Czas zgasić światło
3 Luty 2010
W ciągu kilku ostatnich lat nauczyłem się bardzo dobrej praktyki organizowania swojego czasu. Nauczyłem się jak zarządzać czasem tak, by przeznaczać go na to, co ważne i przestać robić to co nie jest ważne albo zminimalizować czas na to poświęcany. W ten sposób organizowałem swój czas w Microsoft, a ostatnio postanowiłem to przenieść na grunt życia prywatnego.
Od dłuższego czasu analizowałem co zajmuje mi mój czas. Odkryłem, że robię dużo rzeczy, które są bardzo czasochłonne a nie przynoszą mi nic albo przynoszą bardzo niewiele w zamian. Te czynności zostawiały mi bardzo mało czasu na to, co ważne dla mnie i dla mojej rodziny. Życie nie mieści się na ekranie komputera.
Do tych rzeczy zaliczyłem twitter, czytanie blogów na Google Reader, przyglądanie się Google Analytics, podążanie za newsami technologicznymi i blogowanie, by wymienić kilka.
Tym samym, jest to ostatni wpis na moim blogu. Od 1 marca ITblog spod adresu http://michal.osmenda.com nie będzie już dostępny.
Dziękuję wszystkim, którzy czytali co pisałem w czasie tych 5 lat i 3 miesięcy.

3 Luty 2010 at 11:48
Cześć Michał
Wielka szkoda, bo czytałem Twojego bloga od baaardzo długiego czasu i powiem szczerze, że często był on dla mnie nie tylko jednym z ciekawszych punktów internetu, ale także był inspiracyjną pożywką dla działań w obszarze mi bliskim, czyli szerokopojętym światem IT.
Szanuję oczywiście Twoją decyzję i po cichu liczę, że kiedyś ponownie zatęsknisz za blogiem i wrócisz
pozdrówka
ZielonY
3 Luty 2010 at 12:08
Dzięki Ci Michale za te ponad 5 lat. Ja Twój blog czytam od 3 lat. Zawsze był dla mnie źródłem wiedzy, newsów, inspiracji i prawd życiowych. Od paru lat wykonuję pewne czynności prawie automatycznie sprawdzam pocztę, włączam GG, Skype’a później RSS i zawsze dla mnie na pierwszym miejscu był ITBlog, gdyż marzy mi się praca w Microsofcie, a dzięki Tobie dowiedziałem sie wiele o tym pracodawcy. Wiedz, że Twója praca nie poszła na marne. Życzę Ci szczęścia w życiu prywatnym jak i zawodowym. Jeszcze raz wielkie dzięki.
3 Luty 2010 at 13:52
Wielka szkoda Michale, że rezygnujesz. Miałem przyjemność odwiedzać Twój blog do dłuższego czasu i zawsze znajdowałem tu ciekaw blotki.
Nadmienię, że był to jedyny blog o tej tematyce w moim Google Reader…
Ale doskonale Cię rozumiem. Sam miałem niedawno problem z czasem i zmuszony byłem radykalnie poobcinać pewne aktywności.
Liczę, że kiedyś wrócisz i dasz znać tu – na wszelki wypadek będę trzymał Twojego rss’a
Pozdrawiam!
3 Luty 2010 at 13:52
Szkoda, naprawde milo sie czytalo, chociaz nie ze wszystkim sie zgadzalem. Mam nadzieje, ze jednak kiedys zmienisz zdanie. Pozdrawiam i zycze powodzenia!
PS. Na razie nie usuwam z Google Readera:)
3 Luty 2010 at 14:09
Ludzie, co się dzieje? Tak nagle, bez wcześniej oznak
Żal…
Powinieneś usunąć konto na Google (Reader, Analytics) a nie bloga
3 Luty 2010 at 14:52
Napisałeś to trochę tak jak byś wywnioskował, że 5 lat pisania bloga to była strata czasu. Brawo za celną konkluzję.
To trochę tak jak gdybyś Mickiewiczowi powiedział, że z punktu widzenia organizacji pracy pisanie Pana Tadeusza było stratą czasu.
Pamiętaj proszę, że internet jest tym co do niego wkładamy, bez tworzenia będzie tylko stertą syfu. Nawet jeśli często nie zgadzałem się z opiniami tu wygłaszanymi, to nie mogę Ci odmówić szacunku za poziom tego bloga. Szkoda trochę, że tak beztrosko rozstajesz się z tym, co jeszcze niedawno było co najmniej bardzo ważną częścią Twojego życia. Ja chyba miałbym kaca moralnego, że zmarnowałem taki kawał młodości. Moim zdaniem trochę zmieszałeś dziecko z kąpielą i oba chcesz wylać, Twoja sprawa.
3 Luty 2010 at 14:58
Wielka szkoda, jeden z ciekawszych blogow w moim czytniku… :/
3 Luty 2010 at 15:01
I tak tutaj wrócisz
.
3 Luty 2010 at 15:25
O. Szkoda.
3 Luty 2010 at 15:33
Michał … to może pożegnalny post pod tytułem – jak mierzyłeś to co robisz, jak organizujesz swój czas i jakie były z tego wnioski …
, wnioski są podobne … narazie akcje z tego są trochę inne … ale kto wie, kto wie
… hint …robie coś podobnego
3 Luty 2010 at 16:28
Dzięki za parę lat pisania. Decyzji komentować nie chcę, bo masz do tego prawo (i w sumie to rozumiem) – szkoda tylko wielka, że blog zostanie skasowany. Może warto go zarchiwizować, albo przedłużyć domenę, wyłączyć komentarze i zostawić jako fajną lekturę? Bardzo źle, jeśli cenne treści znikają z Internetu.
3 Luty 2010 at 16:36
zgadzam się z Robertem, zawsze można przenieść na jakąś darmową domenę i serwer
Bardzo było by szkoda…
3 Luty 2010 at 16:36
Buuuu
Kurcze coraz więcej z blogosfery/stron miłośników ogólnie pojętej IT kończy pisanie. Michał jeśli jednak dojdziesz kiedyś do wniosku, że prowadzenie bloga/strony to był fajny czas to czekam na maila z nowym adresem
Miejsce w czytniku RSS masz zapewnione.
3 Luty 2010 at 16:44
Do zobaczenia:)
Mam nadzieję, że będzie ciągnęło wilka do lasu.
Dzięki dużo dobrych wpisów.
3 Luty 2010 at 17:06
No tak… I to w momencie kiedy i ja chcę poważnie zabrać się za organizację mojego czasu… Ale kurcze w tym miejscu mocno zgadzam się z Tobą, że ilość czasu jaką poświęca się na bycie “na bieżąco” (czytanie RSSów, serwisów, komentarzy, itp.) jest koszmarna.
I faktycznie często mało to wnosi do codziennego życia – zwłaszcza rodzinnego.
To w całej sytuacji szkoda tylko by mi było poświęcać coś co sprawia mi przyjemność (pisanie), a pewnie pozbyłbym się innych dodatków (czytanie blogów, analizowanie ruchu, itp.).
Ale znając Ciebie wiem, że nie robisz pewnych rzeczy ot tak i na gorąco i pewnie całość była nieźle przeanalizowana.
No i skoro online nie będzie zbyt wielu okazji do wymiany zdań to chociaż może odezwiesz się kiedyś jak przejazdem będziesz w Wawie i znowu skoczymy do Turka na obiad
3 Luty 2010 at 17:11
Gratuluję odwagi i stanowczości
Że życie nie mieści się na ekranie komputera to wiem od dawna (żona mi o tym przypomina odkąd się pobraliśmy), nadal jednak łapie się przesiadując (teraz siedzieć mi nie można wiec stoję lub leże) przed komputerem.
Pozdrawiam!
3 Luty 2010 at 17:34
Cóż Twoja decyzja…
Choć… szkoda, nie pamiętam od kiedy czytam Twój blog ale był jednym z pierwszych a pierwszym był w 2004 blog Gandalf’a z Mozilla… Dziękuję za wszystkie ciekawe teksty. Pozdrawiam.
3 Luty 2010 at 18:15
szkoda, ze koniec tego bloga da mi max 1 sekundę dziennie do życia prywatnego/pracy
no nic, może kiedyś sam dojdę do takiego wniosku…
pozdrawiam i gratuluje
3 Luty 2010 at 21:19
Trochę szkoda Michał, ale decyzję trza uszanować. Życzę wszystkiego najlepszego i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś powrócisz do pisania. Oby nastąpiło to jak najszybciej.
RSS zostaje.
3 Luty 2010 at 22:14
Wielka szkoda, zawsze czekałem na twoje wpisy. Ciężko będzie przyjąć to za normalny stan a RSS Reader już nie będzie ten sam.
Ale wiem co to znaczy rodzina i poświęcenie dla niej.
Pozdrawiam i życzę wszystko co najlepsze w życiu prywatnym, w zawodowym i tak jesteś dobry
3 Luty 2010 at 22:16
No jeszcze muszę coś dopisać”
może jak Bill znajdziesz czas na emeryturze
Jeszcze raz gorąco pozdrawiam, coś bym napisał o drugiej połowie ale to dla niej nas zostawiasz
3 Luty 2010 at 23:14
Szkoda
4 Luty 2010 at 07:50
Michale, myślę że gdybyś to przeanalizował raz jeszcze może blog by pozostał. Godzina dwa razy w tygodniu lub raz nie jest chyba jeszcze takim poświęceniem. Wydaje mi się że wielu jest takich jak ja – osób które zaprzyjaźniły się z tym blogiem na tyle że stał się częścią ich webowego życia. Nie znamy się osobiście jednak czytając Twoje posty “IT” czułem się na początku trochę jak kolega po fachu, a po jakimś czasie interesowało mnie już wszystko co się na nim znajdowało – łącznie z notkami bardziej prywatnymi. Ja też mam rodzinę i wiem o co Ci chodzi jednak brzmi to trochę jak “nie chce mi się zwami gadać – nie mam czasu”. Szkoda. Miło było zajrzeć tu co rano…
P.S. Przemyśl to jeszcze. Może wystarczy zmienić trochę formułę bloga i zaglądać tylko raz na jakiś czas.
Powodzenia
4 Luty 2010 at 11:08
Cześć,
Szkoda, bo czytam Ciebie od niedawna i już zaczynało mi się podobać tutaj
Powodzenia.
Pozdrawiam,
Łukasz
4 Luty 2010 at 12:01
Takie sformułowanie “robię dużo rzeczy, które są bardzo czasochłonne a nie przynoszą mi nic albo przynoszą bardzo niewiele w zamian: może być różnie rozumiane.
Dla mnie pytanie jest proste: czy ten blog sprawiał Ci przyjemność, czy Cię cieszył, byłeś dumny, czułeś się częścią społeczności itd.?
Jeśli tak to decyzja jest dla mnie niedobra (upraszczając – żeby inni byli z Tobą szczęśliwi to Ty musisz być szczęśliwy, a nie odmawiać sobie rzeczy, które Cię cieszą).
A jeśli blogowanie Cię znużyło, znudziło itd to decyzja jest jak najbardziej uzasadniona.
Tak czy siak – świetny blog i respect za taką decyzję.
Powodzenia.
4 Luty 2010 at 15:47
Wielka szkoda, czytałem ten blog od 3 lat ale chyba rozumiem Twój punkt widzenia. Czasu nie mamy zbyt wiele trzeba go dobrze spożytkować.
Pozdrawiam i powodzenia.
4 Luty 2010 at 17:23
ehh moj ulubiony blog :/
5 Luty 2010 at 00:01
Calkowicie rozumiem i popieram Twoja decyzje. Czas na odpoczynek, regeneracje sil u boku rodziny …a za pare lat czekamy na pierwsza ksiazke
5 Luty 2010 at 00:31
szkoda, Mike…. szkoda. Moze jeszczse zmienisz zdanie – juz chyba kiedys cos podobnego bylo.
tak czy siak, gl i pozdr. z krainy deszczowcow.
5 Luty 2010 at 10:28
Szkoda bk, ale szacun dla decyzji. Ja zrezygnowalem z bloga bez takich przemyslen – po prostu nagle mi na niego nie wystarczylo czasu. Zaczalem zyc bardziej do srodka (rodzina) niz na zewnatrz. Przylaczam sie tylko do sugestii by zostawic bloga online, z wylaczonymi komentarzami na przyklad….
Pozdrawiam i mam nadzieje ze nie znikniesz z sieci calkiem.
5 Luty 2010 at 13:51
Szkoda
. Bardzo miło się czytało. Chyba najlepszy blog o IT na jaki trafiłem. Dzięki za dobre artykuły (bardzo bym chciał aby nie przepadły) i cenne spostrzeżenia.
Życzę wszystkiego dobrego w życiu, w każdej jego sferze. 3m się zdrowo i poręczy
P.S. Nie wiem czy zdołam ale bardzo chciałem zapytać o pewną kwestię związaną ze statystykami. Pisałeś, że bardzo je lubisz, podobnie jak ja. Będę wdzięczny za odpowiedź.
5 Luty 2010 at 17:23
Szkoda
i gorąca prośba nie kasuj bloga jak piszesz – że nie będzie dostępny – tylko zostaw
9 Luty 2010 at 19:13
Cześć
przyłaczam się do “szkodowania”, gdyż szkodą prawdziwą jest dla nas Twoja decyzja. Niemniej rozumiem, nie ganię.
Tylko faktycznie, zrób coś, żeby dotychczasowe wpisy gdzieś pozostały. Bo to byłaby prawdziwa szkoda, by zniknęły. Nie wyrzuca się książki, którą już przeczytałeś
pozdrawiam i powodzenia
10 Luty 2010 at 23:41
Smart ass! Szacunek za tę decyzję! No właśnie prezydent USA przecież też nie bloguje.
Pora na nowy poziom. Ponadto zastanawiałem się, po co bloguje się po polsku (teoretycznie do rodaków) o rzeczywistości informatycznej, której ni w ząb nie widać we wsiach i miastach ojczyzny. Dla dobra ludzi z Polski już lepiej jakbyś wystartował jakąś firmę albo w inny sposób zauczestniczył w informatyzacji Polski wschodniej czy coś.
Wiem, że masz inne swoje pozytywne historie na Flickrze, ale ja wyszedłem też i z tamtego przedsięwzięcia, bo jak za dużo popatrzyłem na tagi i losowych ludzi, to doszedłem do wniosku, że to webaplikacja do propagowania wzorowego amerykańskiego konsumpcjonizmu, a nie dzielenia się jakimikolwiek rzeczywistymi (as in przestrzeń geograficzna a nie medialny nacisk na tematy czy miejsca) obrazami ze świata.
Poza tym nijak nie może mi się w całość ułożyć w głowie darmowe dzielenie idei w Internecie z tym, że niektóre kraje uprawiają zdzierstwo na ropie naftowej, drukowaniu gór waluty, którą inne kraje niejako muszą handlować. Niech Amerykanie z wielkich miast się dzielą, a ja chętnie wchłonę i sprzedam przetworzone kompetencje. ;>
Trzymam kciuki za Twoje zadowolenie z zajmowania się rzeczami ważnymi!!!
10 Luty 2010 at 23:45
@Tomek (http://www.w2k.pl/): – Jak on organizuje swój czas? No nie wdając się w dyskusję z Tobą. ;PPP
11 Luty 2010 at 00:14
@Kamil Maciejewski
“To trochę tak jak gdybyś Mickiewiczowi powiedział, że z punktu widzenia organizacji pracy pisanie Pana Tadeusza było stratą czasu.”
Twoja przenośnia nacechowana jest zachwytem, jak wielkiej populacji homo sapiens (40 milionów) polskiego terytorium etnograficznego udaje się nakazać czytanie, zadumę nad tożsamością narodową i poniekąd zachwyt nad Panem Tadeuszem. Adam Mickiewicz nie doświadcza tego wszystkiego i ciężko dokładnie zgadnąć, co go podówczas motywowało i czy uznał to za sukces. Ciężko powiedzieć, czy wystarczyło mu pisanie, wieszczenie, czy w rzeczywistości chciałby, żeby wtedy albo teraz np. Polska wyglądała inaczej.
Oprócz celów zbiorowych użytkowników języka polskiego (które raczej po prostu przedstawiają nam autorytety niż sami dyskutujemy) są też cele indywidualne, których nie rozstrzygniesz nie stając całkowicie w butach Michała O.
“Pamiętaj proszę, że internet jest tym co do niego wkładamy, bez tworzenia będzie tylko stertą syfu.”
E tam, nie uzmysławiając sobie, na co Internet mógłby mieć potencjał (zakładając, że od 1 marca nastąpiłaby większa fala takich rozstań z blogami), użytkownicy zaczną dostrzegać wartość w syfie. ;> Przecież już teraz Internet (WWW) mógłby zarówno zawierać tajemnice handlowe amerykańskich przedsiębiorstw do taniej implementacji w innych regionach świata albo wiedza uniwersytecka nawet polskojęzyczna mogłaby być wyopensource’owana przez taki Polski Uniwersytet Wirtualny albo DARPA mogłaby wreszcie ukończyć pracę nad Brain-Computer Interface, żeby twitterowanie Michałowi głowy nie zajmowało (oczywiście raz ustaliłby filtry, co chce, aby z jego głowy wyciekało czy coś w ten deseń), albo mogłyby istnieć webaplikacje parsujące ludzki język i wypluwające schematy, animacje albo coś innego łatwoprzyswajalnego przez ludzki mózg albo coś innego o rzędy wartościowszego niż blog Michała O. Ktoś to wszystko mógłby zrealizować, ale nie zrealizował – przyczepmy się.
“Szkoda trochę, że tak beztrosko rozstajesz się z tym, co jeszcze niedawno było co najmniej bardzo ważną częścią Twojego życia. Ja chyba miałbym kaca moralnego, że zmarnowałem taki kawał młodości. Moim zdaniem trochę zmieszałeś dziecko z kąpielą i oba chcesz wylać, Twoja sprawa.”
Mi tam by wystarczył zbzip2owany SQL na pendrajwie do przyszłego przemyślenia, czy pojawił się sens wyrilisowania tego ponownie. Poza tym wszyscy maruderzy zmirrorujcie sobie blog wgetem póki czas
w ramach dozwolonego użytku oczywiście.
11 Luty 2010 at 09:09
Michał:
Decyzja, decyzją. Jest twoja. Raz się już do opuszczenia bloga przymierzałeś, wtedy Cię zakrzyczeliśmy. Focha na FB też miałeś długo, to dopiero złodziej czasu, ciekaw jesttem czy temu też się oberwie.
IMHO nie zabawki są złe z punktu widzenia marnowania czasu lecz sposób w jaki z nich korzystamy. Przykład RSSów. Ja ich nie czytam od dawna, nie ta formuła. Natomiast jako informatyk z definicji potrzebuje zastrzyku informacji o trendach, nowych rzeczach, nowej wersji czegoś, komentarzy specjalistów. Informacji, które pozwolą mi utrzymywać się nad wodą w zawodzie, który z definicji wymaga ode mnie ciągłej nauki.
Zachłyśnięty blogami kiedyś wrzuciłem ich sobie więcej niż grup dyskusyjnych w najgorszym swoim momencie na Usenecie. Najgorszym, bo najbardziej czasochłonnym. Od jakiegoś czasu walczę z Internetem, aby oddzielić śmietnik od wartościowej informacji. Jest do tego parę fajnych narzędzi i sposobó. Jeszcze nie doprowadziły mnie do refleksji, aby zabić bloga. Blog jest dla innych, weryfikator tego czy dobrze myślisz.. Masz tu dosyć dużą grupkę fanów. Jak widać i tym razem nie wszyscy się z Tobą zgadzają
Natomiast absolutnie zgadzam się z jednym, rodzina jest najważniejsza. Powodzenia!
15 Luty 2010 at 00:21
@Daniel: Ja to chyba Cię muszę na kawę/soczek wyciągnąć na małe opowieści o “Od jakiegoś czasu walczę z Internetem, aby oddzielić śmietnik od wartościowej informacji. Jest do tego parę fajnych narzędzi i sposobó.” – o tych narzędziach i sposobach
@MichałO: A może to nie żadnej koniec bloga tylko część eksperymentu socjologicznego?
Już kilka takich widziałem – a to z płatnymi blogami, a to z ucinaniem treści w RSS, itp. Bo już sam nie wiem…
15 Luty 2010 at 19:31
Ha! Nie uwierzysz, ale spodziewałem się tego od dłuższego czasu, tym bardziej, że juz wcześniej przejawiałeś pewnie skłonności ku zamknięciu bloga.
Trochę szkoda, bo czytam go od zdaje się pierwszej notki, i był moim jedynym łacznikiem ze światem MS, a od jakiegoś czasu z Irlandią. Teraz to już i tak czas przeszły, bo również i ty nie jesteś w IE, i nie jesteś związany z MS. Na zdrowie s zasadzie
Jako opozycjonista, po przesiadce na Maca, mogę tylko powiedzieć: coś się kończy, coś się zaczyna.
P.S. Miałeś być na FOSDEM skubańcu!