowiednik to “Controversies, consequences, and examples”).
I nie będę tu polemizował z tym, w jaki sposób DRM jest wykorzystywany. Póki co, nikt jeszcze nie zaimplementował DRM w celu sprawdzania legalności oprogramowania na komputerach (co niektórzy uznają za nieuniknioną przyszłość).
Jednak przyznaję otwarcie: DRM jest do bani. Jednak póki co, wytwórnie muzyczne czy filmowe nie znalazły lepszego (gorszego?) systemu zabezpieczania swoich praw.

Steve Jobs, CEO Apple Inc. (wcześniej Apple Computer Inc., co wyraźnie wskazuje na kierunek, w którym dąży firma) opisał niedawno swoje przemyślenia dotyczące zabezpieczeń stosowanych przy sprzedaży utworów i filmów przez Internet. Jego artykuł, Thoughts on Music, porusza kwestię istnienia 3 różnych i niekompatybilnych systemów DRM (Apple, Microsoft i Sony), wymuszeń jakie stosuje tzw. Wielka Czwórka: Universal, Sony BMG, Warner i EMI, a także pewnego paradoksu dot. używania DRM’ów na przenośnych odtwarzaczach MP3.
Jak pisze Steve, do końca 2006 roku zostało przedanych 90 milionów iPodów i 2 miliardy piosenek ze sklepu iTunes. Oznacza to, że średnio 22 piosenki przypadają na jeden odtwarzacz. Tymczasem, wg. badań większość iPodów jest prawie pełna, co przy najpopularniejszej wielkości odtwarzacza potrafiącego przechować 1000 utworów, daje mniej niż 3% piosenek zgodnych z DRM! Pozostałe 97% to utwory niezabezpieczone. Co więcej – te 97% pochodzi ze źródeł, których zabezpieczyć w żaden sposób się nie da. Specyfikacja RedBook należąca do firmy Philips, opisująca standard CD Audio, nie dopuszcza do stosowania zabezpieczeń przed kopiowaniem. Sony próbowało, ale się nie udało.
Wojna toczy się więc o 3% rynku muzycznego.

Trochę inna sytuacja, choć podobna co do idei, ma miejsce na rynku HD-DVD i BlueRay, szczególnie w przypadku użycia tych nośników w systemie Windows Vista. Ale to chyba materiał na inny post …

2 Responses to “DRM”


  1. [...] są wspomniane zabezpieczenia pisałem kiedyś w poście zatytułowanym DRM. Czyżby okazało się, że prezes Apple (kiedyś Apple Computer) Steve Jobs był aż tak [...]


  2. [...] post by ITblog February 11th 2007 Posted to [...]


Comments are closed.