2007, to był dobry rok
22 Styczeń 2008
Długo zwlekałem z podsumowaniami roku 2007. Czekałem aż wybrzmią się gazety, strony, blogi, by z odrobiną dystansu i bez wpadania w utarte schematy napisać jak minął mi ten rok 2007.
Praca. Microsoft.
W 2007 roku, poza codziennymi obowiązkami z zakresu codesign i AV, zacząłem podążać w kierunku narzędzi business intelligence. Jedno z nich, na użytek swojej grupy napisałem nawet sam [1]. Co się kryje pod terminem business intelligence? SQL Server, SQL Reporting Services, Sharepoint Server, Project Server, Project Portfolio Server. Tych dwóch ostatnich produktów Microsoft nie zalicza do grona BI, w ich miejsce wstawiając PerformancePoint Server, ja jednak wykazuje inicjatywę we własnej terminologii. W celu optymalizacji procesów i zarządzania projektami zaproponowałem kilka rozwiązań wykorzystujących BI. Z tego wszystkiego stałem się menedżerem projektu i tak już zostało.
Pod koniec roku zakupiłem sobie książkę Davida Allena Getting Things Done. Bardzo pożyteczna lektura!
Ucierpiały moje wakacje. W zeszłym roku nie byłem zbyt często na urlopie, dlatego na 2008 przeniosło mi się 12 niewykorzystanych dni. W sumie 37 do wykorzystania!
Blog. ITblog.
Po miesiącach walki z Servage [2] zmieniłem hosting na irlandzką firmę hosting365.ie. Moja strona jest teraz dostępna, a przynajmniej od momentu przenosin była dostępna, przez 100% czasu. Nie mam problemów z konfiguracją, nie kontaktowałem się jeszcze ani razu z pomocą techniczną. Niestety, nowy hosting ma problem ze spamem. Jest go zdecydowanie za dużo a ochrony żadnej brak [3].
Mam więcej czytelników, co mnie bardzo cieszy i bardzo motywuje do dalszej pracy. Ze statystyk z Feedburner’a wynika, że 2007 był rekordowo dobrym rokiem pod względem czytelnictwa.

Google Analytics też potwierdza te trendy, choć już nie tak wyraźne. Wnioskuję, że większość internautów woli czytać bloga przez RSS niż zaglądając na stronę. Analytics pokazał mi, że różnice rok do roku czasami były dość dramatyczne:

Rok do roku zanotowałem wzrost odwiedzin o ponad 72%, 75% na page views, bounce rate spadł o ponad 3% co też jest pocieszające, długość czasu spędzonego na stronie wzrosła o ponad 11%. Miałem natomiast o 4% mniej nowych wizyt niż w roku 2006. Przy jednoczesnym wzroście w odwiedzalności oznaczać to może, że mam stałych czytelników. Dziękuję, wpadajcie częściej!
Bardzo duży bo prawie 185% wzrost zaobserwowałem przy ruchu przychodzącym z Wielkiej Brytanii. Na drugim miejscu, ze 146% uplasowała się Irlandia i 125% – Stany Zjednoczone. Innymi statystykami już nie będę zanudzał. Wszystkie te dane pochodzą z Google Analytics, gdzie jest dostępna opcja porównywania zebranych danych. Naprawdę dobre narzędzie!
A co w 2008 roku? Premiera Windows Server 2008, Windows Vista SP1, Windows XP SP3 i kilku innych produktów, których nie pamiętam bądź wymieniać nie mogę
W niedługim czasie postaram się opublikować kilka materiałów wideo prezentujących kilka narzędzi z zakresu business intelligence. Natomiast w drugiej połowie roku skupię się na mojej pracy na uczelni i projekcie sieci rozproszonej. DIT pomoże mi nawiązać kontakt z IBM i Google, które wspólnie tworzą uczelniany grid.
Życzę Dobrego Roku 2008!
Servage.net. Koniec przygody.
30 Październik 2007
Ten post jest dowodem, że przenosiny na nową platformę Hosting365.ie zakończyły się sukcesem.
Post mortem mojej przygody z Servage.net wkrótce.
Codziennie wygrywam!
20 Październik 2007
Patrząc na moją korespondencję w prywatnej skrzynce z ostatnich kilku tygodni wynika, że powinienem być już multimilionerem, jeśli nie multimiliarderem. Codziennie dostaję co najmniej kilka emaili (co dziwne, nierzadko są to kopie tego samego emaila od tej samej osoby – czyżby już jeden nie wystarczył, by przekazać tak radosną nowinę?), które informują mnie, że albo księżniczka Diana z rodu Williams, niejaki Mark zamieszkały w Londynie rezprezentujący bardzo majętną, nieznaną mi bliżej rodzinę, księżniczka Pamela, córka króla Jerry’ego Martins’a, Makrson z Manchesteru, prawnik z Londynu Paul Frank, czy nawet sam Microsoft obdarowywują mnie grubymi milionami dolarów albo funtów. Od tak po prostu – ktoś zdecydował, zapewne sam Bóg pokazał palcem, że to ja mam dostać te miliony dolarów.
W zamian potrzebują tylko kilka szczegółow, takich jak: moje imie i nazwisko (dziwne, przecież już te dane posiadają), adres, kraj zamieszkania, wiek, zawód i numer telefonu. Co niektórzy chcą dodatkowo informacji o mojej płci, numer telefonu komórkowego czy numer faksu.
Wszystkie emaile pochodzą z darmowych skrzynek, zapewne by zaoszczędzić kilka dolarów, bym mógł dostać równe 10,500,000 USD, a nie 10,499,995 USD.
I pewnie byłbym już multimilarderem, gdyby te wiadomości nie były spamem, mającym na celu wyłudzenie danych osobowych (identity theft). I pewnie nie pisałbym tych słów, gdybym pozostał dalej na platformie servage.net, która w przeciwieństwie do hosting365.ie oferuje darmową ochronę antyspamową. W h365 za tę usługę trzeba płacić €9.95 miesięcznie za ochronę 5 skrzynek, z limitem 1000 wiadomości na miesiąc.
Tomku (zwracam się do Tomka Kozłowskiego z Hosting365), wytłumacz mi proszę cel tego frycowego albo “klimatycznego”, bo nie mogę pojąć jaką rolę odgrywa ta usługa w Waszym business planie? Prawie wszyscy, łącznie z darmowymi (!) usługodawcami, Yahoo, MSN, Google, nawet polski Onet i WP oferują usługę ochrony przed spamem za darmo, bo widzą w tym korzyść nie tylko dla swoich klientów ale i dla siebie. Mniej spamu oznacza mniejsze transfery, mniejsze obciążenie systemów, tym samym w prostej przekładni więcej klientów/serwer i mniej pracy dla supportu.
Bez ochrony spamowej, klienci którzy mają miesięczne czy roczne ograniczenia w transferze (tak jak ja – 50GB/miesiąc) de facto płacą za spam jaki do nich dociera. Czy to nie powinno być przypadkiem odwrotnie – spamerzy powinni płacić za korespondencję, a nie odbiorcy wiadomości.
Płatna ochrona spamowa to bardzo krótkowzroczne działanie, pomagające działaniu spamerów, a nie w walce z nimi.
Hosting365 powinien zaoferować w standardzie wszystkie dostępne na rynku narzędzia walki ze spamem: black list, white list, graylisting, SPF, DNSBL i inne, które można znaleźć na stronie Wikipedii Anti-spam techniques (e-mail), nawet jeśli klienci hostingowi, który do tej pory płacili €3.95 co miesiąc mieliby płacić więcej (w mojej ocenie €5-10 za standardowy pakiet byłoby akceptowalne).
Hosting365, your turn.
Update: Miałem włam na FTP’a
26 Lipiec 2007
A jednak! Mieli włam na FTP’a i trochę haseł im wyciekło. Jeśli jesteś klientem Servage, spodziewaj się korespondencji o przymusowej zmianie hasła. Jak to mówią: na wszelki wypadek.
Oto fragment ich korespondencji (proszę, nie zwymyślajcie ich za ich angielski):
There was an hacking attempt on FTP and we have changed the passwords just to be sure they are not known by others. We have changed all the clients FTP account passwords to secure our network. There has not been a root hack at all on our servers. The attack was only from the FTP side and not from the control panel. We are aware of the exact issue that is going on and are looking ahead to implement some security scripts.
OK, no to teraz już mamy oficjalną informację: Dreamhost leaks password, Servage does it too!
Miałem włam na FTP'a
26 Lipiec 2007
Dziś dostałem emaila od firmy, której przedstawiać Wam nie muszę – Servage, z informacją, która potwierdziła moje kilkudniowe obawy.
Unfortunatly we had to change your FTP Password to increase the security of your account. Please dont change it back to the old one as we have got some information that your credentials maybe has been stolen by someone.
Pisownia oryginalna, jak na firmę hostingową posiadającą klientów na całym świecie, mogliby trochę poprawić swój angielski. Ale ja nie o tym chciałem.
Po kilku poprzednich postach dostawałem informację od czytelników, że jeśli widzą post na stronie głównej, to już nic się nie pokazuje na stronie posta. Na początku sądziłem, że jest to kod PayPal’a (zresztą był z nim problem, bo był ucięty i niektóre skanery antywirusowe ucięty kod wskazywały jako wirus), PayPal został zatem już tylko na stronie Autor. Jednak dwa dni temu przy okazji zmian w header.php w szablonie przez przypadek podejrzałem swój plik index.php z katalogu głównego WordPress’a. Znalazłem tam dodatkowy kod, który ani nie pochodził od WP ani nie pochodził ode mnie. Dodatkowo, wszystkie pliki w katalogu głównym były zamienione na poprzednią wersję WP.
Pobladłem, zrobiło mi się gorąco i musiałem się napić. Wstępna analiza, po otrzeźwieniu, nie wykazała dodatkowych zniszczeń, baza nie jest dostępna z zewnątrz, więc nawet nie musiałem zmieniać hasła do MySQL’a. W grę wchodziły dwa wektory ataku: POST/GET poprzez jakiś moduł WP (których mam kilka) albo poprzez samo WP, i ftp. Po przywróceniu oryginalnych plików i upewnieniu się, że wszystko inne jest na miejscu, postanowiłem zaczekać na rozwój wydarzeń. Wykonałem (kolejny) backup, tak na wszelki wypadek.
Dziś, kiedy dostałem tego emaila, upewniłem się w przekonaniu, że to jednak znów mój ukochany provider. Już wysłałem do nich emaila z zapytaniem jak doszło do włamu. Pamiętacie mój post Servage sucks, Dreamhost leaks password? Być może jesteśmy świadkami nowego wydarzenia: Dreamhost leaks password, Servage does it too?
Servage. Koniec.
7 Lipiec 2007
To już koniec mojej zabawy z tą firmą. Przyznali się, że “zgubili” całą moją pocztę (dosłownie: “your emails have been lost”).
Przez najbliższe kilka dni moja strona może być nieregularnie aktywna w sieci na skutek przenosin. Przepraszam za mogące powstać problemy.
Update (08/07/2007, 21:50):
Dam Wam rozmiar problemu, o jaki mnie firma Servage przyprawiła:
- zgubili moją pocztę, którą składowałem od 3 lat
- muszę znaleźć serwis, przy którym nie zbankrutuje przy min. 1.5GB transferu dziennie
- muszę przenieść wszystkie pliki, zmienić DNS’y
- muszę powiedzieć znajomym, którzy się u mnie hostowali goodbye
- muszę znaleźć pomoc prawną, by zapytać czy mogę starać się o odszkodowanie; nawet jeśli Servage nie gwarantuje niczego, to od czegoś są moje prawa konsumenta
Ktoś chętny by pomóc?
Deleted Items [13523]
6 Lipiec 2007
To kawałek z mojego Outlooka z biura. W ciągu ostatnich kilku tygodni skasowałem 13,523 wiadomości.
Ale nie o tym będzie ten wpis. Dziś miałem znów okazję przekonać się o wyższości mojej firmy hostingowej nad innymi firmami. Znów miałem okazję poznać profesjonalizm ich działania, doskonałą komunikację z klientem i niezawodną technologię i język jakim się posługują.
Dla tych, którzy nie rozpoznali sarkazmu w poprzednim zdaniu polecam kilka moich poprzednich notatek: A u nas działa…, A u nas działa, cd., A u nas działa, odcinek trzeci, Plummet i “A u nas działa”, niekończąca się historia.
Dziś tematem przewodnim mojej przygody stał się serwer pocztowy. Z jakiegoś powodu przy korzystaniu z webmaila otrzymywałem wiadomość o treści zbliżonej do “IMAP server has dropped connection”, co w języku kraju nad Wisłą można przetłumaczyć na “serwer IMAP rozłączył się”. Trwało to do wieczora, kiedy nagabywany przez innych użytkowników mojego serwera pocztowego pokusiłem się o wysłanie zapytania do firmy S. z prośbą o sprawdzenie sytuacji. Odpowiedź, prawie natychmiastowa, brzmiała mniej więcej tak: “w związku z problemami wydajnościowymi serwera pocztowego zdecydowaliśmy się przenieść wszystkie twoje konta na nowy, szybszy serwer. Nowy serwer powinien być dostępny po aktualizacji DNS”.
Czego brakuje w tym komunikacie? Wydaje mi się, że uprzedniego poinformowania mojej osoby o zamiarze przenosin wraz z dokładną datą i godziną, najlepiej godziną nocną i datą i godziną pełnego powrotu funkcjonalności serwera. Ponadto, jeśli muszę wszystkim moim użytkownikom wysłać wiadomości SMS (bo przecież serwer pocztowy nie działa!) o zmianie serwera POP3, to dlaczego oni piszą o odświeżeniu DNS? No, chyba że to zupełnie nowy serwer … W takim razie jestem zaszczycony, że jestem pierwszy.
Tylko w takim razie, gdzie się podziała moja stara poczta? Po około 12 godzinach od momentu wystąpienia problemu mam w skrzynce jedynie nowe wiadomości. Ręce opadają.
Firma Servage po raz kolejny pokazała swój profesjonalizm i doskonały kontakt z klientem. Jeśli ktoś byłby chętny zapłacić mi za antyreklamę tej firmy – zrobię to gratis! Nawet bannera antyreklamowego zrobię albo dam na niego miejsce.
Od dzisiaj szukam profesjonalnej firmy hostingowej, która wie jak ważne są dane klienta, informuje o aktualizacjach, wie co to SLA i ma w miarę szybkie łącza. Nie jestem sknera i za dobrą usługę dobrze płacę. Jeśli ktoś z Was zna, poleca, reklamuje, proszę o kontakt w komentarzu lub poprzez formularz kontaktowy.
**Deleted Item [Servage]
"A u nas działa", niekończąca się historia
15 Czerwiec 2007
Z niekończących się przygód, jakie prawie codziennie serwuje mi mój provider dzisiaj doszła kolejna niespodzianka: baza danych. WordPress, który niepodzielnie króluje na moim blogu korzysta z MySQL (w wersji 4) na serwerach backendowych. I oto dzisiaj ten serwer postanowił odmówić współpracy …
Zaczęło się od niewinnego “User ‘***’ has exceeded the ‘max_questions’ resource (current value: 70000)”. 70k zapytań to przy nawet 50 zapytań w czasie jednego otwarcia strony WP (wliczam tekst, linki, tagi) daje 1400 wejść bez wyświetlenia tego błędu na godzinę. Zrobiłem więc test – zdjąłem główny plik index.php i nadpisałem go “przerwą techniczną”. Zaczekałem godzinę nie dotykając bazy. W tym czasie plik, który poprzednio serwował strony WordPressowe zamieniłem na _index.php. Po ponad godzinie sprawdziłem ponownie – 70k limit – ten sam błąd. Poprosiłem pomoc techniczną Servage by coś z tym zrobili, bo ewidentnie coś śmierdzi. Sprawdzili i odpisali, że “u nas działa”. U mnie też, czasami, pierwsze otwarcie – OK, następne już błędy. Kolejne: WordPress database error: [MySQL server has gone away]. Gone? Fuck where?
Po kilku przepychankach słownych i wymianie korespondencji poszli po rozum do głowy i zaproponowali, bym utworzył nową bazę, wyeksportował starą, zaimportował do nowej, zmienił ustawienia. Efekt widzicie sami. Wszystko działa OK.
Btw, zostałem przy wersji 4 ze względu na kodowanie. Niby 4-ka eksportowała jako UTF-8, niby wersja 5-ta importowała jako UTF-8, ale jednak widziałem krzaki jako efekt końcowy. Jeśli ktoś zna rozwiązanie, to chętnie poczytam.
Już nie liczę na to, że Servage znów się czegoś nauczy z tej lekcji. Zostałem twardym pesymistą w tej kwestii. Dla mnie jednak, jest to doskonała lekcja, jak klienci nie powinni być obsługiwani i jakich odpowiedzi unikać. Jeśli dyskutuje się z idiotami, w miarę czasu zniża się do ich poziomu …
Mimo, że co najmniej dwa razy dzisiaj i niezliczoną ilość razy wcześniej tłumaczyłem pomocy technicznej firmy Sarvage, że wiem co to cache/proxy/itp i wiem jak omijać efekty stron w pamięci, oni uparcie za każdym razem proszą mnie o sprawdzenie, czy aby przeglądarka nie korzysta z cache.
Servage sucks, Dreamhost leaks password
8 Czerwiec 2007
W komentarzu do mojej notki pt. Plummet Cezary zasugerował mi, bym przesiadł się na Dreamhost. Przez dłuższą chwilę się nad tym zastanawiałem, ostatecznie wybrałem easyspeedy.com z Danii.
Dziś jednak się okazało, że Dreamhost ma poważny problem z trzymaniem w ryzach swojego bezpieczeństwa. Z tego co krąży po sieci [1][2][3] i co można przeczytać na ich stronie jakimś “cudem” wyciekło im 3500 hasłem FTP. Rozesłali po wszystkich klientach prośbę o zmianę hasła konta FTP.
Jeśli przypadkiem jesteś klientem Dreamhost i znalazłeś jakieś dziwne pliki na swoim koncie, to już wiesz czemu. Podobna rzecz przytrafiła się Caydel’owi (post: Dreamhost leaks 3,500 FTP passwords).
Plummet
4 Czerwiec 2007
To słówko – plummet – oznacza w angielskim nagły i szybki upadek. To co się zdarzyło z poziomem usług serwowanych przez firmę hostingową Servage z Danii nie można nazwać inaczej jak nagłym i szybkim upadkiem. Miałem z nimi już kilka problemów (seria “A u nas działa” – [1],[2],[3]), ale dzisiaj przeszli samych siebie.
Zanim jednak dojdę do sedna, chciałbym nieco cofnąć się w czasie.
2007-05-12 poprosiłem o zmianę serwerów (w ich konfiguracji oznacza to zmianę klustra, na którym stały moje pliki) bym mógł korzystać z najnowszej dostępnej wersji MySQL (chciałbym zaznaczyć wyraźną różnicę między słówkiem najnowszy a dostępny!). Wszystko było super, gdyby nie pierwszy mój “email” do nich 28-go:
I’m having issues with MySQL server. I run Mambo server which heavily depends on MySQL and obviously the database server cannot deal fast enough with the traffic or has other limitations blocking my site from running.
I’m getting this error thrown by MySQL engine: User ‘PolskiDublin’ has exceeded the ‘max_updates’ resource (current value: 20000). Can you please increase max_updates resource on MySQL ASAP?
Odpowiedź, dość zaskakująca przyszła po chwili:
We are sorry for the inconvenience caused.
e have set the current limit 20,000 of max_updates per hour, per user. Once you have exceeded, you will begin to receive the message until the end of the hour, and your limit is reset. I am sorry to say that to keep the good performance of MySQL server, we unfortunately can’t increase the value. Although you can control it from your script itself. Thank you for understanding!
Innymi słowy, przepraszamy ale nic z tym nie zrobimy, bo tak ustawiliśmy limit i z jakiegoś powodu wydaje nam się, że 20000 dla użytkownika na godzinę jest dobrym limitem. I jeszcze ten uśmieszek w przepraszamy za niedogodności … Thanks for understanding? Fuck you! Moja strona to nie onet.pl ani gazeta.pl ani nawet coś podobnego kalibru. Nie spodziewałem się i wciąż nie spodziewam dużego transferu ani obciążenia ale najwidoczniej mój provider uznał, że trzeba mi śrubę przykręcić.
31 maja, godz. 11:11 (co de facto było 10:11 mojego czasu). Pierwsze błędy 404 na wszystkich moich stronach. Ludzie dzwonią, SMSy piszą, dostaję emaile że coś nie działa. Wysyłam im ticketa. Oto odpowiedź:
We unfortunately have to check the consistency of this storage device.
All Webpages stored on this device will be unavailable doing this procedure which will hopefully be completed within the next 30 minutes. Thanks for your understanding.
Nie, nie mam zrozumienia dla sprawdzania consistency dysków. Z doświadczenia z RAIDem wiem, że do tego nie trzeba kłaść serwerów, dyski będą wolniejsze, ale wciąż będą działały. To była 11:11 (na marginesie, odpowiedzieli w tej samej minucie!), moja odpowiedź o 13:24:
I think servers were down for longer than 30 minutes. Do you have exact duration of the downtime?
Wysłane mniej więcej w tym samym momencie, kiedys zauważyłem że wszystko wróciło do normy. Odpowiedź jakby napisana bez zrozumienia pytania i pozycji w jakiej się znaleźli (14:32):
Please check now, everything is up and running fine. Yes, it has 30 minutes downtime. Actually, the filesystem had errors and could not be mounted so we had to check and repair it. Thanks for your understanding!
I znowu to dziękujemy za zrozumienie (wyrozumiałość). Ale ja wciąż nie rozumiem, dysków nie trzeba było od razu odcinać.
Dzień później, ten sam problem. Mój email:
Today is the second day in a row when you have problems with the storage. May I ask what action are being taken to prevent this from happening in future?
1.5 (17:09) godziny później dostaję coś takiego:
We apologize for the trouble caused to you! We have taken some administrative steps to prevent this in future.
Thanks for your continuing cooperation!
Dobrze, że dodali to continuing, to byłoby jak w Robocop.
Jakoś ich zapewniania o podjęciu kroków zapobiegawczych mnie nie przekonały, o czym mogłem się przekonać dzisiaj. A oto jak wyglądał dzisiejszy dzień:
[Ja, 08:04]: After your hardware problem I noticed that most of my website is dramatically slow. Can you please take a look at that?
[Servage, 08:06]: Sorry for the inconvenience caused to you.
Yes, we are aware of this issue and we have already started working on solving this problem. So, I am requesting you to please check it after some time. Hope fully in the meantime, it will be fine for you. Thanks for your understanding and co-operation!
[J, 08:11]: thanks for prompt reply, your recent hardware problem totally ruined your PR at least in my opinion and I’ll be forced to find a new hosting if this continues to happen. At the moment is impossible to build reliable website service based on Servage.
[S, 08:25]: We extremely sorry for the problem caused to you.
For the compensation, we are adding one month free hosting with your package. Hope this helps! And we are apologize once again for the problem caused to you.
![]()
W Servage.net jeden miesiąc to $6.45. Faktycznie mi to pomogło i dodało otuchy!
[J, 08:45]: thanks, that’s great but that’s not the point: I don’t want to have free service – I need *working* service. Can you move my account to a hardware which is working fine and doesn’t show recent issues with storage?
Zero odpowiedzi. Ponawiam.
[J, 09:29]: when do you think you solve the problem? I’m looking for *realistic* ETA for *definitive* problem solving.
[S, 09:46]: I am sorry to say that we cannot provide an ETA. We are working hard to resolve the issue as soon as possible. Thank you for your co-operation.
![]()
Nie wiemy kiedy to naprawimy, ale się staramy! I fraza z Robocopa …
Prawie 4 godziny od momentu wystąpienia awarii. Dopraszam się o jakiś update.
[J, 11:45]: OK, it’s been already more than 4 hours since the server went down. What is the latest update on this?
[S, 11:47]: Our admin is working hard to resolve the issue. Kindly bear with us. Thank you.
![]()
Znaczy, jeden admin?? Macie dziesiątki tysięcy klientów i jednego admina, który łata dziury? Wow!
Czekałem kolejne 3 godziny. Mój kolejny email.
[J, 15:01]: what about moving my account to different storage? you didn’t answer to this question. I need my websites working back again ASAP!
[S, 15:18]: I am sorry to say that we cannot initiate the transfer at the moment. You can open a new ticket asking for the transfer once the present server is up and functional. We can then initiate the transfer. Thank you.
![]()
Więc skoro już taka gadka, to chyba logicznym jest zapytać:
[J, 15:28]: When will the server be up and running?
[S, 15:42]: I can understand your concern. Unfortunately we have received a few problems with this server in recent past. We apologize earnestly for that matter. We are trying hard to resolve the issue as soon as possible. Kindly bear with us. Thank you for your co-operation.
![]()
Stary, w ogóle nie masz pojęcia o moim “concern”! Ich “as soon as possible” trwa już blisko 8 godzin.
[J, 16:46]: Your main website states: 99.98% Server Uptime which means in fact only 1.752 hour or 105.12 minutes of downtime. Today I experienced and I’m still suffering from 9 hours of downtime. What is your answer?
To pozostaje bez odpowiedzi. Ich email do mnie:
[S, 18:07]: We have been forced to take home54 off for a file system check. We apologize for the inconvenience caused. Thanks for your cooperation!
Off? Serio? Nie zauwyżyłem! A myslałem, że to przeglądarka cały czas serwuje mi error 404. “Przepraszamy za spowodowane niedognodności.” Hehe, dobre.
[J, 18:32]: OK, I know you have hardware issues but from my point of view it doesn’t change the situation that I can’t see my website as well as other pages and your SLA plummet to 99.87% from 99.98% in just one day! that’s not acceptable and I need some answers from you firstly how you want to gratify my obvious loss and secondly how do you want to prevent this in future.
[S, 18:43]: We would like to offer 1 month free hosting as compensation on your account and we took some technical steps which would prevent this in future. Thanks for your cooperation and understanding!
Cały jeden miesiąc gratis?! Wow! Jakbym wygrał na loterii. I bardzo mnie cieszy to, że będą dokonywać “jakiś” kroków, by zapowiec takim wydarzeniom w przyszłości.
[J, 20:47]: It’s back online but still file manager doesn’t show anything as well as some files I have missing (mostly the ones I uploaded yesterday)
File Manager to taki zarządca plików przez ich stronę administracyjną. Obrazki, które wczoraj wrzucałem nie pojawiają się na stronie. Najwyraźniej mieli mnie już dość, bo w odpowiedzi dostałem link do strony opisującej status serwera. A oto co ostatecznie tam się znalazło:
All systems are back running in a temporarly system. Transfer rates may be a little slower than usual the next 12 hours. We are replacing all hardware related to this storage system to avoid any similar issues. We appoligize for the inconvenience caused.
Czyli będzie wolniej przez następne 12 godzin i wciąż będą prowadzone prace, co może zaowocować kolejnymi 404. Przed chwilą wysłałem im jeszcze jednego emaila z informacją, że brakuje mi części plików. Spodziewam się, że mają je na tasiemkach …
Po całej tej historii, ich sposobie komunikacji i podejścia do interesu mam wrażenie, że firma Servage to banda studenciaków, z których jeden coś tam wie na temat sprzętu, a reszta odpowiada na emaile rozzłoszczonych klientów, używając przy tym irc-owych emotikonów. Nie mają porządnego systemu komunikacji z klientami, tylko napisany na szybko skrypt w PHP, który generuje coś podobnego do komunikacji. Mój problem nie ma nawet żadnego case number …
Morał z tej historii jest krótki. Swój blog w niedługim czasie przenoszę na wordpress.com (pod tym samym adresem). A dla reszty stron szukam hostingu. Moje wymagania nie są duże: min 200GB transferu na miesiąc, łącza od kilku operatorów, PHP 5, najnowszy MySQL, nielimitowana ilość skrzynek email, domen i kont FTP, panel administracyjny, własne serwery DNS, byłoby miło gdyby był dostęp SSH. Musi mieć dobre łącza do Irlandii i Polski i mieć obsługę klienta na normalnym poziomie. Jeśli ktoś zna, proszę o informacje w komentarzu.
Aktualizacja 23:53
Właśnie się dowiedziałem, że muszę ponownie wkopiować wszystkie pliki, które kopiowałem w ciągu ostatnich 2 dni.
Aktualizacja 06/06/2007, 17:53
Kolejny pad, 10 minut out.