Aktualizacja BIOSu i iTunes

11 Styczeń 2009

Aktualizowaliście kiedyś BIOS w swoich komputerach? Czy powodowało Wam to np. wymuszenie ponownej aktywacji Windows? Może jakieś inne nieprzyjemne skutki? Mnie nie. A kilka maszyn już miałem okazję re-flashować.

Ale Apple Inc. widzi tą sprawę inaczej.

Niedawno ukazała się aktualizacja BIOSu dla Lenovo T61p, którą dzisiaj zainstalowałem. Po restarcie i uruchomieniu iTunes zastałem taki oto obrazek:

Nie ma to jak zepsucie dobrego humoru w niedzielne popołudnie.

Z drugiej strony, zastanawiające jest w jaki sposób Apple wykrywa, że działa na innym komputerze. Bo z tego co dzisiaj doświadczyłem wydaje się, że tylko po sumie kontrolnej (jak mniemam) BIOSu. W takim wypadku jest to dość prymitywne, a już na pewno krótko wzroczne (jak np. mój przypadek). A wszystko przez te DRM, których już ma przecież nie być…. (BBC News)

System aktywacji Windows działa nieco inaczej. Jak, opisałem to wcześniej.

Prawo a granice

8 Maj 2007

A propos ostatniej mojej notki dotyczącej złamania przeze mnie prawa poprzez umieszczenie klucza do łamania HD-DVD: jeśli jako wciąż obywatel polski bloguję z Irlandii, poprzez serwery proxy znajdujące się w USA, a blog znajduje się na serwerze w Niemczech, którego właścicielem jest firma duńska, którego kraju ustawodawstwo będzie mnie obowiązywało?
:)

Według AACS opublikowanie przeze mnie 128-bitowej liczby w poście Fight Digg, fight jest nielegalne. Okazuje się, że AACS jest właścicielem tego ciągu liczba w postaci szesnastkowej i nikt inny nie może się nim posługiwać.

Drogi czytelniku, jeśli nie masz jeszcze jakiegoś ciągu cyfr na własność, to strona Freedom to Tinker – You Can Own an Integer Too — Get Yours Here Ci w tym pomoże. Skoro AACS może sobie przywłaszczyć rządek cyfr, to zgodnie z ustawą na którą się powołują, każdy z nas też może stać się właścicielem podobnego tworu intelektualnego. Zawłaszcz swój!

Oto moje “szczęśliwe” cyferki w postaci hex: F3 E3 78 3E 5E F2 D1 18 20 9F FE 28 34 DF 51 BF

Jeśli je skopiujesz, złamiesz prawo!
Paranoja sięga zenitu, zobaczymy co z tego wyjdzie …

Ten news gruchnął z samego rana. Krążą plotki, jakoby EMI, jeden z największych producentów i dystrybutorów muzyki na świecie zdecydował się na zdjęcie zabezpieczeń z części muzyki, która jest udostępniania choćby przez Apple iTunes Store.

Czym są wspomniane zabezpieczenia pisałem kiedyś w poście zatytułowanym DRM. Czyżby okazało się, że prezes Apple (kiedyś Apple Computer) Steve Jobs był aż tak wpływowy?

Zwrócić DRM?

14 Luty 2007

Kiedy kupujemy towary, zawsze, mimo że towar wydaje się pierwszej jakości i działający, sprawdzamy czy istnieje możliwość zwrotu. Zresztą prawo europejskie daje nam gwarancję zwrot towaru, tzw. prawo cooling-off, czyli “ostudzenia emocji”. Oczywiście to samo prawo nie dotyczy wszystkich towarów, i tak co ma zastosowanie do lodówki czy sprzetu audio-wideo nie ma już zastosowania dla chleba czy lekarstw (tych ostatnich zwracać z tego co dobrze pamiętam nawet nie wolno).

A jak ma się sytuacja z muzyką czy wideo zabezpieczoną DRM? Żaden ze sklepów internetowych (iTunes, Zune, Sony) nie oferuje takiej opcji dla klienta, a co więcej, iTunes dla przykładu wymaga ponownego zakupu piosenki, jeśli chcemy ją odtworzyć na szóstym z kolei komputerze (czy na szóstej instalacji iTunes).

Prawem konsumenta w stosunku do muzyki on-line będzie w najbliższym zajmować się Komisja Europejska. Organizacje konsumenckie w Norwegii już wystosowały prostest nie uwzględniający prawa cooling-off w regulaminie sklepu iTunes. Więcej na stronach Dzienniku InternautówMuzyka online – problem ze … zwrotem do sklepu.

Sam nie wiem, czy można zwrócić do sklepu zamówione oprogramowanie? Windows, Office?

DRM

11 Luty 2007

Diabeł jest straszny, wiedzą o tym dzieci małe i te nieco większe. Ale to nie jest powodem, by wskazywać, że DRM zabije nasze prawa konsumenckie, będzie dyktatem narzuconym przez korporacje, etc. A przede wszystkim, nie jest powodem, by wprowadzać w błąd i siać panikę. Zacytuję coś, co niektórzy używają jako źródła wiedzy, czyli Wikipedię:

Digital Rights Management (DRM, zwany też Digital Restrictions Management) – oparty o mechanizmy kryptograficzne lub inne metody ukrywania treści system zabezpieczeń mający przeciwdziałać używaniu danych cyfrowych w sposób sprzeczny z wolą ich wydawcy. W założeniu mechanizm taki ma służyć ochronie praw autorskich twórców, ale może być też wykorzystany do ograniczenia praw użytkowników do legalnego korzystania z danych w systemach komputerowych.

A teraz spróbujmy tak napisać, np. o samochodzie:

Samochód to pojazd mechaniczny z własnym napędem (silnik) i źródłem energii (paliwo, bateria, gaz ropa), dwu- lub trzyśladowy, na 3 (np. cyklonetka), lub więcej kołach (najczęściej 4), w założeniu przeznaczony do przewozu osób, ładunków itp. i mający zdolność poruszania się w dowolnym kierunku, [...] ale może być wykorzystywany także do zabijania ludzi i środowiska.

Brzmi podobnie? Słowa “może być” w tym artykule powodują, że ten artukuł przestaje być rzetelnym źródłem informacji, a staje się polem do popisu dla przeciwników idei. Encyklopedia (do miana której wikipedia aspiruje) nie jest polem snucia domysłów czy bycia polem do stawiania tez w jakiejkolwiek dziedzinie, nawet w obronie dobrych i szczytnych idei. Przeczytajcie to jeszcze raz: “mechanizm [...] ma służyć” (znaczy, że nie służy, a będzie służył?) i “może być wykorzystywany” (przypuszczenie).

Angielska Wikipedia podchodzi do tematu trochę inaczej:

Digital Rights Management (generally abbreviated to DRM) is an umbrella term that refers to any of several technologies used by publishers or copyright owners to control access to and usage of digital data or hardware, and to restrictions associated with a specific instance of a digital work or device. The term is often confused with copy protection and technical protection measures; these two terms refer to technologies that control or restrict the use and access of digital content on electronic devices with such technologies installed, acting as components of a DRM design.

Oba artykuły – polski i angielski – mają część zatytuowaną “Kontrowersje” (ang. odpowiednik to “Controversies, consequences, and examples”).
I nie będę tu polemizował z tym, w jaki sposób DRM jest wykorzystywany. Póki co, nikt jeszcze nie zaimplementował DRM w celu sprawdzania legalności oprogramowania na komputerach (co niektórzy uznają za nieuniknioną przyszłość).
Jednak przyznaję otwarcie: DRM jest do bani. Jednak póki co, wytwórnie muzyczne czy filmowe nie znalazły lepszego (gorszego?) systemu zabezpieczania swoich praw.

Steve Jobs, CEO Apple Inc. (wcześniej Apple Computer Inc., co wyraźnie wskazuje na kierunek, w którym dąży firma) opisał niedawno swoje przemyślenia dotyczące zabezpieczeń stosowanych przy sprzedaży utworów i filmów przez Internet. Jego artykuł, Thoughts on Music, porusza kwestię istnienia 3 różnych i niekompatybilnych systemów DRM (Apple, Microsoft i Sony), wymuszeń jakie stosuje tzw. Wielka Czwórka: Universal, Sony BMG, Warner i EMI, a także pewnego paradoksu dot. używania DRM’ów na przenośnych odtwarzaczach MP3.
Jak pisze Steve, do końca 2006 roku zostało przedanych 90 milionów iPodów i 2 miliardy piosenek ze sklepu iTunes. Oznacza to, że średnio 22 piosenki przypadają na jeden odtwarzacz. Tymczasem, wg. badań większość iPodów jest prawie pełna, co przy najpopularniejszej wielkości odtwarzacza potrafiącego przechować 1000 utworów, daje mniej niż 3% piosenek zgodnych z DRM! Pozostałe 97% to utwory niezabezpieczone. Co więcej – te 97% pochodzi ze źródeł, których zabezpieczyć w żaden sposób się nie da. Specyfikacja RedBook należąca do firmy Philips, opisująca standard CD Audio, nie dopuszcza do stosowania zabezpieczeń przed kopiowaniem. Sony próbowało, ale się nie udało.
Wojna toczy się więc o 3% rynku muzycznego.

Trochę inna sytuacja, choć podobna co do idei, ma miejsce na rynku HD-DVD i BlueRay, szczególnie w przypadku użycia tych nośników w systemie Windows Vista. Ale to chyba materiał na inny post …

Wraz z nową wersją popularnego komunikatora wyjaśniła się mała afera z pobieraniem danych z BIOS’u. Pozwolę sobie na odrobinę polemiki z twórcami programu, cytuję za stroną skype.com:

It is quite normal to look at indicators that uniquely identify the platform and there is nothing secret about reading hardware parameters from the BIOS. The function calls to do this are public and are available to any software running on your computer.

Powyższe jest prawdziwe dla Windows x86, ale już nie x64 (obługa NTVDM). Oczywiście, nie ma nic zdrożnego w czytaniu numeru płyty głównej, jeśli wyjaśnia się użytkownikowi, że taka czynność będzie miała miejsce. Skype zabrał się do tego wyjątkowo amatorsko: najpierw użył, wywołał aferę, a później wyjaśnił.

A wyjaśnienie jest takie:

One of the new features in Skype for Windows is the Extras Gallery. (Extras are third-party plug-ins that let users expand Skype functionality. See extras.skype.com for what’s available). The Gallery is managed by a plug-in manager software framework developed by EasyBits Software and used under license.

The EasyBits software includes a form of digital rights management functionality intended to protect commercial software, such as plug-ins, from illegal redistribution or unlicensed use. Simply put, the EasyBits DRM framework helps us ensure compliance with software usage and distribution.

Czyli znów rzecz o nieszczęsnych DRM‘ach. Wszyscy wiedzą, że DRM się nie sprawdził, choć nikt (jeszcze) nie wymyślił innego skutecznego systemu ochrony wartości intelektualnej. Ale dalej, Skype poszedł z duchem idei, jaką podniósł zarówno Steve Jobs jak i Bill Gates:

Since we learned that EasyBits DRM did not perform well on some newer platforms, we updated the version of their framework with one that no longer attempts to read from the BIOS.

Wytłumaczenie dość zawoluowane: ponieważ nie działa na wszystkich komputerach, szczególnie tych nowszych, to my schowamy zabawki i nie będziemy się więcej tak bawić. Nice try!

Przypadek Skype’a wręcz zmusza do zadania pytania: ile jest jeszcze programów, które bez naszej wiedzy wykorzystują jednoznacznie identyfikujące dane (takie jak adres MAC, IP, numer płyty głównej) do swoich potrzeb? Na pewno robi to Microsoft – w procesie aktywacji, ale o tym przynajmniej jesteśmy informowani. Ile jest takich programów, które dopiero kiedy zaczną sprawiać problemy przykują naszą uwagę swoim działaniem?

Polecam Dziennik Internautów: Nowy Skype już nie pobiera danych z BIOSu