Kilka osób z tego klipu wideo znam bardzo dobrze.

Miałem napisać ten post wcześniej, ale chciałem nabrać dystansu do tego, czego się w Microsoft nauczyłem i czego się o tej firmie dowiedziałem. Ostatecznie, pewna refleksja pozwoliła mi ułożyć myśli i zastanowić się nad tym, co chcę powiedzieć. Jest to 100% subiektywna perspektywa i może (a nawet powinna) odbiegać od plotek na temat giganta z Redmond.

Słowem wstępu, należy mi napisać co łączyło mnie z Microsoft. W lutym i marcu 2006 przeszedłem przez serię rozmów kwalifikacyjnych i zostałem w kwietniu tego samego roku zatrudniony na stanowisku release support analyst w Microsoft EMEA Operations Centre (EOC) w Dublinie, Irlandia. W wielkim skrócie była to funkcja pomocy technicznej dla dwóch wewnętrznych systemów wspomagających proces wypuszczania oprogramowania na rynek. Z czasem moja funkcja ewoluowała, choć tytuł stanowiska pozostał bez zmian. Pożegnałem się z Microsoft we wrześniu 2009, by wyjechać do Belgii.

Oto lista niektórych rzeczy, których nauczyłem się w Microsoft bądź Microsoft nauczył mnie.
Read the rest of this entry »

Po mojej blisko 5-letniej “przygodzie” w Irlandii, we wrześniu 2009 przyjechałem do Belgii. Mogliście o tym przeczytać w poście pt. “Koniec i początek“.

Początki w Belgii nie były proste. Tutejsze prawodawstwo wymaga, by osoba która ma zamiar zostać rezydentem zarejestrowała swój pobyt i zgłosiła wniosek o dowód osobisty (dokument identyfikacyjny). Dokument ten wymagany jest w przypadku osób pracujących bądź przybywających w kraju ponad 90 dni dowolnego z innego powodu (emerytura, studia, pobyt w szpitalu). Sam proces uzyskania dokumentu jest dość skomplikowany:

  • należy zarejestrować się w urzędzie pracy
  • trzeba przedstawić dowód na wynajem mieszkania
  • policja musi potwierdzić adres zamieszkania
  • a w przypadku osób, które dopiero szukają pracy dowody, że faktycznie się tej pracy szuka (w moim przypadku były to po prostu wydruki emaili, jakie wysłałem do firm w odpowiedzi na ogłoszenia o pracy)

I na koniec aplikacja jest wysyłana do stosownego ministerstwa i jest rozpatrzona w terminie do 5-ciu miesięcy. Jest jeszcze kilka przypadków, w których ten proces jest inny, mniej bądź bardziej skomplikowany w zależności od sytuacji petenta: własna działalność gospodarcza, dyplomata (a takich w Brukseli jest kilka, jeśli nie kilkanaście tysięcy), itp.

Na domiar złego, znalezienie pracy we francusko- i niderlandzkojęzycznym kraju osobie ze znajomością angielskiego i polskiego wcale nie jest proste. Można by przypuszczać, że Bruksela z jej międzynarodowymi organizacjami (m.in. UE, NATO) i korporacjami nie będzie miejscem, gdzie o pracę nie trzeba się długo starać. Błąd.

Pozwoliłem sobie wypisać moje inne błędy czy nietrafione opinie na temat belgijskiego rynku pracy.
Read the rest of this entry »

Nieczęsto widzi się już takie obrazki:

I najmniej się ich można spodziewać w środku dnia pracy.

Powrót do Windows XP stawia bardzo duże wymagania od osoby przyzwyczajonej do Windows 7. W dodatku kiedy przydarzają się takie kfiatki, jak powyżej.

Jeśli używacie Firefox w domenie AD i korzystacie z serwerów www w intranecie, to przy każdym (pierwszym) wejściu na stronę będziecie poproszeni o autoryzację. Internet Explorer robi to automatycznie, korzystając z waszych danych użytkownika wprowadzonych podczas logowania do domeny. Jest to jedna z zalet IE, która jednak nie przyćmiewa powodów, dla którego warto upierać się przy korzystaniu z Firefox w pracy.

Szczęśliwie się składa, Firefox posiada możliwość zmiany ustawień tak, by zachowywał się podobnie do IE. Po zmianie tych ustawień nie będzie już konieczne logowanie na wewnętrzne strony w waszej firmie.

  1. przejdź do about:config
  2. znajdź network.automatic-ntlm-auth.trusted-uris (dla Kerberos są to opcje network.negotiate-auth.trusted-uris i network.negotiate-auth.delegation-uris)
  3. wprowadź adresy URL serwisów, na które chcesz się automatycznie logować używając NTLM; można użyć wielu adresów oddzielając wartości przecinkiem; można też użyć formatu .ad.domena.com (z kropką na początku) by logować się do wszystkich stron na domenie .ad.domena.com
  4. zamknij i ponownie otwórz przeglądarkę by cieszyć się prostszym życiem

Więcej informacji nt. network.automatic-ntlm-auth.trusted-uris:

Google Chrome też wspiera NTLM, ale na dzień dzisiejszy nie ma możliwości zautomatyzowania logowania, jak to można zrobić w Firefox.

Ten post powstał w ramach przystosowywania się do nowego środowiska pracy, o czym napiszę w przyszłości.

Jestem przekonany, że spośród tych 5000 ludzi, którzy zostali zwolnieni przez Microsoft w ciągu ostatniego roku co najmniej kilkanaście pracuje już w Google. Ale żadna z tych osób nie była tak znana w IT jak Don Dodge.

Don to prawie ikona. Był współzałożycielem takich firm jak Altavista, Napster czy Groove. Microsoft wchłaniając tą ostatnią wpisał Don’a na swoją listę pracowników. Przez ponad 4 lata Don pracował w Microsofcie na stanowisku dyrektora oddziału Business Development.

Kiedy 4-go listopada tego roku Microsoft ogłosił listę 800 osób, których pozycje zostały zredukowane, Don miał pecha być jedną z tych osób (na tej samej liście znalazła się też Ariel Meadow, która prowadziła blog pt. Microspotting).

To dla wielu była bardzo zaskakująca decyzja ze strony Microsoftu. Nikt nie spodziewał się, że taka postać jak Don może przestać być w MS potrzebny. Sam zainteresowany też był zaskoczony oraz dosyć zirytowany posunięciem MS. Na swoim blogu Don napisał: “laying off 5,000 people when you have $37B in cash and huge profits is not cool”.

Don dostał pracę w Google, gdzie będzie pomagał w rozwoju nowych aplikacji. W związku ze zmianą pracodawcy zmienił też wiele narzędzi, z których do tej pory korzystał. Na jego blogu można znaleźć pożegnanie z Microsoft Office 2007 na rzecz Google Docs, Microsoft Internet Explorer na rzecz Google Chrome, Windows Mobile na korzyść Androida i pożegnanie z Microsoft Outlook na rzecz Gmail. Więcej na blogu.

Poniżej znajdziecie tzw. exit interview jaki udzielił Don dla Techcrunch.

Dostałem od znajomego emaila, w którym pytał mnie czy pamiętam jak wygląda proces rekrutacyjny w Microsoft. Chciałem napisać o tym już od dłuższego czasu na blogu, ale dopiero teraz w dniu święta w Belgii mam okazję poświęcić trochę czasu na to pytanie.

Zanim mogłem napisać post pt. “Pewnego pięknego kwietniowego poranka” przeszedłem przez dwustopniowy proces rekrutacji. Pierwszy, w agencji pośrednictwa pracy, a drugi w samym Microsofcie w postaci rozmów kwalifikacyjnych.

Kiedy aplikowałem na to stanowisko, opisane na stronie pośrednika pracy, nie wiedziałem że za ofertą stoi Microsoft. Pamiętam, że byłem na kilka dni w Warszawie. Siedziałem na lotnisku na Okęciu późnym popołudniem czekając na samolot do Dublina, kiedy zadzwonił do mnie pracownik agencji pracy i zapytał o kilka szczegółów z mojego życiorysu. Wtedy też dowiedziałem się, kim jest mój przyszły pracodawca.

Moje CV nie było najlepsze i wymagało sporych zmian w kompozycji, a także w treści by wyróżniało dokładnie to, czego szukał Microsoft. Zabrało mi to kilka dni i kilkanaście emaili do agencji pośrednictwa zanim moje CV nie odstawało od standardów. Agencja wysłała moją aplikację, a mnie pozostało tylko czekać.

Bodajże po tygodniu dostałem zaproszenie na serię rozmów kwalifikacyjnych – 3 tego samego dnia. Pierwsza, z reprezentantką z działu HR, druga z dwoma menedżerami, a trzecia z moją przyszłą szefową i szefem działu. Mimo, że stanowisko na które aplikowałem było techniczne, tylko jedno z tych spotkań dotyczyło, zresztą bardzo pobieżnie, kwestii technicznych.  Dwa pozostałe spotkania dotyczyły moich ogólnych doświadczeń, jak sobie radzę z problemami, jakie są moje największe sukcesy do tej pory, etc, etc.

Było to dla mnie dość duże zaskoczenie, że miałem całą serię spotkań w jednym dniu. I nie powiem, by były to rozmowy łatwe. Pamiętam, że po wyjściu z budynku w Sandyford w Dublinie czułem się jak po bardzo długim i ciężkim egzaminie. Ale jak widać się opłacało.

Czy ten proces rekrutacyjny odbiega od standardowych? By odpowiedzieć na to pytanie, zdefiniujmy najpierw co znaczy “standardowy proces rekrutacyjny”. Jeśli to taki, który preferuje Google, to Microsoft nie ma standardowego procesu rekrutacyjnego.

Co trzeba zrobić by dostać pracę w Microsoft? Wydaje mi się, że przede wszystkim trzeba być w dobrym miejscu w dobrym czasie. Z perspektywy czasu widzę, że miałem dużo szczęścia – rok 2006 w Irlandii to był szczyt boomu gospodarczego i firmy zatrudniały pracowników z całej Europy. Ja po dobrym szkoleniu z korporacyjnego savoir-vivre odbytego w Dellu byłem dobrym kandydatem na stanowisko, jakie było wtedy potrzebne w Microsofcie.

Powodzenia.

Jeśli śledzicie ITblog, to na pewno wiecie, że pracowałem kiedyś w Irlandii i zdecydowałem się przenieść do Brukseli (notka). Od momentu moich przenosin aktywnie szukam zajęcia z Belgii. Kiedy tu przyjechałem miałem głowę pełną pomysłów, ambicji i nadziei, że w stolicy Europy nie będzie mi trudno znaleźć pracę. Po 49 dniach ambicje opadły, pomysły się kończą i została odrobina nadziei, że nie będę musiał wyjeżdżać z Belgii za pracą.

Jest dzień 49 szukania pracy. Do tej pory wysłałem 10 CV. Żadnej rozmowy kwalifikacyjnej, jeden telefon.

Dla mnie to pewnego rodzaju sprawdzian działania wspólnej Europa i otwartych granic. Czy osoba mówiąca płynnie w dwóch europejskich językach, z dyplomem europejskiej uczelni wyższej, z doświadczeniem pracy w międzynarodowych korporacjach może łatwo znaleźć pracę?

Tym razem (więcej) mam coś do powiedzenia w 140 znakach i postanowiłem do tego wykorzystać Twittera. Śledźcie mój profil o nazwie EUCitizen.

EUCitizen on Twitter

EUCitizen on Twitter

Koniec i początek

20 Sierpień 2009

Wielu z Was zauważyło, że w ostatnim czasie nie udzielałem się często na blogosferze. Mój blog, tak dotychczas aktywny, prawie zamarł przez lipiec i sierpień. Powody, które wyjaśnię poniżej będą rzutowały na tematykę i przyszłość tego bloga.

Pod koniec zeszłego roku ja i moja dziewczyna postanowiliśmy razem zamieszkać. Złożyło się to z sierpniowym wyjazdem Ani do Brukseli w związku z pracą, jaką wykonuje. Dlatego, kilka tygodni temu, pod koniec lipca zaczęliśmy akcję przenosin z Dublina i Warszawy do Belgii. Mimo tego, że Bruksela wypada dokładnie w środku trasy z Irlandii (Dublin) do Polski (Warszawa), całe zadanie nie było już tak proste w praktyce. Wiązało się nie tylko z przeniesieniem naszego dobytku między krajami, ale także z szukaniem mieszkania, formalnościami administracyjnymi, itp. To zajęło nam dużo czasu i choć minął już ponad miesiąc od mojego wyjazdu z Dublina, przenosin i urządzania się w nowym miejscu jeszcze nie możemy uznać za zakończone.

Przenosiny były jednym z powodów, dla których z dniem 1 września tego roku kończę pracę w irlandzkim oddziale Microsoft. Po ponad 3 latach pracy w dziale Release Services i blisko 5 latach pobytu na Zielonej Wyspie zamykam ten rozdział z sentymentem i poczuciem, że był to jeden z najbardziej ekscytujących i pełnych wyzwań okresów w moim życiu.

Co dał mi Microsoft i Irlandia opiszę w osobnej notce, bo jest kilka rzeczy, o których chciałbym napisać szerzej.

Przede mną nowy rozdział w życiu osobistym i zawodowym. Mam nadzieję, że powrócę szybko do częstego pisania bloga z nowymi, ciekawymi informacjami.

Kolega podesłał taką oto ofertę pracy:

1. Job Title: IT Support Engineer
Reference No: BAS 35/09
Department: Technology and Engineering
Line Manager: Jeremy Armitage
Contract Type: Open-ended
2. Location:
Cambridge
3. Purpose:
Support Engineers are required to manage and support the computer systems and information technology facilities used within the BAS. Duties will include the development, commissioning, operation and support of computer systems, software and networks at BAS in Cambridge, and on Antarctic Research Stations and BAS Research Ships.
4. Duties:
1) Completing support and maintenance jobs at BAS Cambridge as tasked through a Help Desk system. The work will primarily be with the Windows server/desktop environment although experience with UNIXlinux would be very useful. Knowledge of Novell Netware, VMware ESX, DNS, DHCP and networking would also be an advantage.

2) Undertaking IT projects to complete specific tasks. Projects may include major hardware/software upgrades or commissioning of complex applications.

3) Supporting the IT environment on science cruises mounted from the BAS research vessel RRS James Clark Ross. There may also be a need to travel and support IT on other ships and aircraft.

4) Installation and upgrade of IT infrastructure on Antarctic Stations.

5) Other duties as appropriate.

The job requires a flexible and capable IT professional able to undertake a wide range of tasks. When working in the Antarctic in particular, there is a need to be able to support a wide range of equipment. Duties may therefore also include working with:

1) VSAT satellite systems.

2) SUN, PC, Linux and UNIX machines and operating systems.

3) Network hardware and 100base-TX LAN infrastructure.

Ja nie jestem zainteresowany, ale jeśli komuś jest za ciepło w europejskim klimacie, zapraszam na stronę http://www.antarctica.ac.uk/employment/vacancies/job.php?JobID=441 po więcej informacji.