O nieumiejętności komunikacji, czyli ludzie (znów) listy piszą
29 Grudzień 2009
Do dzisiejszej refleksji skłoniła mnie wczorajsza lektura postu Pawła Golenia na blogu “Wampiryczny blog” pt. “Trochę więcej praktyki zamiast nobliwych lektur” oraz email od pewnego czytelnika tego bloga.
Zdarza się, że dostaję korespondencję od czytelników. Zdarza się także, że są to prośby o pomoc przy najróżniejszych problemach komputerowych. Nie jestem fanem takiej komunikacji, bo nie czuję się na siłach i w obowiązku pomagać w podobnych sytuacjach. Ale odpowiadam, jeśli rozwiązanie jest proste albo problem jest ciekawy.
Ale email, jaki otrzymałem wczoraj nie był ciekawy, a rozwiązanie można było znaleźć na pierwszej stronie wyświetlanej przez Google po wpisaniu odpowiedniego zapytania. Jednak to nie problem techniczny sprawił, że poczułem się jak Paweł z wampirycznego bloga, ale język i konstrukcja korespondencji.
Pozwolę sobie zacytować tę korespondencję, by dokładnie oddać jej przekaz. Zachowałem oryginalną treść wiadomości. Imię pozostanie do mojej wiadomości.
Witam, mam taki problem przy tworzeniu wirtualnego compa za pomocą Virtual PC 2007: “The network adapter with address “00:00:00:00:00:00″ of virtual machine “Neuer virtueller Computer” failed to initialize because the address is a null address.” Być może sprawa jest prosta ale za bardzo się nie znam
pozdrawiam, [imię]
Ta korespondencja dość dobrze wpisuje się w kanon “publikacji” na forach CentrumXP bądź podobnych portali “społecznościowych” nastawionych na wzajemną pomoc w problemach komputerowych. Charakteryzuje się powierzchownym przedstawieniem problemu i opisaniem absolutnej bezradności autora wypowiedzi. Brakujące pytanie o pomoc jest jakby zawieszone w powietrzu, przemykające między wierszami i jest tak oczywiste, że autor nie zadał sobie tego dodatkowego trudu.
Wczoraj zastanawiałem się czy odpowiedzieć na ten email, bo nie znajdywałem innej sensownej odpowiedzi niż “dziękuję za wiadomość”. Ale przecież wszyscy jesteśmy inteligentni i możemy się domyślać o co chodzi autorowi tej czy innej, podobnej wiadomości. Przecież odpowiedź podobna do “proszę sformułować pytanie” byłaby nie na miejscu, byłaby szczytem arogancji i pieniactwa, a w najlepszym przypadku przyczyniłaby się do porównań do prof. Miodka. Przecież nie możemy wymagać, by nasi rozmówcy posługiwali się poprawnym językiem polskim, skoro my, inteligenci, możemy wykorzystać nasze szare komórki do odszyfrowania tej papki słownej.
Yes, we can. Can’t we?
29 Grudzień 2009 at 14:38
O, też dostałem dzisiaj taką wiadomość
29 Grudzień 2009 at 14:56
Pytanie to nie tyle: “czy możemy?”, ale raczej: “czy chcemy?”. A jeśli nie chcemy, to czy znaczy to, że jesteśmy równie leniwi jak autorzy tego typu “skromnych” przekazów?
- Bo wiesz, nie chciało mi się tego szczegółowo opisywać, przecież i tak zrozumiesz o co mi chodzi.
- No tak, ale widzisz, nie chciało mi się domyślać “co poeta miał na myśli” i w sumie to nic nie zrobiłem.
Z tego typu zapytaniami jak to, które przytoczyłeś, spotykam się 5 dni w tygodniu, od ładnych kilku lat. Kiedyś przymykałem na to oko, ale potem zdarzyło mi się kilka wpadek typu “bo myślałem, że o to pani/panu chodziło”. Od tego czasu niczego nie ruszam, póki klient nie powie mi dokładnie czego ode mnie oczekuje. Przedłuża to załatwienie sprawy, ale przynajmniej minimalizuję ryzyko nieporozumień.
29 Grudzień 2009 at 15:06
Hmmm … nie powiem że też takiej korespondencji nie dostaję … bo dostaję. Ale to co mnie osobiscie w niej dziwi to mocne przekonanie ze ludzkosc siedzi i tylko czeka zeby takiej osobie pomoc. I ze pomoc ta oczekiwana jest jako dana, a nawet jest to obowiazek adresata.
Staram sie ludziom pomagac w miare moich mozliwosci, ale raz czy dwa gdy pomocy odmowilem bylo niemilo
… coz …
29 Grudzień 2009 at 15:15
A nie sadza Panowie ze takie ‘zapytania’ (bez pytania) to przejaw tego samego lenistwa i niechlujstwa, tej samej zwyrodnialej sklonnosci do upraszczania wszystkiego, ktore to powoduja ze fora wszelakie pelne sa tak zwanych dysortografow? Szkoly wypelnione mlodzieza dotknieta w szokujaco szerokim stopniu dyskalkulia i dysgrafia..? A w telefonach pojawiaja sie informacje napisane w txtspk ..?
29 Grudzień 2009 at 16:50
Niewykluczone. Nawiasem mówiąc, jestem wyjątkowo bojowo nastawiony do ludzi, którzy są dys-, nic nie robią żeby z tym walczyć i uważają, że stosowne orzeczenie z poradni usprawiedliwia ich “radosną twórczość”. To już nie jest dysgrafia czy inna dysleksja, to jest, jak to ktoś kiedyś ładnie ujął, dysmózgowie.
29 Grudzień 2009 at 18:40
Dzięki za publikację. Lenistwo to chyba największe zło…
30 Grudzień 2009 at 09:07
Tak to już jest – nie każdy umie poprawnie pisać. Do tego jeszcze czasem jest problem z szybkim pisaniem na klawiaturze – co niektórych irytuje. Zestresowany użytkownik z błędami w systemie, bądź absolutną destrukcją swojego komputera po prostu pisze gdzie tylko może podając jedynie powierzchowne, według niego najważniejsze wiadomości o problemie – to normalne. Oczywiście są wyjątki, lecz to zazwyczaj nieco bardziej zaawansowani użytkownicy, którzy są w stanie opisać nieco bardziej ich sytuację
30 Grudzień 2009 at 09:56
@Musak: trudno. Jednostki pozbawione pewnych (krytycznych) zdolnosci albo sie intensywnie ucza, albo zdaja sie na laske innych, albo pasozytuja, albo zmieniaja srodowisko, albo gina. Od milionow lat ten mechanizm dziala. Nie sadze by fakt, iz mozemy korzystac z internetu mial ten, naturalny rzeczy porzadek, obalic
Naprawde nie kazdy musi umiec pisac, postawic wirtualny serwer, naprawic sprzeglo, ulepic garnek czy zrozumiec transformacje Fouriera.
Nie kazdy musi, nie kazdy chce, nie kazdy potrafi…
31 Grudzień 2009 at 10:31
Ja mam podobny problem, tylko niestety trochę bardziej chyba drażliwy. Mój adres mailowy opublikowany jest na kilku stronach. Ale chyba najwięcej pytań dostaję w związku z tym, że pojawiam się na stronie TechNet w zakładce “Kontakt” jako “Specjalista IT”.
I trafiają mi się pytania od tego czym się różni BOX od OEM, przez za ile i gdzie można kupić SQL aż do tego co zrobić w konkretnym przypadku z konkretnym problemem. I często widzę w mailu że ludzie oczekują ode mnie oficjalnej odpowiedzi (raz mi się zdarzyło, że po moim mailu ktoś pisał później “a Microsoft to mi powiedział”).
I faktycznie bardzo często są to pytania krótkie, których trzeba się domyślać, itp. No ale tam gdzie faktycznie znam odpowiedź to odpisuję od ręki. W innych wypadkach najczęściej odsyłam do Centrum Obsługi Klienta, no chyba, że problem jest ciekawy i mam czas poszukać rozwiązania.
31 Grudzień 2009 at 12:51
@Mariusz: do niedawna mialem podobnie. Do kazdego emaila z zewnatrz z prosba o pomoc dopisywalem wyraznie i pogrubiona czcionka: “to jest moja prywatna opinia, sugestia i nie reprezentuje punktu widzenia firmy Microsoft” – po polsku, bo angielska stopka byla dodawana z automatu.
Jedynie raz zdarzylo mi sie uslyszec, ze ktos potraktowal mojego emaila w sposob opisany przez Ciebie.
Ale to byly czasy kiedy mialem konto w domenie microsoft.com
4 Styczeń 2010 at 01:24
Witam
Nie będę powielał wypowiedzi kolegów, dodam jedynie coś od siebie.
Brak sformułowanej prośby o pomoc wynika -tak mi się wydaje- z regulaminu forum, na którym ten człowiek może pisać. Na wielu forach, ZABRONIONE(!) jest pisanie “proszę o pomoc” (w jakiejkolwiek formie)
Co do poprawnej “polaczyzny” to sam, nie mając nigdy wcześniej problemów z ortografią, wpadłem w sidła “wtórnego analfabetyzmu” za sprawą IRC -a później- komunikatorów internetowych, gdzie z lenistwa przestałem używać “ogonków”
Oczywiście nie każdy musi tak skończyć, ale znam jeszcze parę przypadków zgubnego wpływu pisania na skróty.
Pozdrawiam,
Marcin
4 Styczeń 2010 at 10:01
@rdtin: Pisywałem w życiu na różne fora i faktycznie spotkałem się z tego typu zakazem, ale dotyczył on tylko tytułowania nowych wątków. W samej treści postu można było użyć tego sformułowania.
Swoją drogą pominę fakt, że sporo tego typu “pytań” kończyło się stwierdzeniem: “odpowiedz prosze pisac na maila taki-to@a-taki.pl“.
8 Styczeń 2010 at 17:49
Jak dla mnie masę takich listów piszą dzieciaki które inaczej nie potrafią i dla nich samo już napisanie listu do osoby, która prowadzi bloga to wielkie wydarzenie.