W nawiązaniu do postu na temat Microsoft Ireland
28 Styczeń 2010
Kilka osób z tego klipu wideo znam bardzo dobrze.
Czego nauczyłem się w Microsoft – refleksja z perspektywy czasu
28 Styczeń 2010
Miałem napisać ten post wcześniej, ale chciałem nabrać dystansu do tego, czego się w Microsoft nauczyłem i czego się o tej firmie dowiedziałem. Ostatecznie, pewna refleksja pozwoliła mi ułożyć myśli i zastanowić się nad tym, co chcę powiedzieć. Jest to 100% subiektywna perspektywa i może (a nawet powinna) odbiegać od plotek na temat giganta z Redmond.
Słowem wstępu, należy mi napisać co łączyło mnie z Microsoft. W lutym i marcu 2006 przeszedłem przez serię rozmów kwalifikacyjnych i zostałem w kwietniu tego samego roku zatrudniony na stanowisku release support analyst w Microsoft EMEA Operations Centre (EOC) w Dublinie, Irlandia. W wielkim skrócie była to funkcja pomocy technicznej dla dwóch wewnętrznych systemów wspomagających proces wypuszczania oprogramowania na rynek. Z czasem moja funkcja ewoluowała, choć tytuł stanowiska pozostał bez zmian. Pożegnałem się z Microsoft we wrześniu 2009, by wyjechać do Belgii.
Oto lista niektórych rzeczy, których nauczyłem się w Microsoft bądź Microsoft nauczył mnie.
Read the rest of this entry »
Jak dostać pracę w Microsoft?
11 Listopad 2009
Dostałem od znajomego emaila, w którym pytał mnie czy pamiętam jak wygląda proces rekrutacyjny w Microsoft. Chciałem napisać o tym już od dłuższego czasu na blogu, ale dopiero teraz w dniu święta w Belgii mam okazję poświęcić trochę czasu na to pytanie.
Zanim mogłem napisać post pt. “Pewnego pięknego kwietniowego poranka” przeszedłem przez dwustopniowy proces rekrutacji. Pierwszy, w agencji pośrednictwa pracy, a drugi w samym Microsofcie w postaci rozmów kwalifikacyjnych.
Kiedy aplikowałem na to stanowisko, opisane na stronie pośrednika pracy, nie wiedziałem że za ofertą stoi Microsoft. Pamiętam, że byłem na kilka dni w Warszawie. Siedziałem na lotnisku na Okęciu późnym popołudniem czekając na samolot do Dublina, kiedy zadzwonił do mnie pracownik agencji pracy i zapytał o kilka szczegółów z mojego życiorysu. Wtedy też dowiedziałem się, kim jest mój przyszły pracodawca.
Moje CV nie było najlepsze i wymagało sporych zmian w kompozycji, a także w treści by wyróżniało dokładnie to, czego szukał Microsoft. Zabrało mi to kilka dni i kilkanaście emaili do agencji pośrednictwa zanim moje CV nie odstawało od standardów. Agencja wysłała moją aplikację, a mnie pozostało tylko czekać.
Bodajże po tygodniu dostałem zaproszenie na serię rozmów kwalifikacyjnych – 3 tego samego dnia. Pierwsza, z reprezentantką z działu HR, druga z dwoma menedżerami, a trzecia z moją przyszłą szefową i szefem działu. Mimo, że stanowisko na które aplikowałem było techniczne, tylko jedno z tych spotkań dotyczyło, zresztą bardzo pobieżnie, kwestii technicznych. Dwa pozostałe spotkania dotyczyły moich ogólnych doświadczeń, jak sobie radzę z problemami, jakie są moje największe sukcesy do tej pory, etc, etc.
Było to dla mnie dość duże zaskoczenie, że miałem całą serię spotkań w jednym dniu. I nie powiem, by były to rozmowy łatwe. Pamiętam, że po wyjściu z budynku w Sandyford w Dublinie czułem się jak po bardzo długim i ciężkim egzaminie. Ale jak widać się opłacało.
Czy ten proces rekrutacyjny odbiega od standardowych? By odpowiedzieć na to pytanie, zdefiniujmy najpierw co znaczy “standardowy proces rekrutacyjny”. Jeśli to taki, który preferuje Google, to Microsoft nie ma standardowego procesu rekrutacyjnego.
Co trzeba zrobić by dostać pracę w Microsoft? Wydaje mi się, że przede wszystkim trzeba być w dobrym miejscu w dobrym czasie. Z perspektywy czasu widzę, że miałem dużo szczęścia – rok 2006 w Irlandii to był szczyt boomu gospodarczego i firmy zatrudniały pracowników z całej Europy. Ja po dobrym szkoleniu z korporacyjnego savoir-vivre odbytego w Dellu byłem dobrym kandydatem na stanowisko, jakie było wtedy potrzebne w Microsofcie.
Powodzenia.
Koniec i początek
20 Sierpień 2009
Wielu z Was zauważyło, że w ostatnim czasie nie udzielałem się często na blogosferze. Mój blog, tak dotychczas aktywny, prawie zamarł przez lipiec i sierpień. Powody, które wyjaśnię poniżej będą rzutowały na tematykę i przyszłość tego bloga.
Pod koniec zeszłego roku ja i moja dziewczyna postanowiliśmy razem zamieszkać. Złożyło się to z sierpniowym wyjazdem Ani do Brukseli w związku z pracą, jaką wykonuje. Dlatego, kilka tygodni temu, pod koniec lipca zaczęliśmy akcję przenosin z Dublina i Warszawy do Belgii. Mimo tego, że Bruksela wypada dokładnie w środku trasy z Irlandii (Dublin) do Polski (Warszawa), całe zadanie nie było już tak proste w praktyce. Wiązało się nie tylko z przeniesieniem naszego dobytku między krajami, ale także z szukaniem mieszkania, formalnościami administracyjnymi, itp. To zajęło nam dużo czasu i choć minął już ponad miesiąc od mojego wyjazdu z Dublina, przenosin i urządzania się w nowym miejscu jeszcze nie możemy uznać za zakończone.
Przenosiny były jednym z powodów, dla których z dniem 1 września tego roku kończę pracę w irlandzkim oddziale Microsoft. Po ponad 3 latach pracy w dziale Release Services i blisko 5 latach pobytu na Zielonej Wyspie zamykam ten rozdział z sentymentem i poczuciem, że był to jeden z najbardziej ekscytujących i pełnych wyzwań okresów w moim życiu.
Co dał mi Microsoft i Irlandia opiszę w osobnej notce, bo jest kilka rzeczy, o których chciałbym napisać szerzej.
Przede mną nowy rozdział w życiu osobistym i zawodowym. Mam nadzieję, że powrócę szybko do częstego pisania bloga z nowymi, ciekawymi informacjami.
Jak robić dobrą minę do złej gry
29 Czerwiec 2009
5 czerwca tego roku Bord Gáis Energy, firma zajmująca się wydobywaniem, transportem i dystrybucją gazu na terenie Irlandii, w skutek kradzieży straciła 4 laptopy. Komputery te zawierały dane 75.000 klientów Bord Gáis Energy, takie jak dane teleadresowe i numery rachunków bankowych.
3 spośród tych maszyn miały włączone szyfrowanie. Tylko jeden komputer był zabezpieczony nazwą użytkownika i hasłem.
Cytaty z Irish Times z dnia 18 czerwca, 2009:
Managing director of Bord Gáis Energy Dave Bunworth said this morning the stolen laptop containing the account details of 75,000 customers would be “very difficult to get into” despite it not being encrypted.
(dyrektor zarządzający [...] Dave Bunworth powiedział, że będzie “bardzo trudno dostać się” do danych 75,000 klientów mimo, że nie zostały zaszyfrowane)
I dalej:
“I don’t want to minimise the risk but this is not a normal laptop that you could break into that easily,” he told RTÉ radio.
(“Nie chcę minimalizować zagrożenia ale to nie jest zwykły laptop na który można się łatwo włamać”, powiedział radiu RTÉ)
Wtóruje mu Gary Davis:
“The risk may be low but there is a risk,” said deputy Data Protection commissioner Gary Davis.
(“Ryzyko może być małe, ale wciąż istnieje”, powiedział zastępca “komisarza do spraw ochrony danych” Gary Davis – odpowiednik polskiego GIODO)
Dalsze wyjaśnienia pana Dave Bunworth’a:
Mr Bunworth said that while the machine was not encrypted, the data saved on it could only be accessed using a username and password.
(Mr Bunworth powiedział, że mimo że komputer nie był zaszyfrowany dane są dostępne tylko przez podanie nazwy użytkownika i hasła)
Fakty:
- 3 spośród 4 skradzionych maszyn miały szyfrowanie włączone
- 1 komputer nie miał włączonego szyfrowania, a dostęp do danych odbywał się na podstawie nazwy użytkownika i hasła
- komputery zawierały dane 75,000 klientów: imię i nazwisko, adres, numer konta bankowego
- zarówno Bord Gáis Energy, jak i Data Protection Commisioner uważają, że ryzyko jest małe i trudno dostać się do danych
Niestety, to czego nie wiemy to sposób, w jaki dane były szyfrowane (tylko dane czy cały dysk i jaka była metoda bądź siła szyfrowania).
Najbardziej zatrważające jest jednak to, co zarówno Bord Gáis Energy jak i Data Protection Commisioner starają się nie powiedzieć publice. Nie potrzeba dyplomu magistra informatyki by wiedzieć, że aby dostać się do danych na niezaszyfrowanym dysku wystarczy śrubowkręt i kilkanaście minut, by podłączyć dysk do innego komputera. W zależności od systemu operacyjnego, a co za tym idzie systemy plików, uzyskanie dostępu do danych jest łatwe bądź bardzo łatwe.
Aby zrozumieć wagę problemu muszę wyjaśnić pewną specyfikę irlandzkiego (i brytyjskiego) systemu bankowego. W Irlandii (i w Wielkiej Brytanii) istnieje instytucja direct debit (w Polsce jest to chyba polecenie zapłaty). Problem polega jednak na tym, że aby zrealizować przelew w tym systemie banki irlandzkie i brytyjskie wymagają tylko 3 informacji: imienia i nazwiska dłużnika, numer jego konta bankowego (sort code i bank account number) oraz jego podpisu dostarczonych przez wierzyciela.
Jak niedoskonały jest to system przekonał się w zeszłym roku Jeremy Clarkson, prezenter Top Gear na BBC. Clarkson przekonany, że nikomu nie uda się wyciągnąć pieniędzy z jego konta, opublikował numer swojego rachunku w gazecie Sun. Nie musiał długo czekać, by czytelnicy udowodnili mu, że się mylił. Na jego koncie ktoś ustawił miesięczne polecenie zapłaty na £500 na rzecz fundacji Diabetes UK (szczegóły na BBC News i na stronie Gazety).
To tylko jeden z przykładów. Można mnożyć inne, socjotechniczne metody wykorzystywania znajomości podobnych danych.
Microsoft EOC uzyskał certyfikat ISO 9001:2008
14 Kwiecień 2009
W mojej firmie miał dziś miejsce audyt ISO. Mieliśmy wykazać, że jesteśmy na tyle dobrzy by uzyskać tytuł ISO 9001:2008 (certyfikat dla systemów zarządzania jakością).
Ku mojemu zaskoczeniu narzędzie, którego jestem autorem, służace do wyświetlania informacji operacyjnych jednego z naszych wewnętrzych serwisów tak spodobało się audytorowi, że wymienił je jako jeden z powód, dla których zasłużyliśmy na certyfikat!
Narzędzie, które stworzyłem kilka miesięcy temu to odświeżający się co 60 sekund raport stworzony w SQL Reporting Services 2005. Raport ten wykonuje serie zapytań SQL na naszym serwerze produkcyjnym w celu pobrania kluczowych informacji i wyświetla je ubrane w czytelną, graficzną formę. Całość wyświetlana jest na 42-calowym ekranie podwieszonym pod sufitem w naszym wydziale.
W czasie kilku miesięcy działania raportu pozwolił nam on zaoczędzić do kilku godzin dziennie (!) na rutynowych czynnościach sprawdzania serii serwerów, zwiększyć nasz czas reakcji na potencjalne problemy i sprawić, że nasze SLA jest teraz notorycznie w okolicach 99.98%.
Nasze narzędzie było jedynie cząstką, na której skupił się audytor podczas całodniowego audytu. Ale już sam fakt wymienienia mojego nazwiska w emailu potwierdzającym uzyskanie certyfikacji znacznie polepszył mi humor na resztę tygodnia.
Moje przyszłe certyfikacje
4 Kwiecień 2009
Postawiłem sobie bardzo ambitny plan zdobycia kilku nowych certyfikatów IT do kolekcji. Mam zamiar do końca września zdobyć dwa nowe certyfikaty z technologii informatycznych:
- MCITP: Enterprise Project Management with Microsoft Office Project Server 2007
- ITIL v3
MCITP jest zbiorem trzech egzaminów:
- 70-632 – TS: Microsoft Office Project 2007, Managing Projects
- 70-633 – TS: Microsoft Office Project Server 2007, Managing Projects
- 70-634 – PRO: Microsoft Office Project Server 2007, Managing Projects and Programs
Podchodzę do tego egzaminu jedynie po to, by był to dowód mojej wiedzy z dziedziny narzędzi do zarządzania projektami. Inną metodą, prawdopodobnie popularniejszą wśród zdających, jest najpierw egzamin, a później zabawa z EPM. Ja miałem możliwość wdrożenia EPM zanim zabrałem się za jakiekolwiek egzaminy w tej dziedzinie (zobacz notkę pt. Jak wykorzystujemy Project Server 2007 w moim dziale).
ITIL będzie czymś nowym. Jest to egzamin z praktyk i zasad w dziedzinie zarządzania usługami IT (więcej na Wikipedii). Nauka i ostatecznie certyfikat ITIL, pozwoli mi na ustandaryzowanie mojej wiedzy w dziedzinie usług IT i pozwoli mi wprowadzać te praktyki w życie.
Wszystkie te egzaminy dostępne są w ofercie Prometric. Jest tylko jedna firma oferująca egzaminy Prometric w Dublinie – New Horizons. Wygląda na to, że do końca września będę tam częstym gościem.
Jak wykorzystujemy Project Server 2007 w moim dziale
28 Marzec 2009
Kilka zdań wstępu. Ten dokument nie prezentuje w jaki sposób Microsoft wykorzystuje Project Server 2007. Microsoft to bardzo duża firma, składająca się z setek działów i oddziałów, rozmieszczonych na całym globie. Metodologia wykorzystania technologii naszej firmy może się różnić w poszczególnych działach, tak jak różne mogą być wymagania czy doświadczenie w ich wykorzystaniu. Ten dokument prezentuje w jaki sposób jeden z działów Microsoftu, dział Operation Services w Dublinie wykorzystuje Project Server 2007. Ten dokument nie został napisany pod dyktando mojej firmy, a jest jedynie efektem chęci podzielenia się moimi doświadczeniami z innymi osobami.
Początki
W 2007 roku stworzyłem aplikację, która na bazie Infopath i SharePoint pozwalała nam śledzić tok życia naszych projektów. Aplikacja ta była odpowiedzią na wymagania naszego kierownictwa. Wpis o nazwie “Zabawy mydłem, czyli one person project” daje zarys tego, co zrobiłem. Jak skomentował to wtedy Paweł, było to takie wymyślanie koła na nowo. Podobne implementacje już istniały, jak choćby Project Server, ale my nie byliśmy jeszcze na tym etapie, by wdrażać tak duże rozwiązania.W dodatku, moja wiedza nt. PS była znikoma.
Pamiętam, że dostawałem wtedy wiele pochlebnych komentarzy nt. mojej małej aplikacji. Dostawałem też całą masę pytań związanych z tym, jak coś zrobić, czy coś jest możliwe, etc. Wraz z rosnącą ilością projektów, które były raportowane, rósł też mój apetyt na coś większego i lepszego.
Były to okolice maja 2008, blisko rok temu, kiedy szef mojego działu zatrudnił nową osobę. Celem tej osoby miało być zorganizowanie z prawdziwego zdarzenia biura PMO – Project Management Office. Darren przyszedł z workiem doświadczenia prowadzenia dużej ilości międzynarodowych projektów i potrzebnej businessowej praktycznej i teoretycznej wiedzy. Ja byłem na etapie uczenia się czym jest Project Server i jak można go u nas wykorzystać.
Project 2.0
Uruchomiliśmy projekt, który nazwaliśmy Project 2.0. Po niezliczonej ilości konsultacji z innymi działami, dziesiątek godzin spędzonych nad czytaniem i pisaniem dokumentacji i najważniejsze – ciągłego szukania poparcia u naszego kierownictwa, w sierpniu 2008 roku ogłosiliśmy, że nasz serwer jest gotowy do użytku. Naszymi użytkownikami było około 40 osób w naszym biurze w Dublinie i łączna ilość projektów około 20.
Dostaliśmy do tego serwer HP z Dual Core Xeon 2.3GHz, 16GB RAM, dwoma dyskami w RAID1 na OS i trzema w RAID5 na dane, działającym na Windows Server 2003 x64 Enterprise. Wykorzystaliśmy SQL Server x64 2005 Enterprise Edition. Sprzęt i system operacyjny zarządzany jest przez Microsoft’owe IT, resztą, czyli SQL, SharePoint 2007 i Project Server 2007 zajmuję się ja. W tym miejscu chciałbym dodać, że serwer ten jest także naszym działowym serwerem SharePoint 2007 (MOSS). Obecnie baza dnych dla SharePoint ma około 2GB, więc nie jest to bardzo duża implementacja. Mamy tam także drugą instancję SQL dla jednego z naszych podwydziałów – około 30GB danych.
Coś, czego od samego początku nam brakowało, to dobre raportowanie. Chcieliśmy zautomatyzować w jaki sposób postępy w projektach wysyłane są do kierownictwa i chcieliśmy, by wszystkie raporty wyglądały w ten sam sposób. PS2007 nie dawał takiej opcji wprost z pudełka, więc musieliśmy skonstruować coś sami. Przypatrywaliśmy się wielu opcjom, ale jedna wydała się najbardziej zachęcająca – SQL Reporting Services.
Pewne kwestia warta wyjaśnienia, pisząc w liczbie mnogiej – wymyśliliśmy, skonstruowaliśmy, uruchomiliśmy mam na myśli dwie osoby – Darrena i mnie, gdzie on był odpowiedzialny za wymagania, marketing i kontakty z klientami (naszymi kolegami i kierownictwem działu), a ja byłem człowiekiem od technologii. Od sierpnia 2008 nas dwoje jest odpowiedzialnych za PMO.
I tak z pomocą Christophe Fiessinger’a i kilku osób z jego działu oraz dwójce programistów z grupy SQL Reporting Services z Redmond, udało nam się stworzyć w pełni automatyczny i bardzo elastyczny system raportowania stanu projektów. Mamy dwa podstawowe typy raportów. Pierwsze to tygodniowe raporty dla kierownictwa, które zawierają listę projektów wraz ze statusami dot. czasu, “risk and issues” i postępów w pracy. Drugie to raporty dla menedżerów projektów i zespołów zawierające bardziej szczegółowe, niż raporty dla kierownictwa, dane. Wśród innych raportów mogę wymienić raport dot. “milestones” dla wszystkich projektów, raporty ilustrujące fazy w których są projekty, raporty z rozbiciem na dział, w którym projekty startują, raport ilustrujący perspektywy czasowe wykonania projektów, etc. Elastyczność SQL Reporting Services jest bardzo duża.
Nasze początki były dość skromne. 10 projektów i 36 użytkowników PS i Project Professional 2007. Po zorganizowanej serii szkoleń dla naszych pracowników byliśmy w stanie potroić ilość projektów na serwerze. Nasze kierownictwo wymogło na pracownikach, by każdy projekt wydziałowy był odnotowany na serwerze.
Rozwój
Tymczasem wieść o naszej implementacji rozniosła się po firmie. Nasz siostrzany dział, Operation Services z Redmond, zaczął się przyglądać możliwości wykorzystania naszego rozwiązania w ich projektach. To wymaga dużej ilości analiz, ponieważ mają 100+ projektów i 100+ użytkowników. W trakcie, kiedy wciąż trwają analizy dla Redmond, nam udało się przyciągnąć nasz dział z Singapuru do korzystania z PS2007 i raportowania. Dział Microsoft Licensing (MSLI) z Reno wykorzystał przy kilku okazjach nasze doświadczenie z SQL Reporting Services do budowania raportów finansowych na potrzeby działu księgowości.
Na chwilę obecną mamy na serwerze 28 raportów, kolejne 20 w archiwum. Z serwera korzysta już ponad 100 użytkowników z Azji, Europy i USA. Nasze raporty docierają do ponad 100 osób.
Podsumowanie
Z perspektywy czasu widzę, że wiele rzeczy można było zrobić inaczej, lepiej. Przez ostatni rok dużo się nauczyliśmy. Ja dopiero teraz jestem gotowy wstąpić na ścieżkę certyfikacji z EPM. Przede wszystkim jednak, nauczyliśmy się, że to nie implementacja narzędzia stwarza najwięcej problemów, ale przekonanie użytkowników i kierownictwa do jego używania. Gdyby nie czas, jaki spędzialiśmy odpowiedając na pytania, szkoląc grupowo i indywidualnie naszych uzytkowników, a przede wszystkim wiele pomysłowość i elastyczność w odpowiadaniu na ich potrzeby, nasz projekt nie miałby tak dużego powodzenia.
Wciąż borykamy się z problemami, jak choćby użycie RTF w raportach. Ale dzięki temu uczymy się jak nie popełniać ich w przyszłości. Byłoby nam o wiele trudniej, gdyby nie pomoc dziesiątek osób ze Stanów i Dublina, które odpowiadały na nasze pytania. Dla mnie bardzo duże znaczenie w zrozumieniu EPM miała konferencja Microsoft Office Project Conference 2007 EMEA, jaka miała miejsce w grudniu 2007 roku w Madrycie. Otworzyła mi oczy na to, jak inni zaimplementowali EPM i dostosowali to narzędzie do swoich potrzeb. Pamiętam, że jednym z prelegentów była osoba z Polski – Michał Czarnocki z Polkomtela (ich opis wdrożenia).
O nas
Dział Operation Services to dział Microsoftu zajmujący się finalnym etapem wypuszczania oprogramowania naszej firmy na rynek. Nasze pododdziały zajmują się kwestiami ustalania cen produktów, wyglądem i zawartością pudełek z oprogramowaniem, kanałami dystrybucji, kluczami produtku, podpisem cyfrowym plików, walką z piractwem, współpracą z producentami oprogramowania antywirusowego w celu zapobiegania false positives, produkowaniem płyt CD i DVD z oprogramowaniem, i innymi aspektami dostarczania oprogramowania na rynek. Główną siedzibą naszego działu jest Redmond, WA, USA z oddziałami w innych miastach USA, Irlandii, Danii, Singapurze i Puerto Rico.
Spotkanie z Microsoft Surface
26 Luty 2009
Miałem dzisiaj okazję zobaczyć w praktyce działanie urządzenia zwanego Microsoft Surface. Jest to rodzaj tabletu, w którym zamiast czułych na dotyk sensorów wykorzystuje się 5 kamer wychwytujących promieniowanie podczerwone.
Urządzenie skonstruowane jest na bazie zwykłego PC’ta z wbudowanym na górze 30-calowym monitorem i kamerami. Oprogramowanie działa na bazie Windows Vista.
Poniżej klip wideo z CES 2008.
Mieliśmy do dyspozycji kilka aplikacji, na których mogliśmy wypróbować w praktyce czym jest Surface. Jest to bardzo intuicyjne narzędzie, które zmienia sposób komunikowania się z użytkownikiem. Przesuwanie, powiększanie, czy obracanie przedmiotów (okien) wykonuje się po prostu palcami, przesuwając po matowej powierzchni tabletu. Graliśmy na fortepianie, malowaliśmy obrazy, układaliśmy puzzle, oglądaliśmy mapy z maps.Live.com.
Już po kilku minutach wiedziałbym do czego mógłbym używać Surface – do przeglądania, edycji i katalogowania zdjęć. Mam dość pokaźną bibliotekę zdjęć i co jakiś czas dorzucam nowe (próbki można zobaczyć na Flickr).
Urządzenie jest bardzo czułe na oświetlenie i wymaga kalibracji zanim się je użyje. Dlatego niewskazane jest używanie Surface w warunkach zmiennego oświetlenia.
W Dublinie w centrum developerskim Microsoftu mamy dwa takie urządzenia. Wiem, że w Stanach Surface używany jest przez sklepy AT&T, było wykorzystywane w celach prezentacji sondaży w ostatniej kampanii prezydenckiej w USA.
Dostępna jest prezentacja z PDC2008 o programowaniu pod surface. Z tego co mi jest wiadomo SDK dla Surface nie jest jeszcze dostępne publicznie [1].
Microsoft zwalnia
22 Styczeń 2009
Analitycy twierdzą, że nie miało jeszcze miejsca w historii, by Microsoft zwolnił na raz 5000 osób, w tym 1400 ze skutkiem natychmiastowym, a resztę przez okres 18 miesięcy.
Nie miało jeszcze miejsca, by w świadomości pracowników Microsoftu pojawiły się obawy o masowe zwolnienia.
Tak było do dzisiaj do godziny 2:38 po południu. Email od Steve Ballmer’a zatytułowany “Realigning Resources and Reducing Costs” na stałe wpisze się w historię firmy. W emailu Steve’a dominowały słowa investments, continue, quarter, difficult, increase, cost czy future. Ale pośród nich znalazły się także eliminate, positions, headcount, decline i adjustments.
8 minut po emailu Ballmer’a, Chris Liddell, CFO Microsoftu ogłosił spadek zysku firmy o 11%, czyli 6% na akcji. Na email Steve’a odpowiedział Kevin Turner (88553 osób pod sobą), później Frank Holland (3928 osób pod sobą), a na sam koniec menedżerowie Microsoft Ireland (około 1200 osób).
W Irlandii początkowo zostanie zwolnionych 17 osób z oddziału EDC (European Development Centre). Na przyszłe decyzje przyjdzie nam zaczekać 18 miesięcy.
Doniesienia prasowe:
- News.com: Microsoft cuttin 5,000 jobs on weak results
- CNN Money: Microsoft cuts up to 5,000 jobs, misses earning forecast
- BBC News: Microsoft to cut up to 5,000 jobs
- RTE: Microsoft cuts jobs as profit falls
- Irish Times: Microsoft to shed 5000 jobs worldwide
- Wyborcza: Microsoft zwalnia w trybie natychmiastowym 1,4 tys. osób. Akcje mocno w dół
I reakcja giełdy w Nowym Jorku:
