Dwa dni temu napisał do mnie Piotrek Konieczny, twierdząc jakoby nie widzi moich postów i komentarzy – tytuły, linki i podobne wyświetlały się u niego poprawnie, treści już brakowało.

Z ciekawości sam zainstalowałem Opere by sprawdzić ten fenomen, jednak wszystko było OK. Nadmienię, że pierwszy raz w życiu zainstalowałem Operę i przeżyłem :)

Dziś nad ranem dostałem emaila od Mariusza Kędziory, który obserwował podobny problem do tego, z którym borykał się Piotrek.

Z pomocą przyszedł nam program antywirusowy, który wykrył wirusa DoS-JS/Dframe.gen w kodzie mojej strony. Okazało się, że kod PayPal, który miałem zamieszczony w poście pt.  „Dotacje PayPal na mojej stronie” był niekompletny. W odróżnieniu od kodu, który mam w prawym menu na dole, ten w poście miał kilkanaście znaków uciętych. PayPal do każdego przycisku dodaje kawałek kodu PKCS#7 (szyfrowanie podobne do S/MIME) – przypuszczam, w celach identyfikacyjnych.

Tutaj kryje się ciekawostka: kod, który był niekompletny, w dodatku w postaci zaszyfrowanej w żaden sposób nie mógł okazać się niebezpieczny, jak sugeruje Sunbelt Software. To jak jakby wyciąć z pliku EXE wszystko poza pierwszymi dwoma znakami (MZ) i twierdzić, że plik może być niebezpieczny. Niektóre programy antywirusowe wykrywają takie zagrożenia w plikach, które właśnie są całkowicie bezpieczne. Nazywa się to false positive i może napędzić niemało strachu, szczególnie osobom nie znającym metod działania programów antywirusowych.

Jeśli macie wątpliwości co do działania waszego programu antywirusowego polecam stronę VirusTotal.com, gdzie można podesłać wątpliwego pochodzenia pliki w celu przetestowania na 33 skanerach antywirusowych.

12 Responses to “Niekompletny kod = wirus?”


  1. Co do Opery, jak próbowałem napisać prośbę w komentarzach o możliwość powołania się na tego bloga w naszym serwisie, nie zadziałały (e-mail też :) )

  2. zen Says:

    Hej,
    Ja mam od kilku dni problemy z wyswietlaniem Twojego bloga. Uzywam GReadera, i kiedy klikne na tytul wpisy przenosi mnie na bloga i widze tylko naglowki. Kiedy natomiast klikne na tytul juz na blogu, wszystko jest OK. Sluze zrodlem strony na maila w razie czego.

  3. basiaw7 Says:

    A skoro wspomniałeś już o false positive Michale to fakt, niekiedy takie właśnie „pomyłki” to mogą się okazać groźniejsze niż niejeden wirus ;) – tak myślę, że z 95% ludzi bez mrugnięcia okiem skasuje wszystko co program antywirusowy uzna za wirus.
    Wszyskim im dedykuję takie fajne ostrzeżenie Marka Twaina:
    „Be careful about reading health books. You may die of a misprint” :)

  4. Ktos Says:

    Ja także nie widzę treści wpisów i komentarzy od paru dni – w RSS są, na stronie nie ma. I treści tego wpisu też nie widzę i bynajmniej nie używam Opery, a Firefoksa ;-)


  5. Prosilbym o ponowny test po wyszyczeniu cache albo Ctrl R w przegladarce. Dzis mialem rano podobny numer na Vista IE7 i Ctrl R pomogl.

    Dajcie znac jak wyszly testy.


  6. Usunalem po kolejnym emailu od PK PayPal ze wszystkich stron poza autor. Dajcie znac jak teraz.

  7. Ktos Says:

    Tak, u mnie też działa :-)

  8. zen Says:

    Niestety u mnie nie pomoglo. Moze to wina Linuksa ;)


  9. @zen: chyba powinienem dopisac, ze strona dziala tylko na systemach od firmy z Redmond :)


  10. @zen: mozesz mi wyslac screenshot’a i source code, ktory sie niepoprawnie wyswietla? dzieki


  11. [...] nic się nie pokazuje na stronie posta. Na początku sądziłem, że jest to kod PayPal’a (zresztą był z nim problem, bo był ucięty i niektóre skanery antywirusowe ucięty kod wskazywał…), PayPal został zatem już tylko na stronie Autor. Jednak dwa dni temu przy okazji zmian w [...]


Comments are closed.