Cały świat obiegła informacja, że Microsoft popularyzuje malware poprzez swój komunikator Live Messenger. Zapewne informacja ta zdążyła kilka razy obiec kulę ziemską, kiedy w międzyczasie w firmie trwała dość gorączkowa próba wyjaśnienia i zaradzenia tej sytuacji.

Reklamy w komunikatorach wyglądają troche podobnie jak reklamy w gazetach. Wydawca nie ponosi odpowiedzialności za ich treść, mimo że przynoszą głównie jemu samemu wstyd w przypadku, gdy są w jakiś sposób niestosowne. W przypadku Live Communicator wygląda to tak, że serwer MS jest linkowany do miejsca, które podaje firma wykupująca reklamy, w tym wypadku była to firma Errorsafe (btw, odwiedzanie ich strony jest bardzo mocno niewskazane przez Google czy IE7). I to głównie ta firma strzeliła sobie w stopę dając użytkownikom Live Messenger malware do ściągnięcia.
Inną sprawą jest, że Microsoft na to zezwolił. Ta lekcja na pewno nas czegoś nauczy.

Zastrzeżenie:
Ten post jest wyłącznie moją prywatną opinią i nie jest w żadnym stopniu oficjalnym stanowiskiem firmy Microsoft.