Od wczorajszego postu zmieniło się tyle, że zamiast upierać się przy próbach rejestrowania subdomeny michał.osmenda.com zarejestrowałem xn--micha-o7a.osmenda.com. Czyli nieco obszedłem system, bo zacząłem uzywać jezyka maszynowego by się z maszyną porozumieć.

Jednak nie zmienia to mojej opinii, że firmy hostingowe powinny umożliwiać swoim klientom rejestrowanie domen w języku naturalnym, bez konieczności uprzedniej zamiany na punycode. To system zarządzający domenami powinien zamieniać nazwę domeny na odpowiedni zapis w kodzie ASCII.

Zatem od dzisiaj mój blog dostępny jest pod adresem

Projekt obsługi nazw domenowych zawierających inne, niż łacińskie znaki alfabetu (tj. np. ą, ć, ę, ł, ó, etc) istnieje już od 1996 roku. Projekt IDN – Internationalized domain name – zdobył sobie szerokie poparcie na całym świecie. W Polsce NASK wspiera rejestrowanie domen IDN od 2003 roku (info). W nazwa.pl bez problemu zarejestrujemy domenę z dowolnymi polskimi (bądź innymi) znakami (więcej).

Za IDN stoi prosty algorytm zamiany Unicode na 7 bitowy kod ASCII rozumiany przez serwery DNS. Dlatego też wpisana w przeglądarkę domena michał.osmenda.com zostanie zamieniona na postać http://xn--micha-o7a.osmenda.com. Charakterystyczne dla zapisu domen w tzw. algorytmie punycode jest użycie przedrostka xn-- po konwersji z Unicode do ASCII.

Większość przeglądarek internetowych obsługuje IDN. Wyjątkiem jest program IE6 (i wcześniejsze wersje), który wymaga plugin’u, by mógł zamieniać domeny ze znakami narodowymi na kod ASCII (więcej na stronie Microsoftu). To kolejny powód, by nie używać więcej tej wersji przeglądarki.

Dziś wykonałem test u swojego providera, firmy Blacknight. Chciałem zarejestrować pod-domenę michał.osmenda.com tak, by wskazywała na michal.osmenda.com (CNAME). Niestety, ich system nie pozwolił mi dopisać do DNS rekordu ze znakami wykraczającymi poza ASCSII. Blacknight już ponad rok temu pisał o domenach IDN (więcej). Z kolei we wrześniu firma pisała o wewnętrznych testach, tak by IDN był w pełni wspierany w ich systemie (więcej). Jak do tej pory ich testy nie przyniosły zadowalających dla klientów wyników.

Postanowiłem sprawdzić, czy więcej jest takich firm hostingowych, które mają problemy z trzymaniem się standardów. Zagłosuj w poniższej ankiecie by pokazać, czy masz problem z IDN w swojej firmie. W komentarzu napisz co to za firma. Być może poprzez czarny PR uda się skłonić malkontentów do zmiany praktyk.

Link: translator punny code

Darmowy Exchange?

29 Wrzesień 2009

Poczta na własnej domenie, strona WWW na własnej domenie, książka adresowa, komunikator, kalendarz, wymiana dokumentów, dostęp przez komórkę – dla osób prywatnych, grup czy małych firm, zupełnie za darmo. Wyobraźmy sobie możliwości Microsoftowych serwerów Exchange, SharePoint i Communication Server, bez wydatków na oprogramowanie i sprzęt potrzebny do utrzymywania naszych danych, bez zatrudniania informatyków, a otrzymamy … Google Apps.

Kiedy po długich poszukiwaniach i testach zdecydowałem się na zmianę mojego dostawcy poczty na Google kilka miesięcy temu sądziłem, że poczta będzie jedyną usługą, którą będę wykorzystywał. Dzisiaj kalendarz, skrzynka adresowa i dokumenty on-line oparte na Google Apps są moimi podstawowymi narzędziami w Internecie. Dodatkowo, poczta w technologi push (GMail!) zapewnia mi natychmiastową informację o nowych emailach, oszczędzając czas i pieniądze.

Z mojej historii kontaktów z firmami hostingowymi zapamiętałem bardzo dobrze poziom obsługi i dostępność usług. Było to dla mnie szczególnie ważne by poczta, która jest obecnie moim podstawowym medium komunikacji była dostępna cały czas, albo chociaż przez większość czasu, kiedy jej potrzebuję. Było to jeszcze ważniejsze dla kilku zaprzyjaźnionych firm, którym dawałem hosting za darmo w ramach mojego pakietu.

I tak z mojego własnego, małego hostingu w Polsce przeniosłem się do duńskiej firmy Servage a.k.a. “u nas działa”, później do irlandzkiego Register365, by ostatecznie zmienić hosting na irlandzki Blacknight. Jednak w trakcie zmiany hostingu na Blacknight postanowiłem odseparować pocztę od www, tak by uniknąć single point of failure.

W ciągu kilku godzin udało mi się uruchomić i przenieść pocztę na serwery Google. Od tamtego momentu nie miałem żadnego problemu z pocztą elektroniczną, a nawet jeśli jakieś występowały, to dowiaduję się o tym z CNN, BBC czy prasy, a nie od osób, które próbowały do mnie napisać. Presja na Google jest tak wielka, że każda wpadka z pocztą odbija się szerokim echem po światowych mediach. I choć sama presja społeczna nie powoduje żadnych zmian na SLA, którego w podstawowym pakiecie Google Apps w ogóle nie oferuje, mnie i moim znajomym firmom daje dostateczne poczucie bezpieczeństwa i zaufania.

Kiedy zmieniałem swój hosting i przenosiłem pocztę do Google byłem pracownikiem Microsoftu. Naszła mnie wtedy refleksja: dlaczego mój pracodawca nie oferuje usług, które są oferowane przez Google. Nie znałem wtedy Windows Live Admin Center, w którym można skonfigurować pocztę Hotmail na własnej domenie. Już sam fakt, że nie wiedziałem o tym produkcie pracując w firmie, która go wyprodukowała nie złapał mnie za gardło. Inny problem, że Hotmail nigdy nie przypadł moim gustom…

Jak szybko i sprawnie przenieść się do Google Apps opiszę innym razem.

Zakończyłem dzisiaj przeprowadzkę mojego bloga z hostingu w firmie Register365 na współdzielone serwery firmy Blacknight. Nie obyło się bez niespodzianek, ale teraz strona na nowym serwerze chodzi znacznie lepiej niż w poprzednim. Dziękuję wszystkim, którzy podsyłali wyniki traceroute na Blacknight.com (więcej).

Jedyny problem z jakim się zetknąłem, z którym walczyłem przez chwilę czasu, była sprawa pluginów, a konkretnie jednego: WP Super Cache. Po przenosinach i zmianach konfiguracyjnych w pliku wp-config.php, zamiast strony pokazywała się pustka – biała strona bez jakiegokolwiek kodu źródłowego. Zacząłem analizować i wyłączać zbędne elementy WordPress’a poprzez modyfikację wp-config.php. Zacząłem od języka, jednak ta zmiana nic nie wniosła. Dopiero skomentowanie linii

define(‘WP_CACHE’, true);

spowodowało, że ujrzałem treść strony. Ostatecznie dopiero przeinstalowanie wtyczki pozwoliło mi przywrócić stronę do dokładnie takiego stanu jak na poprzednim hostingu.

Zanim więc zabierzecie się za zmianę hostingu, radzę wyłączyć WP Super Cache jak i inne wtyczki w celu uniknięcia problemów.

Północ dnia wczorajszego. Ja skupiony nad książką Distributed Systems, Concepts and Design by George Coulouris, Jean Dallimore and Time Kindberg. Zerknąłem na chwilkę czy nie mam nowych komentarzy na blogu. Efekt: strona się nie otwiera. Standardowo mój serwer odpowiada na PING, jednak o północy zdarzyło się inaczej:

Request timed out.
Request timed out.
Request timed out.

Żadnych informacji o planowanym downtime czy innych utrudnieniach ze strony providera. Nie lubię nie być poinformowany o problemach z hostingiem, które mogą mnie dotknąć.

Czy ktoś z Polski może sprawdzić jak wygląda PING do mojego kandydata na przyszły hosting – www.blacknight.com. I poprosiłbym jeszcze o traceroute :)

Ładnych kilka tygodni temu napisał do mnie Tomasz Grynkiewicz z działu gospodarczego Gazety Wyborczej z pytaniem o moje wspomnienia dot. ś.p. Polboxu. Oczywiście, że miałem, całe mnóstwo, czasami bardzo kolorowych – Polbox właśnie, numer dostępowy TPSA, Yahoo jako katalog stron i pierwsze konto na linuxie w VLO Kraków – to były moje wspomnienia początku internetu w połowie lat 90-tych.

Dziś znalazłem na stronie gazeta.pl felieton, w którym znalazł się cytat z mojego emaila:

(…)

Michał Osmenda, 28-letni informatyk z irlandzkiego oddziału Microsoftu, stawiał wówczas pierwsze kroki w internecie. – Konto na free.polbox.pl, nocne wydzwanianie na numer 0202122 i nabijanie rodzicom rachunku telefonicznego – wspomina. Na Polboksie założył pierwszą stronę. – Była to moja “sekretna” strona z poezją – mówi.

(…)

Nie pytajcie mnie proszę o tą poezję… Miałem wtedy 16 czy 17 lat. To takie “błędy” młodości :)

Cały felieton możecie przeczytać tutaj: Polbox – koniec legendy polskiego internetu

free.polbox.com

13 Listopad 2007

Pamiętacie polbox.com/free.polbox.com? O dziwo ta strona wciąż stoi i wciąz znajdują się tam założone kilka lat temu strony o przeróżnej, czasami bardzo dziwnej treści (1). Ostatnie “Co nowego?” pochodzi z roku 2002. W historii Internetu 5 lat to prawie jak ćwierćwiecze.

Polbox.pl natomiast awansował do nazwy Nethosting pod szyldem Netii i sprzedaje hosting za 105PLN/rok w najtańszej opcji.

Pamiętam, że miałem konto na free.polbox.com/pl i było to bodajże pierwsze konto, jakie założyłem. Stronie polbox.com zawsze towarzyszył dźwięk modemu osiągający zawrotne prędkości 14400bps, czasami 28.8 bądź 33.6kbps.

Czy wie ktoś co dzieje się z free.polbox.com?