Dzisiaj odświeżyłem swój tytuł MCSA 2003 i zdałem egzamin 70-648. Tym samym, zostałem MCTS w Windows Server 2008. W kolejce czeka na mnie 70-646 do tytułu MCITP: Server Administrator.

Uczyłem się z książki Syngress’a, ze stron Technet i od czasu do czasu zerkałem do publikowanych na sieci braindumpów. Z całym szacunkiem dla autorów tych ostatnich, spory odsetek zawartych tam odpowiedzi jest niepoprawny, a uzasadnienia kompletnie wyssane z palca. Nie korzystajcie z braindumpów jako źródła wiedzy, to mija się z celem, a może Was nawet wprowadzić w błąd.

Weź udział w poniższej ankiecie.

TED w Brukseli!

26 Październik 2009

I więcej nie trzeba pisać. Tym, co nie znają co to jest TED polecam kanał na YouTube. Znajomość angielskiego jest bardzo wskazana.

Więcej: http://www.tedxbrussels.eu

Jeśli śledzicie ITblog, to na pewno wiecie, że pracowałem kiedyś w Irlandii i zdecydowałem się przenieść do Brukseli (notka). Od momentu moich przenosin aktywnie szukam zajęcia z Belgii. Kiedy tu przyjechałem miałem głowę pełną pomysłów, ambicji i nadziei, że w stolicy Europy nie będzie mi trudno znaleźć pracę. Po 49 dniach ambicje opadły, pomysły się kończą i została odrobina nadziei, że nie będę musiał wyjeżdżać z Belgii za pracą.

Jest dzień 49 szukania pracy. Do tej pory wysłałem 10 CV. Żadnej rozmowy kwalifikacyjnej, jeden telefon.

Dla mnie to pewnego rodzaju sprawdzian działania wspólnej Europa i otwartych granic. Czy osoba mówiąca płynnie w dwóch europejskich językach, z dyplomem europejskiej uczelni wyższej, z doświadczeniem pracy w międzynarodowych korporacjach może łatwo znaleźć pracę?

Tym razem (więcej) mam coś do powiedzenia w 140 znakach i postanowiłem do tego wykorzystać Twittera. Śledźcie mój profil o nazwie EUCitizen.

EUCitizen on Twitter

EUCitizen on Twitter

Dzisiaj na stronach blogu Virtual PC ukazała się notka potwierdzająca powszechną dostępność finalnej wersji Windows XP Mode i Virtual PC dla Windows 7. Oba pliki (blisko 500MB dla Windows XP Mode i nieco ponad 9MB dla VirtualPC) są dostępne z tej strony. Dostępna jest także wersja polska obu programów.

Polish (Poland)I właśnie przy wyborze wersji polskiej zobaczyłem dość nietypowy obrazek. Wersja polska jest oznaczona jako “Polish (Poland)”, kiedy angielska jest po prostu English, czeska po prostu Czech, natomiast dopiski krajów dotyczą języków chińskiego (Hong Kong, Simplified i Traditional) i portugalskiego (Brazylia i Portugalia). Taki wybór pojawia się na niektórych stronach czy przy instalacji oprogramowania np. w języku angielskim, gdzie użytkownicy mogą wybrać między amerykańskim angielskim czy brytyjskim angielskim. Taki wybór ma uzasadnienie w sytuacji kiedy jednym językiem mówi kilka krajów, co nieodłącznie wiąże się z małymi różnicami językowymi.

Jak dobrze mi jednak wiadomo, język polski używany jest w blisko 100% w Polsce i nie posiada odmian, tak jak angielski czy portugalski, co mogłoby tłumaczyć wybór “Polish (Poland)”. Co zatem autor miał na myśli?

Do zadania pytania, czy Twoja firma potrafi korzystać z emaila, skłoniły mnie wydarzenia z ostatnich kilku tygodni. I nie chodzi mi o to, czy Twoja firma korzysta bądź nie z tego, jakby nie było, podstawowego środka komunikacji międzyludzkiej ale czy w parze z samym faktem wykorzystywania tego medium idzie też umiejętność jego wykorzystywania.

Od dłuższego czasu próbowałem sprzedać swój samochód (więcej). Zamieściłem ogłoszenia na dwóch największych portalach handlu samochodami, wydrukowałem ogłoszenia w prasie, CraigList, fora internetowe, wykorzystałem znajomości by wiadomość się rozniosła. Oprócz dużej ilości spamu nie zauważyłem żadnego zainteresowania moją ofertą. Zacząłem się zastanawiać nad moją strategią sprzedaży auta. Postanowiłem zredukować cenę i napisać do wszystkich dealerów, jakich udało mi się na portalach handlu samochodami znaleźć.

Po dłuższym zbieraniu danych miałem gotową listę 31 firm do których postanowiłem napisać emaila. Treść była prosta: sprzedam samochód z 2004 roku, z takimi a takimi parametrami, cena taka i taka, możliwość negocjacji plus dane kontaktowe – email i telefon. Sporządziłem tę listę w Excelu by mieć możliwość śledzenia kto odpowiedział i z jaką ofertą.  Do  komunikacji z firmami wykorzystałem formularz kontaktowy na portalu handlu samochodami. O 6 wieczorem 29 września skończyłem wysyłanie wszystkich 31 wiadomości.

Oto krótkie zestawienie tego co stało się później:

  • otrzymałem jedno powiadomienie systemowe, że skrzynka emailowa adresata jest pełna
  • tego samego dnia dostałem jedną odpowiedź
  • na drugi dzień otrzymałem 4 odpowiedzi, 2 osoby zadzwoniły
  • w ciągu następnych 3 dni dostałem kolejne 3 wiadomości i dwa telefony

Podsumowując, dostałem łącznie 13 odpowiedzi na moją wiadomość, w tym jedną generowaną systemowo. Kilka osób wyraziło chęć zakupu samochodu po cenie, którą byłem w stanie zaakceptować.

Można byłoby powiedzieć, że moja kampania odniosła sukces. Tak by się stało gdybym nie odniósł wrażenia o wręcz porażającej ignorancji i brak savoir-vivre w komunikacji elektronicznej.

Mamy XXI wiek. Prawie każdy obywatel rozwiniętego kraju ma co najmniej jedną skrzynkę emailową. Wykorzystujemy to medium jako podstawową, a często jedyną formę komunikacji. Za wykorzystywaniem emaila przemawia kilka cech: szybkość, uniwersalność (możliwość odebrania poczty praktycznie z każdego urządzenia mającego dostęp do Internetu), koszt, możliwość wykorzystania załączników. Email ma też swoje wady. To głównie spam, wirusy w załącznikach, phishing, etc. Mimo tego, że spam stanowi ponad 90% przesyłanych wiadomości pocztowych [1], to nie od telekonferencji ale od otwarcia programu pocztowego czy od sprawdzenia Blackberry bądź iPhone zaczynamy swój dzień.

Czy zatem potrafimy w pełni wykorzystywać email tak samo jak wykorzystujemy telefon czy spotkania?

Zobacz jak Twoja firma wykorzystuje email i zadaj sobie takie pytania:

  • czy Twoja firma odpowiada na emaile?
  • czy emaile są traktowane na równi z telefonami i bezpośrednimi kontaktami z klientami?
  • czy na stronach WWW Twojej firmy zamieszczony jest formularz kontaktowy bądź opublikowany adres email?
  • czy Twoja firma używa autorespondera dla każdej otrzymanej wiadomości, w którym informuje w jakim czasie odpowie na zapytanie?
  • czy Twoja firma odpowiada na zapytania w ciągu najpóźniej 24 godzin?
  • czy Twoja firma posiada kadrę, której zadaniem jest m.in. regularne odpowiadanie na zapytania drogą poczty elektronicznej?
  • czy Twoja firma zaimplementowała CMS CRM do kontaktu z klientami drogą elektroniczną?
  • czy Twoja firma buduje bazę danych osób z którymi koresponduje?

Jeśli na którekolwiek z tych pytań odpowiedziałeś nie, to zastanów się ilu tracisz potencjalnych klientów.

Po moim małym doświadczeniu ze sprzedawcami samochodów w Irlandii, utwierdziłem się w przekonaniu, że niewiele jest firm, które potrafią wykorzystywać technologię na swoją korzyść.

Microsoft zakończył publikowanie dwóch narzędzi: FileMon i RegMon na swoich stronach Sysinternals. Funkcjonalność tych dwóch narzędzi została włączona do nowej wersji Process Monitor.

Natomiast nie ma następcy narzędzia NewSID, którego dystrybucja zakończy się 2. listopada.

Więcej: FileMon and Regmon Retired. NewSID End of Life na Sysinternals Site Discussions

Przy okazji, warto sobie dodać ten kanał RSS do swojej kolekcji monitorowanych blogów: http://blogs.technet.com/sysinternals/rss.xml

Aktualizacja

Powód, dla którego Microsoft zdecydował się nie kontynuować dystrybucji NewSID można znaleźć tutaj. NewSID było narzędziem, którego używanie było sprzeczne z oficjalną metodą powielania systemów operacyjnych. Metoda zalecana to oczywiście używanie sysprep.

To jest kontynuacja tematu, który rozpocząłem ponad półtora roku temu. W notce z dnia 25. marca 2008 napisałem, że Apple MacBook Pro nigdzie w Europie nie był tak drogi, jak w Polsce, co udowodniłem odwiedzając sklepy internetowe Apple w krajach europejskich, a także USA, Kanady i Australii. Artykuł ten spotkał się z dużym zainteresowaniem i wielu czytelników zostawiło swoje uwagi.

Minęło ponad 18 miesięcy i postanowiłem sprawdzić jak obecnie wyglądają ceny najdroższego modelu laptopa ze stajni Apple (konfiguracja: CPU 2.8GHz, 4GB RAM, HDD 500GB, 17″). Nie jest to porównanie tego samego modelu, co poprzednio, bo Apple wypuścił nowe, bardziej wydajne modele.

Poniższe wyniki zostały oparte na kursach walut publikowanych na stronie XE.com i odzwierciedlają ceny z dnia 7. października 2009.

Ceny Apple Mac Book Pro na świecie

Jak widać z tego zestawienia, polska cena Apple Mac Book Pro nie jest już najwyższą w Europie, ale i tak jest o blisko 90EUR wyższa niż w większości krajów europejskich. Jedynie Szwecja, Norwegia i południowy sąsiad Polski – Czechy mają wyższe ceny niż w Polsce. Apple w Polsce i Czechach nie ma sklepu internetowego tak jak we wszystkich innych wymienionych krajach. Komputery dystrybuowane są przez autoryzowane sklepy sprzedaży. Cena dla Polskiego Mac Book Pro została wzięta ze strony sklepu iSpot.

Wiele osób pytało mnie w komentarzach jak wypada nowy skaner Microsoftu w porównaniu z konkurencją. Wysłałem kilka emaili, zrobiłem małe dochodzenie, a wyniki mojego śledztwa znajdziecie poniżej.

Przede wszystkim: czym jest Microsoft Security Essentials? Amy Barzdukas, odpowiedzialna za “Internet Explorer and consumer security” w Microsofcie udzieliła takiej odpowiedzi brytyjskiej gazecie Guardian:

The [Morro] engine is the same as the one that drives Forefront and that drove OneCare, but our focus was to make a very lightweight and performant security solution that also has a level of quality backed by Microsoft’s researchers around the world.

Jak wiadomo Microsoft miał do tej pory dwa programy antywirusowe: OneCare i Forefront (można dodać jeszcze Defender, choć ten nie ma wykrywania wirusów). MSE, znane także pod nazwą kodową Morro, jest zasadniczo tym samym silnikiem co OneCare i Forefront, ale nieco lżejszym i mającym wsparcie w cloud computing. Szczególnie ta ostatnia cecha odróżnia go od konkurencji. MSE kontaktuje się z serwerami Microsoftu w przypadku gdy napotyka na znalezisko, którego sam nie jest w stanie zdefiniować. Usługi w “chmurze” analizują przesłaną próbkę, w razie konieczności wspomagając się analizą specjalistów. Pozwala to znacznie zredukować ilość false positives i daje Microsoftowi możliwość analizowania trendów na skalę globalną z niespotykaną do tej pory szybkością, co w rezultacie pozwala na szybsze reagowanie na zagrożenia.

Wg. ostatnich testów przeprowadzonych przez Virus Bulletin w sierpniu, silnik z OneCare, Forefront i MSE radził sobie całkiem nieźle nie ustępując dużo pola konkurencji.

Pod lupę wziąłem 11 najpopularniejszych programów antywirusowych, spośród wszystkich które zostały przetestowane przez VB:

  • AVG Internet Security
  • McAfee VirusScan Enterprise
  • Avira AntiVir Professional
  • Microsoft Forefront Client Security
  • CA eTrust ITM
  • Norman Security Suite
  • ESET NOD32 Antivirus
  • F-Secure Client Security
  • Sophos Anti-Virus
  • Symantec Endpoint Protection
  • Kaspersky Anti-Virus 2009

Jedynie Symantec Endpoint Protection nie przeszedł pozytywnie testu, uzyskując 99.9999% wykrywalności przy badanych próbkach (2 z 2.500). Progiem było pełne 100% wykrywalności.

Pod względem prędkości najszybszym skanerem okazał się być eTrust, przed Avira i Kaspersky’m. MSE zajał siódme miejsce przed F-Secure, Nod32, AVG i Norman’em. Pełne wyniki znajdziecie w dokumencie PDF.

Wyniki te świadczą, że Microsoft może przysporzyć bólu głowy co najmniej kilku, znanym z dobrych produktów AV firmom. Czas pokaże jak będzie się sprawdzało wsparcie MSE za pomocą cloud computing i dalsze testy Virus Bulletin. Póki co, MSE wygląda całkiem zachęcająco.

Domel (pozdrawiam i dziękuję za komentarz) zadał pytanie czy można instalować MSE z innym skanerem (wymienił tutaj McAfee). Ja odpowiem pytaniem: po co? Instalacja dwóch programów antywirusowych ma sens jedynie w sytuacji, kiedy jeden uzupełniałby drugi. W testach VB oba produkty, MSE i McAfee, przeszły pozytywnie test 2,500 próbek, co świadczy że i jeden i drugi program (najprawdopodobniej!) ma taką samą skuteczność. Działanie dwóch programów AV o takich samych możliwościach na jednym komputerze powoduje jedynie niepotrzebne obciążenie procesora i pamięci, nie niosąc żadnej wartości dodanej.

Wczoraj wieczorem europejskiego czasu Google opublikował na swoim blogu informację o nowej funkcjonalności swojego tłumacza Google Translate. Nowe narzędzie dzięki małego kodowi JS+HTML w kodzie strony pozwala na tłumaczenie treści strony bez potrzeby przeklejania adresu URL do Google Translate, jak to miało miejsce do tej pory.

Podobne narzędzie wprowadził wcześniej Microsoftowy Bing Translator. Na razie w fazie testów beta translator można zobaczyć w użyciu na blogach serwisów MSDN i Technet. Jednak by dostać się do programu Bing Translator potrzebne jest zaproszenie, których na stronie Connect Microsoft już nie rozdaje.

Postanowiłem przyjrzeć się tłumaczowi z Googla.

Instalacja w WordPress’ie jest banalnie prosta. Dodajemy nowy widget Text/HTML, wklejamy kod i zapisujemy. U mnie dodatkowym krokiem było usunięcie cache, by zobaczyć wynik.

W miejscu, gdzie dodaliśmy widget pojawia się rozwijalna lista języków na które treść bloga można przetłumaczyć. Dodatkowo, na górze strony pokazuje się jasno niebieski pasek ze znaczkiem Google i podobną rozwijalną listą języków.

Gdyby Google zakończył na menu w miejscu gdzie wstawiliśmy widget, byłoby to w mojej ocenie akceptowalne. Ale ten niebieski banner u góry strony wg. mnie burzy wizualnie każdą stronę na której banner się pokaże. Niestety programiści nie zostawili opcji do wyłączenia bannera, co mogłoby być przydatną funkcją.

W mojej ocenie, produkt przydatny, aczkolwiek nachalny i mało konfigurowalny.

Spróbujcie sami.

Sprostowanie

Microsoft oferuje na stronach MSDN i Technet dodatek, który pozwala na wyświetlenie oryginalnej i przetłumaczonej strony obok siebie. Microsoft nazwał to narzędzie Webpage Add-In. Nie jest to dokładnie to, co oferuje Google. Bing Translator jako widget na stronie wymaga kodu z Microsoft Connect.