IE6 traci udziały w rynku

24 Listopad 2009

Akcja pt. “IE6 – aktualizuj już teraz!” odnosi spore sukcesy, przynajmniej z mojego punktu widzenia.

Porównałem statystyki odwiedzin z ostatnich dwóch miesięcy tego i poprzedniego roku i ku mojemu zdumieniu udział IE6 spadł aż o 67.03% Y/Y, a IE w dowolnej wersji o 15.89%.

Jeśli wciąż używasz IE6, to przeczytaj czemu warto zaktualizować przeglądarkę do nowszej wersji:

Kontynuując jazzowe nazewnictwo z wersji 2.7 (wersja nazwana Coltrane po muzyku jazzowym Johnie Coltrane) wczoraj ukazała się nowa wersja silnika blogowego o numerze 2.8 nazwana Baker (od nazwiska amerykańskiego jazzmena Chet’a Baker’a).

WordPress w wersji 2.8 to przede wszystkim:

  • nowy panel administracyjny dla widgetów
  • theme sandbox – “piaskownica” dla schematów (możliwość przetestowania theme przed aktualizacją wyglądu bloga)
  • łatwa instalacja nowych themes (schematów) z katalogu online
  • wsparcie dla modułu rewrite w IIS 7.0
  • szybsze ładowanie stron poprzez kompresję i połączenie skryptów
  • nowe API dla widgetów

Pełną listę poprawek i dodatków można znaleźć na stronie

Na WordPress.TV ukazał się film prezentujący nową wersję. Film w całości po angielsku dostępny jest pod linkiem

Nową wersję można ściągnąć ze strony

Piotr Potera na stronie http://ie6.pl rozpoczął akcję “Odstaw IE6 do lamusa”. Piszą o tym inni blogerzy, pisze prasa i dzienniki internetowe. Jest to akcja zachęcająca do porzucenia starej wersji Internet Explorera na rzecz jej nowszych wersji – 7 badź najnowszej wersji 8, która ukazała się kilka dni temu.

Jest kilka powodów, dla których warto to zrobić. Po pierwsze IE6 nie działa tak, jak na standardy Internetu przystało. Niekompatybilność tej przeglądarki powoduje, że strony WWW należy robić w dwóch wersjach – dla IE6 i wszystkich innych przeglądarek. To niesie ze sobą koszty i stracony czas.
Po drugie, dla IE6 nie wypuszczono nowej poprawki od bardzo długiego czasu, co czyni ten program wręcz niebezpieczny do używania w Internecie.
Po trzecie, IE6 jest dwie wersje do tyłu. Obecnie na rynku dostępna jest wersja siódma i ósma przeglądarki Internet Explorer. Istnieją także inne, bardziej zaawansowane i bezpieczne niż IE6 przeglądarki, takie jak Firefox, Opera, Safari, Chrome.

Przestań więc używać IE6 i ściągnij najnowszą wersję przeglądarki – IE8 (wersja polska).
IE6 jest domyślnie instalowany z Windows XP. Jeśli dopiero co zainstalowałeś ten system, niech pierwszą stroną na którą wejdziesz będzie strona aktualizacji przeglądarki do najnowszej wersji. Jeśli masz Windows Server 2003, to poza oczywistym faktem, że nie powinieneś używać żadnej przeglądarki do oglądania stron WWW na serwerze, to i tak powinieneś ją zaktualizować do wersji min. 7.

Odstaw IE6 do lamusa, odwiedź http://ie6.pl by dowiedzieć się więcej.

Angielska wersja podobnej akcji – Stop Living in the Past, pisałem o niej 24. lutego.

http://www.stoplivinginthepast.com – taki adres ma strona, która jest apelem o aktualizację Internet Explorera 6 do nowszej wersji przeglądarki.

Norweska firma Finn.no, zajmująca się handlem w Internecie, rozpoczęła batalię, która ma na celu przekonanie użytkowników IE, by przerzucili się na nowszą wersję tej przeglądarki. Wymieniają trzy powody:

  1. IE6 jest stare. IE8 Beta jest o dwie generacje nowszą przeglądarką.
  2. IE6 jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa.
  3. IE6 nie działa jak powinien.

W moich statystykach z ostatniego tygodnia z IE6 korzysta 30% wszystkich użytkowników Internet Explorera, co przekłada się na skromne 7% wszystkich użytkowników (globalne statystyki podają około 19% wszystkich użytkowników Internetu).

Dołączam się do akcji. Zaktualizuj IE6 do 7 albo 8!

Aktualizacja BIOSu i iTunes

11 Styczeń 2009

Aktualizowaliście kiedyś BIOS w swoich komputerach? Czy powodowało Wam to np. wymuszenie ponownej aktywacji Windows? Może jakieś inne nieprzyjemne skutki? Mnie nie. A kilka maszyn już miałem okazję re-flashować.

Ale Apple Inc. widzi tą sprawę inaczej.

Niedawno ukazała się aktualizacja BIOSu dla Lenovo T61p, którą dzisiaj zainstalowałem. Po restarcie i uruchomieniu iTunes zastałem taki oto obrazek:

Nie ma to jak zepsucie dobrego humoru w niedzielne popołudnie.

Z drugiej strony, zastanawiające jest w jaki sposób Apple wykrywa, że działa na innym komputerze. Bo z tego co dzisiaj doświadczyłem wydaje się, że tylko po sumie kontrolnej (jak mniemam) BIOSu. W takim wypadku jest to dość prymitywne, a już na pewno krótko wzroczne (jak np. mój przypadek). A wszystko przez te DRM, których już ma przecież nie być…. (BBC News)

System aktywacji Windows działa nieco inaczej. Jak, opisałem to wcześniej.

W ciągu ostatnich dwóch miesięcy dwie duże firmy antywirusowe spowodowały niemały chaos na systemach użytkowników PC. Przyczyną były niepoprawne aktualizacje, które wskazywały, że programy wchodzące w skład Windows, takie jak explorer.exe, są “szkodnikami”.

W sierpniu mieliśmy okazję się przekonać, że McAfee dzięki swojej aktualizacji z poniedziałku, 4-tego, uznał, że Office Live Meeting Microsoftu jest trojanem. Chodziło o plik LMCAPI.exe, komponent Live Update. Osoby, które miały okazcję otrzymać taką niespodziankę od McAfee dowiadywały się, że program dostarczany przez Microsoft jest szkodnikiem o nazwie Swizzor. W rezultacie plik był kasowany.

Mimo, że jak potwierdziła to firma w oficjalnym komunikacie prasowym, problem dotknął jedynie małego procenta użytkowników, administratorzy systemów musieli dystrybuować nowe wersje Live Update, a także poprawiony plik DAT dla skanera.[1][2]

Inny przypadek zdarzył się w piątek, 5-tego września, kiedy Trend Micro zidentyfikował wiele kluczowych elementów systemu Windows jako trojany. W rezultacie utraty kluczowych plików system stawał się niestabilny, nierzadko powodując restart maszyny. Trend poprawił swój błąd jeszcze tego samego dnia, ale zostawił wielu użytkowników z problemem naprawy systemu operacyjnego.

W tym wypadku, Trend Micro Internet Security wskazywał na robaka Troj_Generic.ADV, jakoby znajdującego się w wielu plikach DLL. Efektem mogł być brak paska zadań, wiele aplikacji uruchamiających się przy starcie nie uruchamiało się, aplikacje takie jak Word czy Excel pokazywały różne błędy.[3]

To tylko dwa przykłady, z całej palety błędów producentów oprogramowania antywirusowego. Do klasyki można zaliczyć Kasperskiego traktującego Windows Explorer jako szkodnik, AVG podobnie traktującego Adobe Reader, a CA i McAfee nie pozwalającego na uruchomienie nieszkodliwego kodu JavaScript.

Problem zdaje się nie istnieć na pojedynczych komputerach domowych, choć może być bardzo dokuczliwy. Prawdziwy problem dotyka firmy, które instalują oprogramowanie antywirusowe na wszystkich komputerach w firmie. W takim wypadku, incydent z Trend Micro mógłby zakończyć się prawdziwym paraliżem niejednego biura.

Jest kilka metod, które mogą zabezpieczyć nas przed wpadkami innych firm. Jedną z nich jest dystrybuowanie uaktualnień z własnego systemu, nie z systemu producenta (na zasadzie działania Windows Update + SMS’y). Przy takim rozwiązaniu warto posiadać komputer, na którym mamy zainstalowane wszystkie najpopularniejsze programy używane w firmie i traktować go jako poligon doświadczalny dla nowych aktualizacji.