Google Updater

10 Luty 2009

Wampir w bardzo skromny sposób, bo w jednej linijce, opisał  swoje customer expierience po zainstalowaniu najnowszej wersji Google Earth. Znów musiał ręcznie usuwać z systemu Google Updater.

Ja ściągnąłem sobie Autoruns i pogrzebałem w systemie trochę bardziej.

1) Google w task list


2) Prawdopodobnie element Google Toolbar, którego nigdy na komputerze nie miałem

3) Google Service

4) Google w HKCU\Software\Microsoft\Windows\CurrentVersion\Run – usunąłem zanim pomyślałem, by zrobić screenshot.

I pewnie nie zabrałbym słowa na ten temat, ale narzędzie Google Updater nie działa jak należy. Nie zostałem poinformowany o nowej wersji Google Earth, a przecież chyba po to zostały te programiki napisane – by aktualizować, powiadamiać, etc. Albo przynajmniej ja mam takie mylne wrażenie po przeczytaniu informacji do czego służy Google Updater.

Do dnia dzisiejszego, nie włączając tej notki, napisałem na blogu 1111 postów, czyli po prostu 15 albo 4 bity.

Przez te 15 postów, czyli ponad 4 lata zmieniło się bardzo dużo. Te słowa piszę na platformie WordPress w wersji 2.7 na Internet Explorer 8 RC1 i Windows Vista. W listopadzie 2004 był to WordPress z wersji 1.2 i przeglądarka IE6 na Windows XP SP2. 1111 postów temu serwer, na którym hostowałem swojego bloga znajdował się gdzieś w okolicach położenia goeograficznego +50° 23′ 1.62″, +19° 45′ 32.14″, a teraz znajduje się gdzieś w okolicach Dublina.

Otrzymałem do dnia dzisiejszego 3194 komentarze, za które bardzo dziękuję i liczę na więcej.

Jak już wspomniałem piszę te słowa na nowej wersji przeglądarki IE8 – Release Candidate 1. Lista funkcji przeglądarki została już zamknięta, teraz programiści skupią się na poprawianiu błędów i dopracowywaniu produktu. Wydaje się mieć to spore uzasadnienie, bo wygląd mojego edytora w WordPressie pozostawia wiele do życzenia i jest zgoła róźny od tego co widzę w innych programach.

Internet Explorer w wersji 8, RC1 jest do ściągnięcia z tej strony: www.microsoft.com/ie8

Czwartkowe ogłoszenie wyników finansowych Microsoftu zrobiło wiele zamieszania nie tylko na rynku, co bardziej w samej firmie. Zapadła decyzja o zwolnieniu 5000 osób, w tym 1400 z efektem natychmiastowym. Kierownictwo firmy szuka  środków zaradczych i próbuje oczędzać. Co tak naprawdę się wydarzyło? Firma odnotowała mniejsze  niż przed rokiem przychody i znacznie rozminęła się z planami przedstawionymi inwestorom.

Tymczasem…

Byłem dzisiaj u fryzjera. Mój fryzjer opowiadał, jak kupił żonie w prezencie netbook’a. Niecały rok temu kupił jej laptopa, ale żona narzekała, że duży, że ciężki i za wolny. Z nowego prezentu bardzo się ucieszyła, bo mały, bo lekki i szybki.

- Widzi Pan, bo tamten laptop Vistę miał zainstalowaną, a ten nowy ma Windows XP i wszystko fajnie na nim działa – skomentował to fryzjer i dodał:
- Bo widzi Pan, ta Vista to jest crap

Ani Steve Ballmer, ani nawet CFO Microsftu Chris Liddell nie powiedzieli mi, czemu firma nie odnotowała takich przychodów, jak obiecywano. Te 13% spadku ($2.9bln w porównaniu do $3.3bln) w sprzedaży oprogramowania klienckiego (m.in. Windows) prezes Microsoftu zrzucił na barki mniejszej sprzedaży PC’ów w drugim kwartale roku finansowego (3 ostatnie miesiące 2008). Ale to dopiero mój fryzjer powiedział to, czego Steve nie zrobił: “Windows Vista jest crap“. Jakkolwiek subiektywna czy nawet nieuzasadniona jest to opinia daje do myślenia i pozwala budować ogólną opinię klientów o produkcie. My wszyscy, którzy mamy komputery z 4GB RAMu, wielordzeniowymi procesorami i kartami graficznymi z 512MB pamięci, mamy świadomość jak wyłączyć komunikaty UAC i dowolnie modyfikować system zgodnie z naszymi potrzebami, możemy nie zauważać tego, co zauważa osoba planująca wydać EUR350 na nowy komputer. Wrażenia z używania systemu operacyjnego jaki dostaje z nowym komputerem są podobne do tego co powiedział mi dzisiaj mój fryzjer.

Tą opinię słyszałem już wiele razy, ale nigdy tak dosadnie i nigdy w sytuacji, kiedy ta opinia ma realne odbicie w wyborach konsumentów i wynikach finansowych firmy. Zarówno Live.com jak i Google.com wyświetlają ponad 2.7mln wyszukań frazy windows vista is crap [1][2]. Chyba można zaufać opinii rynku.

Pozostaje mi teraz wierzyć, że Windows 7 odmieni tę sytuację i nastąpi to szybciej niż później. Póki co Windows 7 zapowiadany jest na styczeń 2010 roku [3]. Oznacza to, że jeszcze przez rok 2009 opinia o Windows Vista będzie nam towarzyszyć…

FolderShare to była taka fajna i mała aplikacyjka, która służyła do wymiany plików między komputerami. O tyle przydatne narzędzie, że pozwalało np. na przeglądanie zasobów zdalnych komputerów, które miałem w synchronizacji.

FoldeShare zdobył sobie nawet uznanie mojej promotorki na DIT, która korzystała z niego by dzielić się ze mną plikami, a ja bym podrzucał jej kolejne wersje mojej pracy dyplomowej.

Niedługo jednak dane było mi się cieszyć z FolderShare, ponieważ został zastąpiony przez Windows Live Sync. Nowa wersja aplikacji przeszła kilka zmian kosmetycznych i niewiele poza tym. Wciąż działa równie dobrze.

Jedynym mankamentem po instalacji jest to, że wszystkie nasze współdzielone pliki trzeba ponownie skonfigurować w programie. Dotyczy to zarówno plików, które dzielę miedzy swoimi komputerami (3 maszyny na dzień dzisiejszy) jak i pliki, które współdzielę z innymi osobami.

Windows Live Sync jest dostępny na Windows (XP, Vista, nie testowane jeszcze pod Windows 7) oraz na MacOS. Do ściągnięcia za darmo z Live.com.

Sobota z Windows 7

6 Grudzień 2008

Dzisiaj po raz pierwszy miałem okazję zapoznać się z pierwszą publiczną wersją Windows 7, przyszłego następcy Windows Vista. W pracy zazwyczaj nie mam czasu na zabawę z nowymi produktami, dlatego też zostawiam to sobie na weekendy.

Moje pierwsze wrażenie? Damn, it’s fast!

Kilka rzeczy, które rzuciły mi się w oczy. Podane w stylu bloga Marcina Jagodzińskiego net.to:

  • Instalator po skopiowaniu i rozpakowaniu wszystkich plików poprosił mnie o wprowadzenie nazwy nazwy użytkownika, nazwy komputera, zdefioniowanie nowego hasła … i sam rozpoznał sieci bezprzewodowe. Umożliwiło mi to bardzo szybkie i sprawne skonfiguowanie podstawowych ustawień komputera.
  • Nawet mimo braku sterowników do mojej karty graficznej byłem w stanie zwiększyć rozdzielczość ekranu do maksymalnej możliwej 1920×1200. Do przeźroczystości okien sterowniki są już konieczne, bo u mnie tego featureniestety brak.
  • Po zainstalowaniu sterowników przeźroczystości okien wciąż brak.
  • Dźwięk: obecny
  • Brak paska gadgetów. Gadżety można teraz umieszczać gdziekolwiek na ekranie, bez konieczności uruchamiania paska z prawej strony ekranu. Gadżety mają tendencję do przyklejania się do krawędzi ekranu i innych gadżetów. To bardzo pomocne przy ogranizacji ich rozmieszczenia na pulpicie.
  • Powershell V2 jest domyślnie zainstalowany w systemie
  • Odświeżony Paint i Wordpad zawiera teraz menu a’la Office 2007
  • UAC dostało możliwość definiowania stopnia powiadamiania o uruchamianych programach (4 opcje, od powiadamiaj o wszystkim i czekaj na reakcję użytkownika, poprzez tylko powiadamiaj do nie powiadamiaj w ogóle)
  • Windows 7 przychodzi z domyślnie zainstalowaną wersją 8 Beta przeglądarki Internet Explorer

To tyle, ile znalazłem przez godzinę, w trakcie pisania tego posta. Póki co, Windows 7 jest zainstalowany na mojej drugiej partycji i mogę przełączyć się z Windows Vista, by kontynuować “eksplorację”.

Testowane na laptopie Lenovo T61p, Intel Dual Core 2.6GHz, 4GB RAM, 7200RPM HDD, grafika NVIDIA Quadro FX 570M.

Może być przydatne dla osób, które nie tolerują User Account Control.

Wyłączenie:

C:\Windows\System32\cmd.exe /k %windir%\System32\reg.exe ADD HKLM\SOFTWARE\Microsoft\Windows\CurrentVersion\Policies\System /v EnableLUA /t REG_DWORD /d 0 /f

Włączenie:

C:\Windows\System32\cmd.exe /k %windir%\System32\reg.exe ADD HKLM\SOFTWARE\Microsoft\Windows\CurrentVersion\Policies\System /v EnableLUA /t REG_DWORD /d 1 /f

Innymi słowy, filozofia ogranicza się do zmiany wartości klucza EnableLUA (LUA to skót od Least User Access).

Wiele osób pyta mnie jak to się dzieje, że przy zmianie sprzętu zachodzi potrzeba reaktywacji Windows Vista (czy Windows Server 2008). Przy każdej zmianie sprzętu Windows sprawdza, jakie komponenty uległy zmianie i dla każdej konfiguracji liczy sumę kontrolną biorąc pod uwagę poniższe wartości.

1 – CD-ROM/CD-RW/DVD-ROM
1 – karta grafiki
1 – wielkość pamięci RAM
2 – karta dźwiękowa
2 – adres MAC karty sieciowej
2 – kontroler SCSI
3 – kontroler IDE
3 – procesor
9 – identyfikator BIOS
11 – numer seryjny dysku twardego z zainstalowanym systemem Windows

Jeśli suma przekroczy 25 system poprosi o reaktywację lub zmianę klucza seryjnego. Czyli przykładowo, jeśli zmienimy dysk, na którym zainstalowaliśmy system (11), BIOS (9), procesor (3) i kontroler IDE (3), to suma wyniesie 26, co automatycznie uruchomi proces reaktywacji.

Ten algorytm został zaimplementowany w Windows Vista i Windows Server 2008.

Innym powodem do reaktywacji może być sytuacja opisana w dokumencie KB931573.

Podczas instalacji SQL 2008, a dokładniej jednego z wymaganych komponentów – .Net Framework 3.5 SP1, natknąłem się na taki oto obrazek – “Download complete. You can now disconnect from the Internet”.

Przez chwilę zastanawiałem się, co autor tego komunikatu miał na myśli. Mamy przecież rok 2008, XXI wiek pełną gębą, powszechny dostęp do Internetu na łączach szerokopasmowych czy nawet przez komórkę… A tu, taki komunikat! I to nawet pisane z “the Internet”.

Staramy się równać w dół czy mieć ambicje do tworzenia standardów?

Właśnie przed chwilą zakończyło się instalowanie Service Pack 1 na moim firmowym laptopie, który ewidentnie potrzebował jednej z cech SP1: lepszej wydajności.

I pewnie upłynie jeszcze trochę czasu zanim przekonam się, czy SP1 przyniosło mi jakąś ulgę. Z laptopa korzystam tylko podczas spotkań, konferencji, z podróży i w domu, łącząc się do sieci firmowej.

Jeśli ktoś jest bardzo niecierpliwy i chce bym coś dla niego sprawdził na SP1, proszę o komentarz, postaram się odpowiedzieć.

Vista + zdjęcia = panorama

31 Grudzień 2007

Nigdy nie sądziłem, że za pomocą narzędzi dostarczanych defaultowo z systemem operacyjnym mogę zrobić tzw. stiching, czyli połączyć serię zdjęć w panoramę. Z Vistą mogę. I bardzo się z tego powodu cieszę.

Ciekawe ile czasu upłynie nim Adobe poda Microsoft do sądu za praktyki monopolistyczne, przecież to prawie jak przeglądarka dołączana do systemu…