Fotobreak
19 Sierpień 2008
Colleville-Sur-Mer, największy cmentarz amerykańskich ofiar inwazji na Normandię, 1944 (N 49° 21.559′ 0″, W 0° 51.351′ 0″).
Technikalia: Nikon D300, 55mm, f/9, 1/320, ISO160, postprocessing Adobe Lightroom 1.2
Fotobreak i jajecznicowy podcast
24 Lipiec 2008
Dzisiaj zdjęcie wykonane przez Filipa D., znanego niektórym jako Filip z podcastu “Nie Tylko Dla Orłów“.
Podcast “jajecznicowy” do posłuchania tutaj:
Pierwszy mały sukces w fotografii
24 Maj 2008
Jedno z moich zdjęć z Maroka znalazło się tydzień temu w galerii. Microsoft Ireland zorganizował po raz 23 coroczną wystawę prac pracowników, rodzin i znajomych pracowników MS. Wystawa trwała od 19 do 23 maja w budynku nr 2 Microsoftu.
Oto zdjęcie, które zostało wystawione, a obok zdjęcie wykonane komórką prezentujące moją pracę dumnie wiszącą na wystawie.
Do tej pory widok z lotu ptaka na mapach Live.com był ograniczony do większych miast i to przeważnie w USA. Jednak od zeszłego tygodnia na stronie maps.live.com można oglądać zdjęcia z lotu ptaka (czyli bliższe i bardziej dokładne) takich miast jak Dublin, Carlow, Cork, Galway, Limerick, Navan czy Wexford.
Poniżej zrobiłem małe zestawienie kilku miejsc z Dublina.
Większość odwiedzających Irlandię zaczyna swoją przygodę na lotnisku w Dublinie.
Przejeżdżając przez centrum O’Connell St nie można nie zauważyć GPO, czyli General Post Office – budynku na stałe wpisanego w historię walki o niepodległość Irlandii. Obok stoi The Spire (Spire of Dublin), czyli monumentalny, 120-metrowy metalowy szpikulec na środku ulicy.
Jadąc dalej przejeżdza się przez most O’Connell Bridge (szerszy niż dłuższy).
Jeśli zdecydujemy się na pieszą wędrówkę w stronę Temple Bar, nie można nie zauważyć Ha’Penny Bridge.
Idąc dalej w kierunku stacji Heuston na prawej miniemy budynki Four Courts, czyli budynki sądów.
Jeśli jednak zdecydujemy się zwiedzić brzegi rzeki Liffey w przeciwnym kierunku zobaczymy Custom House – budynek, który był świadkiem masowej emigracji Irlandczyków do ziemi obiecanej, Stanów Zjednoczonych, w czasie klęski głodu. Z nabrzeża przed tym budynkiem odpływały statki w podróż przez ocean.
Kierując się w stronę St. Stephen’s Green będziemy mijali po lewej stronie Trinity College, jedną z najstarszych w Europie uczelni wyższych.
Idąc dalej, dołączymy do tłumu ludzi na Grafton Street, ulicy słynnej z najdroższych sklepów w Irlandii.
Tak odmienne historycznie od świadectwa Custom House jest także Dundrum Shopping Centre, największe w Irlandii centrum handlowe (na tym zdjęciu widać tylko fragment).
Jednak, jeśli wizyta jest stricte businessowa, np. by odwiedzić Microsoft w Sandyford, by nie pomylić, budynki Atrium A & B wyglądają tak:
Centrum deweloperskie Microsoftu (EDC) położone jest w odległości około 2 km, w Leoparstown:
Dla porównania, budynek 114 (mój team) na kampusie w Redmond, do którego wybieram się w przyszłą środę.
Zdjęcia z Irlandii nie zostały zrobione wczoraj, o czym może świadczyć istnienie żurawi i budnków w konstrukcji obok miejsca, gdzie mieszkam:
Ten żółty żuraw, który jest widoczny na tym zdjęciu został przeze mnie uwieczniony na poniższej fotografii. Jak widać, był już w rozbiórce, a zdjęcie zostało wykonane 7 sierpnia 2007.
Live ze swoim “bird’s eye” jest rewelacyjny. Pozwala zobaczyć odległe miejsca bez ruszania się z domu. Mimo, że zdjęcia nie oddają w pełni klimatu Irlandii pozwalają jednak zobaczyć kawałek miejsca, który stał się dla dziesiątków tysięcy Polaków drugim domem.
Mówię nie filmom na Flickr
9 Kwiecień 2008
Kiedy kilka tygodni temu czytałem gdzieś pogłoski o tym, że Flickr chce dodać opcję wideo do swojego serwisu, sądziłem że to tylko plotki. Dziś jednak, ten dowip się stał prawdą.
Flickr zawsze był serwisem ze zdjęciami. Te bywały dobre, rewelacyjne, a czasami mniej. Jakie jednak nie były, oddawały w kadrze moment z życia, zatrzymany czas, chwilę, która będzie trwała wiecznie. Wideo jest absolutnym zaprzeczeniem tej idei i psuje magię fotografii, sprowadzając ją do obrazów jakie widzimy na codzień.
Dlatego jako fotograf-amator sprzeciwiam się pomysłowi sprowadzenia Flickr.com do rangi drugiego YouTube.
Jeśli masz konto na serwisie dołącz do grup: NO VIDEO ON FLICKR!!!, We Say NO to Videos on Flickr i poprzyj akcję.
Zapewne ta akcja jest bezcelowa i mimo protestów Yahoo będzie realizowało swoją strategię biznesową w kierunku stworzenia alternatywy dla YouTube, ale siedząc bezczynnie po prostu akceptujemy zmiany, które zniszczą ideę Flickr.
Krótkie wakacje zakończone
24 Marzec 2008
Wczoraj wieczorem wróciłem do Dublina, tym samym kończąc moje krótkie, tygodniowe wakacje. To wystarczyło, by naładować baterie pod palmami i na pustyni. Tylko tydzień wystarczył także, by przeżyć szok termiczny związany z aż 25-stopniową różnicą temperatur między Marakeszem a Londynem.
Tak jak podejrzewałem, zużyłem blisko połowę z 30GB dysku, jaki wziąłem na zdjęcia. W sumie zrobiłem 1277 zdjęć, niektóre kopiując kilka razy, tak dla pewności. Pełna galeria znajduje się, jak zwykle, na Flickr.com.
Sprawdziłem jak bardzo ludzie i spamboty za mną tęsknili. Poczta firmowa – 4834 wiadomości (spam: 2), poczta prywatna 269 wiadomości, z czego aż 252 to spam! Dzięki Ci hosting365.ie za 96% spamu! Google Reader powitał mnie 1236 nowymi postami na blogach i serwisach, które subskrybuje. W tym czasie, tydzień 16-23 marca odwiedziło ten blog 2419 osób, z czego aż 84% to nowi użytkownicy.
Czas trochę popracować do następnych wakacji…
Spotkania nieformalne
25 Styczeń 2008
Nie od dzisiaj wiedziałem, że z niektórymi osobami z Microsoftu łatwiej można znaleźć czas na rozmowę poza firmą niż w firmie. W ten sposób spotkałem się z CEO dwa razy (Steve Ballmer, to mój szef), PMów od Project Server i kilka innych osób. Takie okazje zdarzają się na konferencjach, prezentacjach i nieformalnych spotkaniach, jak to które odbyło się wczoraj (24/01/2008) w Dublinie.
Techludd, bo tak brzmi nazwa spotkań, które mają być od wczoraj regularne i odbywać się w różnych częściach Irlandii jest określane przez pomysłodawców jako no-event. W zamyśle jest to spotkanie ludzi zainteresowanych IT, startujących ze swoimi pomysłami a także osób, które swoją odwagą i poświęceniem udowodnili, że w IT można osiągnąć sukces. Wczorajsze spotkanie zaskoczyło nawet organizatorów – przyszło tak dużo osób, że nieduża salka klubu Odessa ledwie wystarczała by pomieścić wszystkich.
Poznałem wczoraj Thomasa, który pracuje w StatCounter.com. Jego szef Aodhan Cullen został wybrany najlepszym młodym irlandzkim przedsiębiorcą roku 2007 [1]. Thomas opowiedział mi o wyzwaniach przed jakimi stanął, kiedy popularność jego firmy zaczęła gwałtownie rosnąć – problemy z serwerami, łączami, technologią. To co wyróżnia StatCounter od Google Analytics jest działanie w czasie rzeczywistym. Przy 3.9mln użytkowników StatCounter’a może być to niemałym wyzwaniem.
Większość czasu spędziłem rozmawiając z Marthą Rotter. Martha jest “ewangelistą” narzędzi programistycznych w irlandzkim oddziale Microsoft. Urodzona w Stanach Zjednoczonych przeniosła się do Irlandii około rok temu.
Martha pracuje w Microsoft od ponad 6 lat. Na początku, jako programistka, pracowała w 300-osobowym zespole zajmującym się tworzeniem Windows Presentation Foundation (WPF). Kiedy na rynek została wypuszczona Vista, Martha weszła w skład zespołu, który stworzył Silverlight. Pracowała wtedy w małym, bo tylko 5-cio osobowym zespole tworząc od podstaw nowe narzędzie. Po roku, kiedy zespół (w międzyczasie rozrośnięty do 50 osób) był gotowy ogłosić publikację pierwszej pre-alpha wersji Silverlight (1.0 CTP), przyjechała do Irlandii.
Rozmawiałem z nią o wyzwaniach pracy nad nowymi narzędziami, różnicami między pracą w zespole składającym się z 300 i 5-ciu osób, różnicach pomiędzy Redmond i Dublinem. Opowiedziałem jej o swoim projekcie, o dojrzewaniu do fazy drugiej i wykorzystaniu Project Server i innych narzędzi BI, o gorączce, która towarzyszyła wypuszczaniu na rynek Windows Vista (w czasie, kiedy my staraliśmy się gonić czas, jej zespół świętował – ostatecznie ich praca kończyła się w momencie przekazania skompilowanego kodu do nas).
Usłyszałem kilka miłych słów zachęty do nagrywania większej ilości filmików instruktażowych (na razie jedyny, który zrobiłem to ten, o którym wspomniałem tutaj). Mam dostać dobry mikrofon i kilka tips&tricks. Żartowaliśmy, że za rok skończę jak Scoble latając z kamerą po piętrach i publikując wideo na blogu.
- Microsoft był sponsorem imprezy, dzięki temu bar był za darmo, yay!
- Zdjęcia z imprezy można znaleźć na irlandzkim odpowiedniku Flickr’a – pix.ie, tag: techludd
- Kategoria Techludd na IrishBlogs.ie
Fotografia: PTGui vs. Windows Live Photo Gallery
7 Styczeń 2008
Korzystając z okazji, że miałem kilka fotek z Lizbony, które chciałem skompilować w panoramę zrobiłem mały test i porównałem sobie efekt działania PTGui i Windows Live Photo Gallery (opcję panoramy odkryłem w Live dopiero całkiem niedawno).
Efekt z Windows Live Photo Gallery:

Live zrobił to zdjęcie bardziej płaskie niż PTGui, nie zostawiając żadnych możliwości korekty “zakrzywienia” horyzontu. Dzięki temu ujście rzeki widoczne po prawej stronie nieco pnie się w górę w kierunku do centrum zdjęcia, a lewa strona łagodnie schodzi do krawędzi obrazka. Brak opcji korekcji linii horyzontu zabiera nam kilka ciekawych efektów, jakie można ze zdjęciem zrobić, ale to już chyba inna para kaloszy.
Kontrast i nasycenie starałem się dobrać ręcznie, więc się różnią, ale to jest proste do skorygowania w dowolnym programie (sam używam Adobe Lightroom 1.3 i Adobe Photoshop CS3).
Mimo, że Windows Live Photo Gallery odstaje możliwościami zmiany parametrów panoramy, wydaje się być bardzo dobrym narzędziem do szybkiego łączenia zdjęć. Dodatkowo, za pomocą kilku kliknięć można wysłać zdjęcie np. do serwisu Flickr. Dodając do tego kodek do obsługi formatu NEF Photo Gallery może być całkiem przydatnym narzędziem.
Vista + zdjęcia = panorama
31 Grudzień 2007
Nigdy nie sądziłem, że za pomocą narzędzi dostarczanych defaultowo z systemem operacyjnym mogę zrobić tzw. stiching, czyli połączyć serię zdjęć w panoramę. Z Vistą mogę. I bardzo się z tego powodu cieszę.
Ciekawe ile czasu upłynie nim Adobe poda Microsoft do sądu za praktyki monopolistyczne, przecież to prawie jak przeglądarka dołączana do systemu…
Zanim pierwszej gwiazdki przyjdzie czas
16 Grudzień 2007
Święta to czas oderwania się od pracy, rytuału 8.30-17.00, porannej kawy i spotkań. To także dobry czas by nabrać świeżego powietrza w płuca, odświeżyć głowę, otworzyć się na nowe pomysły, które jak wszyscy wiedzą, czasami potrafią przychodzić w najmniej spodziewanych okolicznościach.
Z perspektywy irlandzkiej emigracji okres przedświąteczny to najczęściej walka o bilety lotnicze w normalnych* cenach, pakowanie, szał zakupów w Dundrum lub na Grafton St. Podczas spotkań ze znajomymi najczęstszymi pytaniami są te związane ze świętami w Polsce – kiedy wyjeżdżasz, wracasz, za ile bilet i kiedy kupiony, jak z zakupami dla rodziny, etc.
Do standardów irlandzkich należą Christmas parties. Większość firm organizuje dla swoich pracowników imprezy przedświąteczne, często dość wystawne, tzw. black tie, czyli firmowe bale, na które panowie najczęściej muszą wypożyczyć smokingi czy zaopatrzyć się w muszki. Są też takie mniej oficjalne i luźne imprezy, po których poczta firmowa zasypana jest zdjęciami z szalonego wieczora, a w najgorszym przypadku linkami do filmów na YouTube. Niektórzy po takich imprezach życzyliby sobie by what happens in Vegas will stay in Vegas miało także zastosowanie w Dublinie.
W tym roku nie miałem okazji wykorzystania znacznej części mojego urlopu. Dlatego też zostałem prawie zmuszony do wykorzystania kilku dni w okolicach świąt. Tym samym, od poniedziałku (17/12) będę na urlopie trwającym aż do 30 grudnia. Mimo tego przymusu w przyszłym roku będę miał aż 37 dni urlopowych! Jednak w przeciwieństwie do dużej części Polonii nie ruszam w kierunku wschodnim…
W poniedziałek spakowany, z aparatem i kilkoma obiektywami ruszam w Portugalię w poszukiwaniu “nowych horyzontów” fotograficznych. Jak już kilkakrotnie wspominałem na blogu, fotografia to moja pasja i staram się poświęcać jej każdą wolną chwilę. Tych jednak ciągle brak…
W Portugalii mam zamiar zabawić do przyszłej soboty, skąd wylecę do Wiednia na dwa dni. Ostatni raz byłem tam w 2001 roku i to jedynie przejazdem w drodze do Wenecji. Tym razem mam zamiar wspomóc swoją pamięć o tym wspaniałym mieście kilkoma klatkami w cyfrowym formacie.
W niedzielę, 23-go wylatuję do Krakowa na święta. 28-go wsiadam w samolot do Monachium by spotkać się ze znajomym ze Stanów. Pracujemy w tym samym zespole (choć dzieli nas ocean), John ma polskie korzenie – będzie o czym rozmawiać w światowej stolicy piwa. Powrót 30-tego grudnia do Dublina.
Przed taką dużą luką w obecności w biurze musiałem zakończyć kilka spraw, głównie związanych z moimi projektami. Stara i sprawdzona zasada mówi, że najwydajniej pracuje się na dzień przed terminem bądź wakacjami. Nic bardziej mylnego, choć to skandalicznie zła metoda robienia czegokolwiek.
O moich projektach słów kilka. W sierpniu 2007 pisałem o moim projekcie związanym z tworzeniem serwisu do zarządzania projektami (Project manager, czyli ja). Sprawa nabrała tempa (full swing), i rozwinęła się do poziomu EPM – enterprise project management. Przekładając to wszystko na język zrozumiały dla większości, zajmuję się wdrożeniem Microsoft Office Project Server 2007 i Microsoft Office Project Portfolio Server 2007 w mojej organizacji. Brzmi ciekawie, prawda? Jest także dość ambitne, ale w Microsofcie dokonujemy rzeczy niemożliwych codziennie, a cuda co dwa dni. Z powoduj projektu musiałem dokończyć kilka zadań, które sam sobie powierzyłem, napisać kilka dokumentów i raportów.
Poza firmą, złożyłem w zeszłym tygodniu propozycję projektu mojej pracy dyplomowej (B.Sc. Honours Degree in Information Systems and Information Technology, DIT) zatytułowaną High Throughout And High Performance Computing Network Models In Large Data Processing Environment. Moim celem jest budowa teoretycznego i praktycznego modelu sieci HTC/HPC. W mojej pracy będę m.in. analizował dwie sieci HTC/HPC, z którymi mam do czynienia na co dzień, w mojej firmie. Jeśli ktoś miałby jakieś ciekawe prace w tym zakresie, chciałby się podzielić swoją wiedzą dot. budowy systemów HTC/HPC w oparciu o oprogramowanie Microsoft, chętnie poczytam. Jeśli będą to dobre materiały nie będę szczędził linijki w części References mojej pracy.
Najprawdopodobniej to mój ostatni wpis przed świętami i pewnie także w tym roku, dlatego też chciałbym życzyć wszystkich wesołych i spokojnych świąt!
*normalna cena biletu z Zielonej Wyspy do Polski oscyluje w granicach 50-250 euro w dwie strony. Znane są przypadki 400-600 euro za lot tzw. tanią linia Ryanair, szczególnie w okresie świątecznym.


















