Firefox i skanowanie ściągniętych plików
30 Wrzesień 2009
Po zainstalowaniu Firefoxa w wersji 3, czyli już spory kawałek temu, po raz pierwszy zobaczyłem nową funkcjonalność przeglądarki, jaką było skanowanie nowo ściągniętych plików przez program antywirusowy. Zacząłem się wtedy zastanawiać czy Mozilla podrzuciła w F3.0 jakiś skaner, czy też sama zacząła zajmować się produktami AV. Od tamtego czasu nie miałem okazji i czasu by głębiej przyjrzeć się tematowi. Do dzisiaj.
Zasada działania skanowania w Firefox jest bardzo prosta. Jeśli użytkownik systemu Windows ma zainstalowany program antywirusowy, Firefox (a konkretniej Download Manager) użyje tego programu by przeskanować ściągnięty plik. Jeśli takowego programu nie ma, skanowania, opóźnienia w ściąganiu i zapisywaniu pliku nie będzie. Dodatkowo, w Windows XP SP2 i Windows Vista (i Windows 7) przeskanowany program nie aktywuje alertu bezpieczeństwa systemu.
Funkcjonalność ta pojawiła się w Firefoxie w wersji 3.0b3 na początku 2008 i zdążyła wywołać niemało problemów.
Pierwszym problemem, który został zaobserwowany przez dużą część użytkowników przeglądarki to problem w ściąganiu plików, a konkretniej w ich zapisaniu na dysku. Jednak nie jest to problem samej przeglądarki, ale programu antywirusowego, który może nieprawidłowo rozpoznać ściągnięty plik jako zagrożenie (false positive). Wykrycie jakiejkolwiek postaci malware uniemożliwia w rezultacie zapisanie pliku na dysku.
Drugim problemem, a raczej niedogodnością było opóźnienie związane z czynnością skanowania ściąganych plików, tym większe im większy jest plik. Opóźnienie to zależy też od szybkości działania programu antywirusowego.
Jak można się domyśleć, to co robi Download Manager jest tak naprawdę niepotrzebne, ponieważ nowo tworzone, zmieniane i otwierane pliki i tak są skanowane przez programy antywirusowe (w ustawieniach domyślnych). Dlatego też ja nie znajduję mocnych merytorycznych podstaw uzasadniających potrzebę dodania tej funkcjonalności do przeglądarki.
Skanowanie to można wyłączyć ustawiając zmienną browser.download.manager.scanWhenDone na false w ustawieniach przeglądarki (about:config, a poźniej Toggle na wartości).
Więcej:
Debiut darmowego oprogramowania antywirusowego z Microsoftu
29 Wrzesień 2009
Produkt, który miałem okazję testować przez ostatnie kilka miesięcy, wyszedł dzisiaj z fazy beta.
Produkt o nazwie Microsoft Security Essentials (MSE) jest dostępny za darmo na stronach Microsoftu w następujących krajach (a co za tym idzie, językach):
- Australia, Austria, Belgium, Brazil, Canada, France, Germany, Ireland, Israel, Italy, Japan, Mexico, Netherlands, New Zealand, Singapore, Spain, Switzerland, United Kingdom, United States
Z pewnością MSE zachwieje rynkiem produktów antywirusowych i odbije się czkawką McAfee, Symantec czy innym.
Program do ściągnięcia ze strony Microsoft Security Essentials.
Jak się nie dać zrobić w balona, czyli ogłoszenia w Internecie
29 Wrzesień 2009
Od blisko dwóch tygodni (bezskutecznie) próbuję sprzedać swój samochód w sieci. Jestem w dość specyficznej sytuacji, bo moje auto ma kierownicę z prawej strony, jest dość drogie w zakupie i utrzymaniu (podatki i koszt benzyny), a moi potencjalni nabywcy to niewielki, 4-milionowy kraj na skraju Europy – Irlandia. W UK samochody są o wiele tańsze, a dodatkowy koszt przerejestrowania może odstraszyć potencjalnych nabywców.
Zacząłem od ogłoszenia na dwóch największych portalach handlu samochodami w Irlandii – Carzone.ie i Car Buyers Guide (cbg.ie).
Niemalże natychmiast dostałem email zwrotny, z taką oto treścią:
Hello,
I saw your car advert on the internet and I want to know your last selling prize because I like the car and I’m interested to buy it.
Please reply to let me know the current condition, attach more pictures if any and supply your full contact information so I can place my order.
Thanks, Capt Charles David JacobPh: +4470124419
Wygląda zachęcająco? Nic bardziej mylnego. Read the rest of this entry »
Darmowy Exchange?
29 Wrzesień 2009
Poczta na własnej domenie, strona WWW na własnej domenie, książka adresowa, komunikator, kalendarz, wymiana dokumentów, dostęp przez komórkę – dla osób prywatnych, grup czy małych firm, zupełnie za darmo. Wyobraźmy sobie możliwości Microsoftowych serwerów Exchange, SharePoint i Communication Server, bez wydatków na oprogramowanie i sprzęt potrzebny do utrzymywania naszych danych, bez zatrudniania informatyków, a otrzymamy … Google Apps.
Kiedy po długich poszukiwaniach i testach zdecydowałem się na zmianę mojego dostawcy poczty na Google kilka miesięcy temu sądziłem, że poczta będzie jedyną usługą, którą będę wykorzystywał. Dzisiaj kalendarz, skrzynka adresowa i dokumenty on-line oparte na Google Apps są moimi podstawowymi narzędziami w Internecie. Dodatkowo, poczta w technologi push (GMail!) zapewnia mi natychmiastową informację o nowych emailach, oszczędzając czas i pieniądze.
Z mojej historii kontaktów z firmami hostingowymi zapamiętałem bardzo dobrze poziom obsługi i dostępność usług. Było to dla mnie szczególnie ważne by poczta, która jest obecnie moim podstawowym medium komunikacji była dostępna cały czas, albo chociaż przez większość czasu, kiedy jej potrzebuję. Było to jeszcze ważniejsze dla kilku zaprzyjaźnionych firm, którym dawałem hosting za darmo w ramach mojego pakietu.
I tak z mojego własnego, małego hostingu w Polsce przeniosłem się do duńskiej firmy Servage a.k.a. “u nas działa”, później do irlandzkiego Register365, by ostatecznie zmienić hosting na irlandzki Blacknight. Jednak w trakcie zmiany hostingu na Blacknight postanowiłem odseparować pocztę od www, tak by uniknąć single point of failure.
W ciągu kilku godzin udało mi się uruchomić i przenieść pocztę na serwery Google. Od tamtego momentu nie miałem żadnego problemu z pocztą elektroniczną, a nawet jeśli jakieś występowały, to dowiaduję się o tym z CNN, BBC czy prasy, a nie od osób, które próbowały do mnie napisać. Presja na Google jest tak wielka, że każda wpadka z pocztą odbija się szerokim echem po światowych mediach. I choć sama presja społeczna nie powoduje żadnych zmian na SLA, którego w podstawowym pakiecie Google Apps w ogóle nie oferuje, mnie i moim znajomym firmom daje dostateczne poczucie bezpieczeństwa i zaufania.
Kiedy zmieniałem swój hosting i przenosiłem pocztę do Google byłem pracownikiem Microsoftu. Naszła mnie wtedy refleksja: dlaczego mój pracodawca nie oferuje usług, które są oferowane przez Google. Nie znałem wtedy Windows Live Admin Center, w którym można skonfigurować pocztę Hotmail na własnej domenie. Już sam fakt, że nie wiedziałem o tym produkcie pracując w firmie, która go wyprodukowała nie złapał mnie za gardło. Inny problem, że Hotmail nigdy nie przypadł moim gustom…
Jak szybko i sprawnie przenieść się do Google Apps opiszę innym razem.
ITblog: porozmawiajmy o informatyce
2 Wrzesień 2009
Pod tym nowym tytułem od dzisiaj zaczynam nową formułę mojego bloga. “Porozmawiajmy o informatyce” ma być zachętą do dialogu w celu znajdywania rozwiązań, pomocy i porad w zakresie informatyki.
Będzie więcej informacji o e-government w Unii Europejskiej, w tym moich własnych doświadczeń, osoby która mieszka już w trzecim kraju europejskim w ciągu 5 lat. Będzie mniej Microsoftu, a więcej rozwiązań alternatywnych.
Zapraszam,
Michał Osmenda
Eircom: powiemy Ci jakich stron nie możesz oglądać
1 Wrzesień 2009
Dziś rano irlandzki narodowy operator telekomunikacyjny i największy dostawca usługi dostępu do Internetu Eircom zablokował użytkownikom swojej sieci dostęp do strony ThePirateBay.org. O skali działania tego operatora niech świadczy prosta analogia - Eircom w Irlandii jest odpowiednikiem TPSA w Polsce, czy Belgacom w Belgii.
Informacja prasowa z The Irish Times tutaj, a strona, która ukazuje się użytkownikom sieci Eircom przy próbie wejścia na stronę ThePirateBay.org poniżej (kliknij by zobaczyć większą wersję).
Swoją drogą chciałbym zapewnić, że w Republice Irlandii cenzura wciąż nie obowiązuje, choć podobne działania w dość wyraźny sposób przeczą zasadom wolności i poszanowania pozostałych praw obywatelskich.

