Re: dogfooding
30 Maj 2007
A propos testowania polskiego korektora dla najnowszej wersji Office chciałbym prosić Was, Czytelników o podsyłanie słownictwa, które nie zostało rozpoznane jako poprawne w Waszych dokumentach Word’a. Mogą być pojedyncze wyrazy, możecie wysyłać do mnie całe dokumenty. Co bardziej karkołomne albo niezrozumiałe dla mnie (jestem informatykiem, nie polonistą, w dodatku na emigracji, obcując z językiem polskim rzadziej niż bym sobie tego życzył) będę weryfikował w słowniku PWN. Projekt zaplanowany jest na 3 miesiące, począwszy od dzisiaj.
Proszę o komentarze i emaile: michalos@microsoft.com
Sam spróbowałem kilku tekstów z konkursów ortograficznych z ostatnich lat i wszystkie słowa tam zawarte słownik już miał.
Będę czekał na Wasze propozycje – dorzućcie jakiś swój kawałek do Office 14!
Yahoo Mail bez limitów
30 Maj 2007
Yahoo Mail zniosło limity wielkości skrzynek. To dobra wiadomość, bo ostatnio wielkość mojej poczty (łącznie z archiwum od 1997 roku) sięgała już ponad 1GB.
Odkąd pamiętam Yahoo Mail zmieniało coś średnio co rok. A to był design, filtr antyspamowy (do którego się bardzo dołożyłem), wielkości skrzynek, wielkości załączników i samych wiadomości, dodanie newsów, AJAX, ostatnio komunikator. Yahoo Mail się rozwija, gmail jakoś stanął w miejscu, tak jakby uważali, że doskonałe wyszukiwanie to wszystko co potrzeba do szczęścia (i te nieszczęsne, zniesione już zaproszenia!), hotmail.com drażniło mnie ilością reklam, live.com jakoś do mnie nie przemawia, onet, wp, gazeta, interia i inne polskie to dla mnie zupełnie inna planeta.
Obok Yahoo Mail używam jeszcze dwóch webmaili: SquirrelMail (bo dlatego, że nie mam innego na swoim serwerze) i Outlook Web Access (firmowa poczta na Exchange 2007). I ten ostatni stawiam tuż za Yahoo w kategorii najlepszego web interfejsu dla poczty.
Karma dla psów
30 Maj 2007
Karmą dla psów albo z angielskiego dogfood nazywa się nowe produkty, które są testowane przez pracowników firmy, która te produkty stworzyła a nie przez wyznaczonych ku temu testerów.
Wikipedia: The term is a variation of the marketing slang term “…but will the dog eat the dog food?” which is a shorthand way of saying that the product may look good and have many positive qualities, but the most fundamental point is whether the consumer actually likes it. The slogan refers to the early days of television, when programming and commercials were live, and things did not always go as planned, particularly if one of the actors was a dog. Dog food commercials frequently ended with a dog actually not eating the product. Thus, no matter how good the food looks on camera, or how good its story sounds, the commercial is not a success until the dog actually eats the dog food.
W MS jest/było tak w przypadku Visty, Longhorn Server (teraz Windows Server 2008), Office 2007 i wielu innych. A teraz sprawdzam polską korektę dla najnowszej wersji Office.
Więcej: Dogfooding and Microsoft
Robert Burke odchodzi z Microsoft Ireland
22 Maj 2007
Znacie Roberta z konferencji urządzanych przez Microsoft w Dublinie, Belfaście i innych miejscach w Irlandii.
W przyszłym tygodniu mam się spotkać z Robertem, by porozmawiać o zdjęciach (on też jest zapalonym fotografem) – przy okazji będzie dobry temat do rozmowy o jego odejściu.
Ostatnią okazją, by go spotkać będzie konferencja Irish Microsoft Technology Conference, która będzie miała miejsce 7 czerwca w Cineworld w Dublinie.
Dowcip, za który możesz zostać aresztowany…
19 Maj 2007
Jeśli siedzisz w pociągu lub w samolocie obok kogoś, kto cię bardzo irytuje …
- otwórz cicho i powoli torbę z laptopem
- wyjmij laptopa
- uruchom komputer
- upewnij się, że osoba która nie daje ci spokoju dokładnie widzi ekran
- otwórz program pocztowy na tej wiadomości
- unieś wzrok ku górze, zamknij oczy
- kliknij na ten link
Jeśli spróbowałeś, opisz w komentarzu reakcję “natręta”.
W oryginale wiadomość ta była przesyłana emailem.
Za Schneier on Security: Joke That’ll Get You Arrested, oryginał: MyLOL.net: If you are sitting next to someone who irritates you on a plane or train..
Cytat w tytule postu pochodzi ze strony bash.org.pl.
Nie będę się wypowiadał na temat tej sprawy, nie korzystam i nie korzystałem z serwisu napisy.org i nie znam na tyle polskiego prawa by w jakikolwiek sposób orzekać o winie. W sieci wrze, jak widać poniżej.
Źródła i komentarze, najpierw angielskie:
- Police raid Polish subtitle site – Tech.Blorge.com
- Polish Fans Held By Police For Movie Translations – Slashdot
- Nine Poles Held by Police over “Fansubs” – Anime News Network
- Polish, German police bust subtitle archive – ArsTechnica
- Poland: Nine people held by police for translating movies – PolishLinux.org
- napisy.org – betonblog
- Poland: 9 People Arrested for… Translating Movies – Digg.com
polskie:
- Napisy.org zamknięte – 7thGuard
- Napisy.org zamknięte, twórcy serwisu zatrzymani! – IDG
- KGP: Napisy znikły z sieci – Policja.pl
- Twórcy strony napisy.org – najpopularniejszej polskiej strony z tłumaczeniami filmów – zatrzymani – Gazeta Wyborcza
- Nielegalne tłumaczenie – Room 303
- Zatrzymano tłumaczy napisów… – Vagla
- Gdzie mi przyszło żyć… – WZS
- no to po napisach – Netto
- Policja likwiduje Napisy.org – Yashke
- List otwarty tłumaczy-hobbystów w sprawie zatrzymań – Dziennik Internautów
- Policja zamyka serwis z tłumaczeniami filmów – Dziennik Internautów
- Policja o Napisy.org: Opieramy się na faktach! – Dziennik Internautów
- Napisy.org: e-maile za kulisami – blog Dziennika Internautów
- Napisy.org zamknięte! – Interia
Efekt:
- Policja.pl nie działa – odwet za napisy.org! – Dziennik Internautów
- Policja.pl nie działa – Money
- Hakerzy zaatakowali serwis policja.pl – Hacking.pl
- Hakerzy zaatakowali serwer warszawskiej policji – Gazeta Wyborcza
- Hakerzy zaatakowali stronę polskiej policji – Interia
- Polskie serwery ofiarą bezkarnych hakerów – Rzeczpospolita
Programista? Nie, informatyk!
18 Maj 2007
Udzieliłem kiedyś wywiadu do GW w sprawie otwierania fabryki Della pod Łodzią (ITblog, kategoria: Dell). Mniejsza o sam wywiad, komentarze jakie zobaczyłem na stronie gazeta.pl trochę zbiły mnie z tropu. Kiedy pracowałem w Dellu zajmowałem się udzielaniem pomocy technicznej dla serwerów i rozwiązań pamięci masowych dla klientów korporacyjnych. Jeden z tych komentarzy sugerował jakoby pomoc techniczna to nie jest zawód wykonywany przez informatyka.
Kim zatem jest informatyk?
Polska Wikipedia podaje taki oto opis:
Informatyk (łac. informare, -atum – obrazowo opisać) – osoba, która wykształciła się na specjalistę w dziedzinie nowych technologii, posiadającego wiedzę i umiejętności na temat ogółu metod tworzenia i przetwarzania oraz przekazu informacji, m.in. w technice, ekonomii, genetyce oraz znającego budowę i zasady działania urządzeń komputerowych, a także potrafiącego tworzyć, przekształcać i przekazywać dane za pomocą programów komputerowych, wykorzystujących umieszczone w nich informacje do określonych działań. Zwykle jest to osoba o wysokim stopniu świadomości ogólnych i szczegółowych zasad tworzenia urządzeń i tworzenia oprogramowania, znająca języki programowania i potrafiąca stosować wiedzę teoretyczną w praktyce.
Dość rozległe, ale dobrze oddające prawdę.
Teza: programista to informatyk
Dowód:
Za Polską Wikipedią:
Programista to osoba zajmująca się tworzeniem i rozwojem oprogramowania. [...] W dzisiejszych czasach określa często zawód nie związany z pisaniem kodu źródłowego programu, lecz wszystkie poboczne aspekty inżynierii oprogramowania. Z komercyjnego punktu widzenia, osoby tylko tworzące kod źródłowy nazywa się koderami. Z akademickiego punktu widzenia programiści to grupa naukowa doskonaląca metody optymalnego pisania kodu i osiągania coraz lepszych efektów w coraz krótszym czasie.
Zawężenie i dość precyzyjny opis czym zajmuje się programista. Jest bynajmniej specjalistą w informatyce, więc będzie też informatykiem.
Teza: administrator to informatyk
Dowód:
Za Polską Wikipedią:
Administrator (potocznie admin) – informatyk zajmujący się zarządzaniem całością lub wydzieloną częścią systemu informatycznego, odpowiadający za jej sprawne działanie. Do zadań administratora należy nadzorowanie pracy serwerów, dodawanie i kasowanie kont ich użytkowników, konfiguracja komputerów, instalowanie oprogramowania, dbanie o bezpieczeństwo systemu, nadzorowanie, eliminowanie nieprawidłowości, dbanie o porządek (dotyczy w szczególności for internetowych) itp.
Teza: pracownik pomocy technicznej (w firmach informatycznych lub w dziale IT) to informatyk
Dowód:
Tutaj Polska Wikipedia nie przytycza definicji pomocy technicznej, jednak wykorzystując synonim do angielskiego technical support, słówko helpdesk można znaleźć taką oto definicję:
Helpdesk – część organizacji (dział, sekcja, zespół lub wyznaczona grupa osób) odpowiedzialna za przyjmowanie zgłoszeń od użytkowników oraz kontrolę ich rozwiązania. Są tzw. pojedynczym punktem kontaktu (ang. Single Point Of Contact – SPOC). W organizacjach samouczących się problemy powtarzające się są rozwiązywane na poziomie helpdesku.
Początkowo helpdeski służyły rozwiązywaniu jedynie problemów związanych z IT. Obecnie służą również do przyjmowania zgłoszeń na temat problemów z innych dziedzin, np. sprawy kadrowe, porządkowe.
W tej definicji nie ma prostej implikacji pomoc techniczna -> informatyk, jednak jest tu przytaczane powiązanie z IT. Jeśli założyć, że osoba pracująca w helpdesku musi być specjalistą w swojej dziedzinie, mamy dość wyraźną zależność specjalista w IT <-> informatyk (równoważność).
Drogi komentatorze tekstu z gazeta.pl, myliłeś się!
Warte jest jednak zaznaczenia, że nie każdy informatyk jest programistą czy administratorem, czy też będzie się nadawał do pracy w technical support. Często programiści nie są informatykami, ale to już temat na osobną notkę.
Notatki ze spotkań
16 Maj 2007
Najbardziej ze wszystkich spotkań, których potrafię mieć kilka dziennie lubię takie, gdzie trzeba o coś powalczyć, urwać kawałek tortu, wyszarpać coś dla “siebie”. To jest ten rodzaj spotkań, gdzie czas płynie bardzo szybko i dawka adrenaliny nie pozwala usnąć. To są spotkania, gdzie np. rozmawiamy o budżecie na przyszły rok.
MS rozpoczyna i kończy rok finansowy w środku roku kalendarzowego. Wie to zresztą każdy akcjonariusz, bo oznacza to publikację corocznych wyników finansowych ([1], [2]). Oznacza to, że w okolicach końca kwietnia zaczynają się ciekawe spotkania…
I na takich spotkaniach nagle okazuje się, że większość PMów wyciąga z rękawa projekty, które wymagają 4-ech procesorów, 16GB pamięci RAM i koniecznie 6TB dysków w RAID5, a jeszcze lepiej jakiegoś pudełeczka SAN’owskiego. Do optymalizacji, do monitorowania, do ujednolicania, do masy innych Bardzo Ważnych Rzeczy, zwanych najczęściej projektami. I to jest czas, kiedy ci z PM’ów, którzy nie wiedzą co to RAID zaczynają zadawać pytania, a te trafiają do tych “technicznych”, czyli do … nas. Jestem jednym z niewielu “technicznych” w naszym wydziale przez co jestem na większości takich spotkań, gdzie mowa o zakupach i wymianach sprzętu. W takich dyskusjach zazwyczaj nie podnosi się tematu zakupu oprogramowania, bo że tak powiem, jest to zupełnie niepotrzebne.
Pisałem Wam kiedyś o projekcie, nad którym pracuję. Jest to system zarządzania, a bardziej współdzielenia informacji o projektach (informatycznych i businessowych). Sam prowadzę ten projekt i sam przydzielam sobie potrzebne zasoby i czas, więc z tortu zakupowego musiałem wyrwać coś dla siebie. W końcu jak każdy wie Sharepoint potrafi zużyć wszystkie dostępne zasoby, a mnie na horyzoncie szykuje się projekt implementacji Project Server 2007.
Co to oznacza? Oznacza to kolejne kilka miesięcy spędzonych nad literaturą i w kontakcie z grupą produktu (product group to nic innego jak zespół ludzi, którzy napisali program; to jedna z zalet pracy w MS, że jeśli ma się problem np. z Exchange i wszystkie metody zawodzą, to można zapytać któregoś z programistów albo menedżerów z grupy Exchange jak sobie z problemem poradzić).
Stay tuned.
Jak nie hotfixem to service packiem…
16 Maj 2007
Przyzwyczajony jestem, zapewne nie tylko ja, do różnego rodzaju patchy, hotfixów, service packów do oprogramowania z MS: Windows, Office, SQL, Exchange i temu podobne. Zawsze w drugi wtorek miesiąca Microsoft wypuszcza dużą ilość poprawek do błędów krytycznych w swoim oprogramowaniu. W firmie nazywany to Tuesday patch day, co de facto czyni gorącym również poniedziałek, a wtorek jeszcze ciekawszym, w końcu to my te poprawki wypuszczamy w świat (czyli jesteśmy powiedzmy, na końcu łańcuszka zwanego release).
W języku Microsoft są więc poprawki (patches, czyli po polsku łaty), hotfixy (poprawki krytyczne, często robione pod zamówienie konkretnego klienta), service packi (zbiory poprawek). I tak mamy kolejne numerki w KB, MS (np. MS07-028 – poprawka do CAPICOM), SP1, SP2, SP3, itd, itp.
Taki Automattic, znany ze swojego WordPress’a stosuje nieco inną metodę. Z racji natury swojego oprogramowania (łatwo zamienialne pliki php na serwerach www) mogą dostarczać poprawione rozwiązania w postaci kompletnych produktów, dlatego stosują numerowanie wersji jako wskazówkę dla użytkowników. Obecnie mamy już wersję 2.2, wersja 2.1.3 została wypuszczona dokładnie 43 dni temu. Każda mała poprawka zwiększa ostatni człon wersji (były 2.1.1, później uaktualniona do 2.1.2 ze względu na krytyczne poprawki), większa powoduje skok drugiego członu.
Dlatego też dość dużym zaskoczeniem było dla mnie dzisiejsze odkrycie SP1 dla … Community Server 2007! Produkt ten funkcjonalnością i wyglądem przypomina jego darmowego kolegę WordPress’a, z tym wyjątkiem że działa na platformie ASP.Net w oparciu o bazę MS SQL. Nie dość, że przyjęli numerowanie wersji identyczne z MS, to jeszcze ich poprawki nazywają podobnie. WTF?
Zapewne nie mieli innego wyboru, nie mogli go w końcu nazwać Community Server 2007.1 ani 2008.
A propos wersji, Longhorn Server to już nie Longhorn a Windows Server 2008. Farba wypłynęła we Francji (dlaczego tam, nikt nie wie), ostatecznie potwierdził to Bill na WinHEC.
Spotkanie z Tara Roth, dyrektorem OSS Test
15 Maj 2007
W EPDC2 mieliśmy dzisiaj okazję posłuchać i porozmawiać z dyrektorem OSS Test (Office System Suite Test) Tarą Roth o jej karierze, możliwościach rozwoju i zachowywaniu balansu życie-praca w Microsofcie. To była jej pierwsza wizyta w Microsoft Ireland i w Irlandii.
Tara Roth przyszła do MS już dobre kilka lat temu zaczynając jako SDET (software design engineer in test) w projekcie Project, awansując później po szczebelkach kariery poprzez Frontpage, Sharepoint by w końcu zostać dyrektorem całego ośrodka testów w Office.
Wywiad, nakręcony w grudniu zeszłego roku możecie zobaczyć na Channel9: mms (streaming w Windows Media Player), download (plik wmv).
Spotkanie było bardzo pouczające, można było usłyszeć wiele dobrych rad dot. ścieżki rozwoju i o tym w jaki sposób dbać o balans między pracą a życiem poza pracą, co niektórym wydaje się praktycznie niewykonalne, zwłaszcza gdy jest się “technicznym” w MS. A bycie technicznym to jednak wyjątkowa przypadłość w mojej firmie, bo prędzej czy później z biegiem czasu ktoś (HR albo menedżer) może zaproponować stanowisko, które będzie wiązało się z zarządzaniem (jak Tara, która poświęca 2/3 jej czasu na management a tylko 1/3 na technikalia). Dobrą informacją jest, że MS zaczyna zauważać, że programiści mogą też awansować na ścieżce kariery poświęcając większość swojego czasu na to co robią najlepiej – programowanie i inne sprawy techniczne.
Wybór ścieżki kariery dotyczy każdego pracownika MS. I wybór między rozwojem w kierunku zarządzania a kierunkami technicznymi nie jest prosty. Tara dała mi osobiście kilka dobrych wskazówek, dlatego cieszę się, że mogłem uczestniczyć w tym spotkaniu.
Szerzej: Working in Microsoft [EN]